Jeszcze długo główny zamysł dotyczący ograniczenia kosztów obsługi nowych terenów inwestycyjnych nie zostanie osiągnięty – ocenia Jacek Brygman. Fot. Hanna Szulwic
Jacek Brygman, wójt gminy Cekcyn i wiceprzewodniczący Związku Gmin Wiejskich Rzeczypospolitej Polskiej zna proces realizacji planów ogólnych ze swojej gminy, ale reprezentuje również *ZGWRP w uzgodnieniach z administracją rządową. Przyznaje, że nie wszystkie postulaty samorządów są uwzględniane w przepisach prawnych. Rozmawiamy z wójtem na temat planów ogólnych. Jak idzie samorządom?
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Aktualnie gmina Cekcyn ma opracowany wstępny projekt planu ogólnego i został on wysłany do wszystkich instytucji, do uzgodnienia bądź opiniowania. Po wstępnej weryfikacji mamy uwagi szczególnie z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Bydgoszczy. W większości te uwagi uzgodniliśmy i wysłaliśmy do ponownego rozpatrzenia. Bardzo szybko pozytywnie uzgodniliśmy plan z Wodami Polskimi. Czekamy jeszcze na odpowiedź RDOŚ i zaraz po uzgodnieniu ogłosimy spotkanie konsultacyjne z mieszkańcami. Prawdopodobnie plan ogólny gminy Cekcyn zostanie uchwalony przez radę gminy w końcówce czerwca. Już teraz mieszkańcy składają postulaty do projektu planu ogólnego, a dotyczą one najczęściej rozszerzenia obszarów do zabudowy i rozbudowy.
REKLAMA
Termin ma być przedłużony do końca sierpnia, ale... Po pierwsze, po drodze różne rzeczy mogą się wydarzyć. Po drugie, od kilku miesięcy ciągle wnioskujemy o zmianę terminu rozliczenia dotacji z Krajowego Planu Odbudowy na opracowanie tych planów. Na dzisiaj jest zapis: do końca czerwca plan ogólny musi być uchwalony oraz zaopiniowany i dopiero wówczas można wnioskować o środki. Jeżeli ustawodawca zmienia termin ustalenia do końca sierpnia, to my wnioskujemy, żeby chociaż do końca września zmienił termin rozliczenia kosztów. Można też wprowadzić rozliczenie zaliczkowe.
To wynika z przetargu, który przeprowadziliśmy przed przystąpieniem do opracowania. U nas to jest kwota około 130 tys. zł.
Ten postulat uwzględniono.
W międzyczasie odbyliśmy kilka spotkań w ramach komisji wspólnej. Zgłosiliśmy nasze uwagi do zmian. Ponad miesiąc temu odbyliśmy spotkanie w Ministerstwie Technologii i Rozwoju [to ministerstwo jest odpowiedzialne za wdrażanie planów ogólnych i za ustawę o planowaniu przestrzennym – red.] i zgłosiliśmy nasze uwagi. Na część uwag dostaliśmy odpowiedź, że w najbliższym czasie nasze postulaty nie zostaną wprowadzone w życie, ponieważ mogłoby to spowodować kolejny chaos i przesunięcia terminów uchwalenia planów ogólnych. Ewentualnie w drugim półroczu będą nad nimi debatować. A w części zostaliśmy odesłani do Ministerstwa Rolnictwa oraz Ministerstwa Klimatu i Ochrony Środowiska. W kwietniu spotkaliśmy się z ministrem rolnictwa Stefanem Krajewskim i między innymi na tym spotkaniu rozmawialiśmy o problemach związanych z planowaniem przestrzennym, a szczególnie o inwestycjach w gospodarstwach rolnych, które znajdą się poza planami ogólnymi, nie będą też objęte obszarem uzupełnienia zabudowy. Naszym zdaniem w tych gospodarstwach rolnych będzie blokada wydawania pozwoleń na budowę. Właściciele nie będą mogli postawić nowego budynku mieszkalnego, chlewni, obory, silosów. Ewentualnie budynki warsztatowe. To jest główny problem, bo na pewno w początkowym okresie wejścia w życie planów ogólnych, będzie to zblokowane. Powoli zaczyna to docierać do organizacji rolniczych, bo Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych Rolników również ten problem dostrzegło i zaczyna zgłaszać swoje uwagi .
REKLAMA
Może nie dostrzegą go od razu, bo dużo WZ [decyzja o warunkach zabudowy – red.] zostało wydanych. Ale to jest proces i na pewno problemy będą.
Rozumiem zamysł ustawodawcy, że w Polsce musi dojść do reformy planowania przestrzennego, gdyż dotychczasowe przepisy pozwalały na budowę wszędzie. A takie rozproszenie powoduje duże koszty obsługi tych nieruchomości, przede wszystkim infrastruktury liniowej, dróg, wodociągów, kanalizacji, linii energetycznych. Również obsługa społeczna, począwszy od dowożenia do szkół czy docieranie z pomocą do seniorów. Jednak ograniczenia są bardzo duże i dlatego niektórym trudno będzie zrozumieć, że nie zawsze można budować na własnej działce.
To sprzyja temu, że zabudowa będzie się rozwijać wokół większych miejscowości, a te małe, z kilkudziesięcioma mieszkańcami, zgodnie z tą ustawą, są skazane na naturalny proces umierania.
Sposób wdrażania tej ustawy o planowaniu przestrzennym bez jednoczesnego wprowadzenia ograniczenia w wydawaniu warunków zabudowy praktycznie nic nie zmieni, bo w większości gmin jest bardzo dużo terenów objętych warunkami zabudowy, które do końca ubiegłego roku wydawane były bezterminowo, podobnie jak te wydane już w bieżącym roku, ale na wnioski złożone w urzędzie gminy do 15 października 2025 roku. Przez lata nie zostaną wykorzystane. Dlatego jeszcze długo główny zamysł dotyczący ograniczenia kosztów obsługi nowych terenów inwestycyjnych nie zostanie osiągnięty. W ubiegłym roku wpłynęło do naszego urzędu 1400 wniosków o wydanie warunków zabudowy, rok wcześniej – 800, w poprzednich latach 120, 130 rocznie. Mamy tereny na kilkadziesiąt lat. Teraz jest już za późno, ale to wnioskodawca powinien był ponosić koszty opracowania warunków zabudowy, a pokrywają je wszyscy podatnicy. Niepotrzebnie gminy ponoszą tak duże nakłady na opracowanie warunków zabudowy. Również nie ma potrzeby powielania warunków zabudowy, po podziale działki, jeżeli już raz wydano warunki zabudowy np. na budowę 10 budynków mieszkalnych. Po podziale nie widzę potrzeby, żeby wydawać kolejne warunki zabudowy na pojedyncze działki. Przecież charakter tego terenu został już raz określony i warunki pozostają aktualne. Niepotrzebnie też wydawane są oddzielne decyzje na budowę przyłączy. Ponieważ jesteśmy w obszarach chronionych, np. Natura 2000, Ministerstwo Klimatu nie wyraża zgody na odstąpienie od tych procedur.
W tej chwili jest analizowane w ministerstwie i taka zmiana ma być wprowadzona, żeby uprawnionym do złożenia wniosku o warunki zabudowy był właściciel gruntu, a nie każdy zainteresowany.
Ważna jest także kwestia przechodzenia warunków zabudowy na spadkobiercę w masie spadkowej. Podobnie przy kupnie działki. W tej chwili jest tak, że jeżeli ktoś kupi sobie działkę, a właściciel tej decyzji umrze, to spadkobierca nie nabywa tych praw. Już mamy taki problem. Nowonabywca musi ponownie wystąpić o warunki zabudowy.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz