Kamila Moga reprezentuje Fundację Pire z Grudziądza, jest aktywna m.in. na terenie powiatu tucholskiego i tej części regionu.
Lokalna produkcja energii, niższe rachunki i większa niezależność od dużych koncernów – tak w skrócie można opisać ideę spółdzielni energetycznych. Choć w Polsce to wciąż stosunkowo nowe rozwiązanie, jego rozwój w ostatnich dwóch latach przyspieszył. Również w województwie kujawsko-pomorskim widać wyraźne ożywienie. Coraz poważniej ku zakładaniu spółdzielni energetycznych skłaniają się samorządy. Do wejścia w nie zachęcają też fundacje. Rozmawiamy z przedstawicielką jednej z nich, która proponuje założenie spółdzielni m.in. na terenie powiatu tucholskiego.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
REKLAMA

Postarajmy się wyjaśnić jak najprościej. Spółdzielnia energetyczna to forma współpracy mieszkańców, samorządów i lokalnych przedsiębiorstw, którzy wspólnie produkują i zużywają energię – z odnawialnych źródeł, jak fotowoltaika. W praktyce oznacza to, że prąd wytworzony lokalnie trafia do członków spółdzielni: szkół, urzędów, firm czy indywidualnych gospodarstw domowych. Nadwyżki mogą być oddawane do sieci i później rozliczane w ramach systemu upustów. Nadal na korzystniejszych zasadach. To model wpisujący się w szerszy trend tzw. energetyki obywatelskiej, w której odbiorcy energii stają się jednocześnie jej producentami. Stopniowo zakładanie spółdzielni inicjują samorządy. W ostatnich latach do podobnego kierunku zachęcają fundacje zajmujące się tematyką energetyczną.
Podkreślmy. Z prawnego punktu widzenia inaczej wygląda zakładanie spółdzielni energetycznych przez podmioty publiczne i podmioty prywatne. Te drugie skupiają się na mieszkańcach i przedsiębiorstwach, chociaż mogą wejść we współpracę z gminami.
Zainteresowanie spółdzielniami nie jest przypadkowe. Samorządy widzą w nich realne korzyści finansowe. W wielu przypadkach gminy mogą ograniczyć wydatki na energię nawet o kilkadziesiąt procent. Oszczędności sięgają setek tysięcy złotych rocznie, a lokalne firmy również zyskują – płacąc mniej za prąd i stabilizując koszty działalności.
Dodatkowo spółdzielnie energetyczne są zwolnione ze wszystkich opłat dystrybucyjnych zmiennych, co stanowi nawet 50 procent rachunku. Przy taryfie C (firmowej) lub B (produkcyjnej) generuje to duże oszczędności
– mówi doradczyni ds. spółdzielni energetycznych Kamila Moga. Reprezentuje Fundację Pire z Grudziądza, jest aktywna m.in. na terenie powiatu tucholskiego i tej części regionu.
Niemniej istotny w przypadku opisywanych spółdzielni jest aspekt bezpieczeństwa energetycznego. Produkcja energii na miejscu oznacza mniejszą zależność od zewnętrznych dostawców i większą odporność na wahania cen.
REKLAMA
Jeszcze niedawno spółdzielnie energetyczne były w Polsce rzadkością. Dziś ich liczba rośnie bardzo szybko. Na początku 2024 roku działało zaledwie kilkadziesiąt takich podmiotów. W 2025 roku było ich już blisko 200, a kolejne są w trakcie tworzenia. Aktualnie w związku z przepisami prawa mogą one powstać w gminach wiejskich i miejsko-wiejskich. Ale w przyszłości działalność energetyki obywatelskiej ma się rozszerzyć.
W listopadzie prezydent Polski podpisał nowelizację ustawy regulującą spółdzielnie również w miastach
– zwraca uwagę Kamila Moga. Nowe przepisy wprowadzają szereg istotnych zmian dla spółdzielni energetycznych, a nawet klastrów energii, poszerzając możliwości rozwoju tych lokalnych inicjatyw. Nowelizacja usuwa ograniczenie dotyczące rodzaju gmin, dzięki czemu spółdzielnie będą mogły działać na terenie do trzech sąsiadujących samorządów dowolnego typu: miejskich, wiejskich lub miejsko-wiejskich. Mimo podpisu prezydenta nowe przepisy nie wejdą w życie od razu. Zatwierdzić je musi Komisja Europejska pod kątem zgodności z zasadami pomocy publicznej.
Tymczasem aktualnie liderami w inicjowaniu spółdzielni są m.in. Wielkopolska i Podkarpacie, ale inne województwa – w tym kujawsko-pomorskie – łapią ten trend. W wielu gminach trwają już konkretne prace nad utworzeniem spółdzielni. W przypadku powiatu tucholskiego szczególnie głośno było już w ubiegłym roku o gminie Kęsowo. W lipcu tamtejsi radni dali zielone światło do utworzenia spółdzielni, podejmując uchwałę intencyjną. To rozwiązanie promował wójt Radosław Januszewski zwłaszcza, że panele fotowoltaiczne zajęły w samorządzie większość budynków użyteczności publicznej, z perspektywą na rozwój instalacji. W połowie 2025 roku wójt miał nadzieję, że w przyszłości, w ramach spółdzielni, gminie i instytucjom uda się z własnych źródeł energii pokryć całe zapotrzebowanie. Kęsowo zakładało, że jest szansa, aby spółdzielnia ruszyła tutaj w 2026 roku. Okazuje się, że brakuje niewiele. Wójt Januszewski potwierdza, że spółdzielnia jest zarejestrowana w Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa i Krajowym Rejestrze Sądowym. Założyły ją trzy podmioty prawne: Gmina Kęsowo, Biblioteka – Centrum Kultury i SP ZOZ Kęsowo. Prezesem został Krzysztof Gnaciński, na co dzień pracownik kęsowskiego urzędu gminy.
Ten proces trwa długo. W lipcu podejmowaliśmy uchwałę i składaliśmy wniosek do KRS. Na wpis czekaliśmy aż do grudnia i praktycznie w Sylwestra kończyliśmy formalności, aby załapać się na tzw. „stare zasady”
– tłumaczy Januszewski. Już tutaj wychodzi pewna niedogodność czasowa przy zakładaniu spółdzielni energetycznych, ale one nie powinny zniechęcać (więcej o tym w dalszej części tekstu). Kolejny etap to podłączenie do sieci, w tym rozmowy z operatorem. Twórcy spółdzielni będą też musieli rozwiązać kompleksowe, trwające umowy na dostawę energii. Radosław Januszewski chciałby, aby kęsowska spółdzielnia wystartowała wraz z początkiem 2027 roku.
Wiemy, że gmina Kęsowo nie jest jedyną, która zdecydowała się na taki krok. Mimo że jakiś czas temu realizację tego pomysłu wstrzymała gmina Tuchola, teraz od burmistrza Tadeusza Kowalskiego dowiadujemy się, że samorząd na pewno pójdzie w kierunku jej utworzenia.
Chcemy iść z duchem czasu
– mówi Kowalski. O szczegółach w przypadku Tucholi dowiemy się wkrótce.
Lista gmin zainteresowanych tym modelem jest jednak znacznie dłuższa. Podajemy kilka przykładów. Spółdzielnie powstały już w Kikole, bliżej wspólna dla: Mroczy, Sośna, Koronowa, następnie w Chełmży. W gminie Grudziądz (przypomnijmy – nie wlicza się miasta) działa Spółdzielnia Zielona Energia Regionu. Okazuje się, że w ten projekt od początku i z powodzeniem zaangażowana jest Fundacja Pire, o czym mówi nam jej przedstawicielka Kamila Moga.
Mimo rosnącej popularności spółdzielnie energetyczne wciąż napotykają na przeszkody. Najczęściej wskazywane problemy to: skomplikowane procedury administracyjne, konieczność uzgodnień z operatorami sieci, ograniczenia infrastrukturalne i nadal stosunkowo niewielka skala instalacji. Ta jednak systematycznie rośnie. Jak powtarzają eksperci, bariery mają zacierać się wraz ze zbieraniem doświadczenia przez samorządy i postępujący rozwój.
Z drugiej strony duży wpływ na powstawanie spółdzielni mają dostępne programy wsparcia. W województwie kujawsko-pomorskim samorządy mogą liczyć na dofinansowanie przygotowania dokumentacji – nawet do 70 proc. kosztów. Kamila Moga zwraca uwagę, że duże możliwości wsparcia daje Kujawsko-Pomorski Fundusz Pożyczkowy.
To pożyczki na 0,5% w skali roku, w dodatku z częściowym umorzeniem
– mówi Moga. Pożyczki przewidują 16% umorzenia w przypadku fotowoltaiki, 40% na pompy ciepła, 8% na magazyny energii.
Dlaczego do tworzenia spółdzielni energetycznych, oprócz gmin, zachęcają też fundacje?
Zauważyliśmy duży spadek opłacalności instalacji fotowoltaicznych u osób prywatnych. W ramach spółdzielni energetycznych można zmienić sposób rozliczania. Już samo założenie i rozliczenie spółdzielni energetycznej jest bezpłatne. My sprawdzamy u każdego mieszkańca, czy bilans energetyczny w jego przypadku wychodzi na plus czy na minus. Szukamy lokalnie źródeł wytwórczych, aby w ich zakresie założyć spółdzielnie. Naszymi klientami mogą być zarówno farmy fotowoltaiczne i wiatrowe, jak i klient z większą instalacją. Na przykład taki, który zlikwidował hodowlę. Dostosowujemy profil energetyczny danego wytwórcy do zużycia pozostałych członków spółdzielni
– tłumaczy doradczyni z Fundacji Pire.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Przyznaje, że w sprawie utworzenia spółdzielni na naszym terenie jest w stałym kontakcie z jedną z dużych tucholskich firm. Ponadto prowadzi rozmowy z niektórymi gminami.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz