Poradnik Budowlany

Zamknij

Arboretum tworzone sercem. Historia ogrodu Janiny Grzmiel z Bladowa

Agata Wiśniewska Agata Wiśniewska 10:09, 14.05.2026 Aktualizacja: 10:46, 14.05.2026
Skomentuj Arboretum tworzone sercem. Historia ogrodu Janiny Grzmiel z Bladowa Niestety, magnolie w tym roku przemarzły.

Choć dla wielu ogród jest miejscem odpoczynku, dla Janiny Grzmiel z Bladowa stał się sensem codzienności. Od ponad 30 lat tworzy swoje prywatne arboretum – przestrzeń, która zachwyca różnorodnością roślin i naturalnym charakterem, ale też wymaga ogromnej pracy i zaangażowania. Wszystkie rośliny sadziła i nadal sadzi własnymi rękami. – Ja nie mam czasu na nudę ani na rozczulanie się nad sobą. Wstaję i idę do pracy, a najlepiej pracuje mi się samej – mówi seniorka.

::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}

REKLAMA

Początki nie były łatwe

Gdy Janina Grzmiel kupiła działkę w Bladowie zimą 1993 roku, wszystko przykrywał śnieg. Dopiero wiosną okazało się, jak wiele pracy ją czeka.

Pierwsze co zrobiłam, to sprzątanie. Wszędzie były śmieci, plastik, gruz. To był teren dawnego gospodarstwa, zniszczonego jeszcze w czasie wojny

– wspomina.

Mimo wręcz tytanicznej pracy, jaką musiała włożyć w uporządkowanie terenu, pani Janina nie zniechęciła się. Zaznaczmy, że w typowo siłowych pracach pomagał jej mąż.

Urzekły mnie te stare drzewa. Dąb, lipy – ponad dwustuletnie. Pomyślałam, że czegoś takiego już nikt nie doczeka

– przyznaje.

Takie „śmietnisko” ujrzeli państwo Grzmielowie na zakupionej przez siebie działce w 1993 roku, gdy tylko stopniał śnieg. Fot. Janina Grzmiel

Ogród zajmuje dzisiaj około 2,5 hektara, a wraz z przyległym terenem, w tym lasem – ponad 5 hektarów.

Naturalistyczna wizja

To nietuzinkowe miejsce nie powstało według jednego, sztywnego planu. Jak podkreśla jego właścicielka, koncepcja ogrodu dojrzewała z czasem.

Wiedziałam tylko, że ma być swobodny. Reszta przychodziła stopniowo. Teraz ogród jest coraz bardziej naturalistyczny

– mówi.

Drzewa posadzone w pierwszych latach zdążyły już osiągnąć imponujące rozmiary i silnie zacieniają teren.

Mój ogród zmienia się razem z warunkami. Wprowadzam coraz więcej roślin cieniolubnych i takich, które same sobie radzą, jak gatunki zadarniające. Najbardziej cieszy mnie, kiedy coś samo wyrasta – to znak, że znalazło tu swoje miejsce

– tłumaczy pani Janina.

Podczas spaceru po ogrodzie na zupełnie nowych stanowiskach można dostrzec m.in. szafirki i hiacynty. Każde takie odkrycie wywołuje uśmiech właścicielki.

Szafirki, pigwowiec i tulipany już kwitną. A za moment w ogrodzie zostaną posadzone dalie i mieczyki.

REKLAMA

Bogactwo roślin

W tym dendrologicznym ogrodzie rosną liczne gatunki iglaste i liściaste – m.in. świerki, sosny, klony oraz bardziej egzotyczne okazy, takie jak metasekwoja chińska, niegdyś uznawana za wymarłą.

W warstwie krzewów i bylin pojawiają się m.in. różaneczniki, azalie, piwonie, tulipany (w tym odmiany botaniczne) oraz rośliny okrywowe, które tworzą naturalne „dywany” zieleni. Na trawnikach pojawiają się fiołki, a w cieniu drzew – niezapominajka kaukaska. Nie brakuje tu także drzew ozdobnych, w tym starych odmian jabłoni i grusz, najlepiej przystosowanych do lokalnego klimatu.

Świerk pospolity odmiany ‘Virgata’ z daleka przyciąga spojrzenia.

Rośliny iglaste można spotkać w różnych częściach ogrodu.

Skąd pochodzą sadzonki?

Tworzenie tak rozległego ogrodu wymagało systematycznego pozyskiwania nowych roślin. Pani Janina podkreśla, że sadzonki pochodzą ze sprawdzonych, krajowych szkółek ogrodniczych.

One są naprawdę fantastyczne, w tej chwili bardzo bogate i można tam znaleźć wszystko

– mówi.

Dziś wiele gatunków można zamawiać przez internet, ale kiedyś ich zdobycie wymagało znacznie większego wysiłku i cierpliwości.

Szkodniki i zmieniająca się natura

Arboretum, choć zachwyca bogactwem roślin, od lat mierzy się z coraz trudniejszymi wyzwaniami. Wśród nich szczególnie dotkliwe są szkodniki i pasożyty. Jednym z największych problemów stała się jemioła, widoczna na dwustuletnich lipach. Ten półpasożyt, rozprzestrzeniany głównie przez ptaki – jemiołuszki – stopniowo osłabia drzewa. Aktualnie pani Janina  czeka na kolejną wizytę arborysty. Innym poważnym zagrożeniem jest ćma bukszpanowa, której larwy w krótkim czasie ogołacają krzewy z liści, prowadząc do ich obumierania.

Nie zauważyłam jej na czas. Część bukszpanów musiałam już wyciąć, część próbuję jeszcze ratować chemicznie, ale nie wiem, czy się uda

– przyznaje.

Trwa walka o losy francuskiego ogrodu z niełatwym przeciwnikiem – ćmą bukszpanową.

Największym wyzwaniem ostatniej dekady jest postępująca susza.

Dla mnie ładna pogoda to taka, kiedy w nocy pada, a w dzień świeci słońce. Teraz tego brakuje. Poziom wód gruntowych znacząco się obniżył, a wiele roślin – zwłaszcza świerków – obumiera. Do tego dochodzą silne wiatry, nowe szkodniki i choroby

– mówi.

Ponad 200-letnie lipy. Jedną z nich nawałnica w 2017 roku poderwała z korzeniami. Drzewo jednak przetrwało. Sporo innych gatunków wichura skutecznie powaliła.

Podlewanie kropelkowe – nowoczesność w służbie ogrodu

W ogrodzie funkcjonuje system podlewania kropelkowego, który ułatwia pielęgnację rozległych nasadzeń.

To nie jest klasyczne podlewanie. Mam rozprowadzone specjalne przewody z otworkami, mniej więcej co 30 centymetrów. Woda sączy się kroplami bezpośrednio do ziemi

– wyjaśnia.

System działa przez cały sezon i obsługuje szczególnie wymagające rośliny. To dość skuteczne rozwiązanie, choć niepozbawione drobnych awarii.

W majowym ogrodzie nie brakuje także rabat narcyzów. Fot. Janina Grzmiel

Kompost i liście – ogród, który „pracuje sam”

W bladowskim ogrodzie nic się nie marnuje. Liście, gałęzie, skoszona trawa i chwasty trafiają na stosy kompostowe. To nie tylko praktyczne rozwiązanie, ale i zgodne z ideą naturalistycznego ogrodu. Równie ważne miejsce w tej filozofii zajmują liście, które jesienią nie są skrupulatnie grabione z każdej rabaty.

Liście zostawiam na rabatach, bo to naturalna próchnica. Tak powinno być w przyrodzie. W naturze nic się nie marnuje. I tak staram się prowadzić ten ogród

– tłumaczy pani Janina.

Z czasem opadłe liście tworzą warstwę ochronną, która zabezpiecza glebę przed wysychaniem i mrozem, a jednocześnie stopniowo wzbogaca ją w składniki odżywcze.

Część z pokaźnych stosów kompostowych znajdujących się w ogrodzie.

Praca przez cały rok

Arboretum wymaga pracy niezależnie od pory roku.

Pielęgnuję ogród właściwie przez cały rok. Jedynie deszcz może mi przeszkodzić

– mówi pasjonatka.

Mimo podeszłego wieku i problemów zdrowotnych pani Janina wciąż spędza w ogrodzie większość dnia. To właśnie tutaj koncentruje się jej codzienność.

Nie mam czasu na nudę ani na użalanie się nad sobą. Zawsze znajdzie się ktoś, kto ma gorzej. Trzeba doceniać każdy dzień. Dla mnie ta praca ma sens. To jest moje życie

– podkreśla.

Prowadzony przez nią ogród pozostaje przestrzenią prywatną. Nie jest udostępniany do zwiedzania – jak wyjaśnia właścicielka, jego pielęgnacja pochłania tyle czasu i energii, że trudno byłoby pogodzić ją z przyjmowaniem gości.Zapytana, co chciałaby dodać na koniec, odpowiada krótko:

Kochajmy przyrodę. 

Seniorka dokumentuje zmiany zachodzące w ogrodzie od czasu jego założenia. Posiada bardzo bogatą galerię zdjęć.

::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%