Wielu z nas marzy o pięknym przydomowym ogrodzie lub działce. Zwłaszcza w obecnym czasie, gdy powraca trend na własne warzywa i owoce, a następnie domowe przetwory. Z tym łączy się jak najbardziej słuszna moda na zdrowe i świadome odżywianie, ekologiczny styl życia. Aby efektywnie dążyć do celu, ogródek trzeba pielęgnować. Mimo starań bardzo łatwo jest narazić się na odwiedziny i zadomowienie szkodników. Co robimy źle? Albo co powinniśmy zrobić inaczej? Wskazówkami dzieli się z nami Aleksandra Biernat, prowadząca od 2009 roku sklep ogrodniczy w Tucholi. W branży doświadczenie zdobywa dłużej, bo od 1991 roku.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
REKLAMA
Prace w ogrodzie należy rozpocząć już zimą – w grudniu lub styczniu. Rok w ogrodzie zaczyna się od malowania pni drzew owocowych na biało. Jest to zabezpieczenie przed tym, aby drzewka nie zaczęły zbyt wcześnie wypuszczać pąków przy zmiennej, na przemian słonecznej i mroźnej pogodzie. W okolicach lutego przycina się ziarnkowe drzewka owocowe.
Aleksandra Biernat tłumaczy, że gdy temperatura zaczyna przekraczać 5 stopni, wykonuje się pierwsze opryski w okresie bezlistnym. Używa się do tego dedykowanych środków, takich jak Miedzian, który jest sposobem na choroby grzybowe. Działa on również na owady, które złożyły jaja – w zależności od gatunku znajdują się one w pąkach albo na gałązkach. Opryski wykonuje się olejami: parafinowym (w pierwszym etapie), silikonowym (gdy pąki są jeszcze małe) oraz rydzowym (gdy pąki robią się nabrzmiałe i zaczynają pojawiać się pierwsze listki).
To jest takie zabezpieczenie. Nie mówię, że to eliminuje wszelkiego rodzaju robactwo, bo wszyscy musieliby pryskać, a przecież nie wszyscy to robią
– uzupełnia nasza specjalistka.
Co robi się dalej? Oczyszcza ogród i przycina rośliny. Niektóre lubią być przycinane jesienią, inne wiosną albo po zbiorach. Ogród należy również uporządkować z suchych gałązek i liści. Dlaczego to jest ważne? Rośliny bardzo często chorują latem i gromadzą się w nich zarodniki grzybów, które pozostają na kolejny sezon. Pozostałości można zostawić jako kompost, ale w większości przypadków znajdują się tam niepożądane owady, ich jaja, patogeny i chorobotwórcze zarodniki. Do tego dochodzą także względy estetyczne.
Ja na przykład zostawiam liście z drzew owocowych tam, gdzie mam warzywnik, ale jesienią pryskam je mocznikiem, aby się zakompostowały. To taki naturalny nawóz
– zdradza Biernat. Tego naturalnego nawozu nie lubią jednak trawniki.
Z trawników liście należy usunąć. Wiosną, gdy jest już w miarę ciepło, czyli około marca lub kwietnia, wykonuje się ich aerację. Służą do tego specjalne maszyny lub przy małej powierzchni specjalistyczne grabie, zwane aeratorem ręcznym. Kolejny krok to nawożenie. Podobnie jest z kwiatami, tutaj mowa o pierwszych, startowych dawkach. Później dawki powtarzające dostarczamy zgodnie z zaleceniami na opakowaniach
– słyszymy od naszej rozmówczyni, która dodaje, że nawożenie trawnika można wykonać dopiero wtedy, gdy zacznie on rosnąć.
Dodajmy, że w opisywanym czasie, czyli od połowy kwietnia albo w majówkę i po niej, wykonuje się zasiewy warzyw. Każde warzywo ma swoją indywidualną specyfikę, do której należy się stosować. Uniwersalnej reguły dla wszystkich zasiewów po prostu nie ma.
REKLAMA
Zanim przejdziemy do zwalczania szkodników, warto wiedzieć, że od 6 marca 2026 roku weszły nowe przepisy dotyczące środków chemicznych. Amatorscy ogrodnicy nie kupią praktycznie żadnych dedykowanych preparatów. W większości chemia dostępna będzie tylko dla osób po szkoleniach chemizacyjnych, o czym można przeczytać choćby na opakowaniach poszczególnych środków. Takie szkolenie może zrobić każdy, nawet działkowiec – wystarczy dowiedzieć się np. w Ośrodku Doradztwa Rolniczego, kiedy będzie przeprowadzane. Mowa o tym samym szkoleniu, które przechodzą rolnicy. Aleksandra Biernat również odbywa je co 5 lat, aby móc sprzedawać chemię.
Z dostępnych środków chemicznych można wymienić np. preparaty na mszyce. Nie są one bardzo silne i nie wyrządzą dużej szkody. Bez odpowiedniego szkolenia nie można kupić np. Mospilanu. Chemia ustąpiła miejsca ogólnodostępnej biologii.
Mamy bardzo dużo środków biologicznych, z którymi my też się teraz zapoznajemy. Wiele z nich weszło na rynek. Właściwie, sprzedając je, sami się uczymy
– dowiadujemy się od Biernat.
Są to środki biologiczne, które niszczą owady glebowe. Przykładem są czereśnie, o których co roku dużo się mówi. Do zwalczania larw nasionnicy trześniówki dostępny jest środek Klozer Carbogen, którym podlewa się powierzchnię ziemi pod koroną drzewa. Można stosować również specjalne lepy na drzewa, które zatrzymują mrówki – bo gdy pojawiają się mszyce, mrówki wchodzą na drzewa. Na rynku dostępny jest także klej do smarowania pni.
To w zasadzie wszystkie zabiegi, które można wykonać przy czereśniach
– komentuje właścicielka sklepu ogrodniczego.
Jak wiadomo, wszystko ewoluuje. Zmienia się klimat, zmieniają się także szkodniki. Najlepiej obrazuje to występowanie w Polsce ćmy bukszpanowej. Ten inwazyjny gatunek motyla potrafi zniszczyć krzew bukszpanu w zaledwie kilka dni. Szczególnie można było to zaobserwować rok i dwa lata temu. Ćmy wyjadają liście, pozostawiając jedynie nerwy, młode pędy i zieloną korę, co prowadzi do ogołocenia rośliny, powstawania oprzędów z odchodami oraz zamierania krzewów.
Skąd u nas niespotykana wcześniej ćma bukszpanowa? Pochodzi z Azji Wschodniej. Do Europy trafiła przypadkowo, najprawdopodobniej wraz z importowanymi roślinami ozdobnymi w pierwszej dekadzie XXI wieku. W Polsce można ją zauważyć dopiero od kilku lat. Podobnie było ze wspomnianymi wcześniej robakami w czereśniach.
Na ćmę bukszpanową można wykonywać opryski, ale musi się ona najpierw pojawić. Zapobiegawczo można jedynie pryskać bukszpany olejami: silikonowym i rydzowym. Warunek jest taki, że trzeba bardzo dokładnie pokryć roślinę, aby „zakleić” jaja lub dorosłe owady – wtedy nie mogą się poruszać. Gdy jednak ćma już się pojawi, można stosować np. Polysect. Nawet zwykły Karate czy Decis pomoże. Trzeba tylko dokładnie opryskiwać, bo nie są to środki działające w głąb rośliny, lecz powierzchniowo
– kontynuuje Aleksandra Biernat.
Należy pamiętać, że jeden zabieg nie wystarczy. Potrzebna jest ciągła obserwacja. Gdy pojawiają się motyle o zmierzchu, należy wykonać oprysk.

Ćma bukszpanowa potrafi zniszczyć krzew w zaledwie klika dni...
Z mszycami jest bardzo podobnie jak w przypadku ćmy bukszpanowej. Zapobiegać można jedynie olejami, aby zadusić jaja składane głównie jesienią. Później należy obserwować rośliny i w razie pojawienia się szkodników rozpocząć opryski, ponieważ mszyce sprzyjają rozwojowi chorób grzybowych. Pierwszym sygnałem ich obecności – nawet jeśli nie widzimy ich bezpośrednio – są mrówki.
Klienci mówią, że wygląda to tak, jakby mrówki hodowały mszyce. To prawda – zbierają one słodką spadź wydzielaną przez mszyce
– wyjaśnia właścicielka sklepu.
W tym przypadku stosuje się lepy wokół pni lub specjalne kleje. Przede wszystkim jednak wykorzystuje się biologiczne opryski lub domowe sposoby. Można użyć także preparatów tworzących barierę ochronną na roślinie. Jeśli to nie pomoże, należy sięgnąć po środki chemiczne, których jednak dla działkowców nie ma zbyt wiele.
Choroby grzybowe przenoszą się z wiatrem i trudno je całkowicie powstrzymać, bo nawet jeśli my dbamy o ogród, to sąsiad lub zarządca drzew przy ulicy niekoniecznie. Łatwiej zapobiegać owadom poprzez opryski olejowe. Preparaty biologiczne można stosować przez cały okres wegetacyjny, np. na pędraki w trawnikach
– przekonuje Biernat, dodając, że naturalną ochroną przed pędrakami są ptaki.
Krety są pożyteczne, ponieważ wyjadają pędraki z trawników. U mnie na przykład najchętniej przebywają w dużym kompostowniku, gdzie mają ich najwięcej. Dla wielu osób są szkodnikami, bo niszczą uprawy, ale moim zdaniem są bardzo pożyteczne
– tłumaczy rozmówczyni.
Jeśli jednak chcemy się ich pozbyć, można zastosować różnego rodzaju odstraszacze. Skuteczne są preparaty w postaci kulek, które wrzuca się do czynnych korytarzy. Stosuje się także karbid lub specjalne płyny zapachowe. Wszystkie te metody działają na zasadzie odstraszania i są humanitarne.
Co ciekawe, ślimaki w umiarkowanej liczbie również mogą być pożyteczne – rozkładają materię organiczną i stanowią pokarm dla innych zwierząt, np. jeży. Jeże zjadają także myszy i nornice. Na te ostatnie można stosować kulki zapachowe. Ślimaki natomiast można odstraszać biologicznymi granulkami rozsypywanymi między roślinami. Ważne, że są to środki bez okresu karencji.
Aleksandra Biernat zwraca uwagę, że źle wyglądająca roślina nie zawsze oznacza chorobę grzybową – może to być niedobór mikroelementów.
Wczesną wiosną robi się pierwsze opryski na mszyce w iglakach, zwłaszcza na młode przyrosty. W tym celu można zastosować Karate ZEON 050 CS albo Deltam. W kwietniu lub maju na gruszy pojawiają się rdzawe plamki, natomiast na jałowcach brzydka galaretowata maź – rdza (choroba grzybowa). Najlepiej nie sadzić blisko siebie tych roślin. Nasze rododendrony często cierpią z powodu opuchlaków. Dorosłe owady obgryzają liście, a larwy podgryzają korzenie. Tutaj z pomocą przychodzą wciąż dostępne środki chemiczne i biologiczne
– wyjaśnia Biernat.
Wielu działkowców ma problem z robaczywą marchewką. Istnieje prosty sposób: naprzemienny wysiew rzędów marchewki i cebuli. Dopóki cebula rośnie, marchew jest mniej narażona na szkodniki. Inną metodą jest stosowanie popiołu drzewnego lub dostępnych środków chemicznych – zgodnie z instrukcją.

Aby walczyć z opuchlakami przy rododendronach, wciąż można stosować środki chemiczne.
Jeśli w glebie znajdują się niepożądane szkodniki, można zastosować środki takie jak Klozer Carbogen lub rośliny poplonowe – np. żyto, facelię, łubin czy grykę. Poplon poprawia strukturę gleby i zastępuje kompost, ale wymaga przekopania jesienią i wiosną.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Jesienią można kompostować liście, a drzewa opryskać mocznikiem lub Miedzianem po opadnięciu około 3/4 liści, aby ograniczyć choroby grzybowe. W przypadku szkodników należy poczekać do wiosny i zastosować opryski olejowe, ponieważ owadom nie przeszkadzają nawet silne mrozy.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz