Intensywny i trudny proces transformacji polskiego rolnictwa wymaga podjęcia działań systemowych. Wsparcie dla gospodarzy jest ważne m.in. w edukacji, także na etapie studiów. O realnych problemach i odpowiedziach na nie rozmawiamy z rektorem Wyższej Szkoły Zarządzania Środowiskiem w Tucholi. Jak się dowiadujemy, uczelnia wprowadza nowy kierunek – agroinformatykę.
REKLAMA
Współczesne rolnictwo jest w ciągłym procesie transformacji, który napędzają nowe regulacje, zmiany klimatu, choroby wśród zwierząt i szczególnie intensywny w ostatnich latach postęp technologiczny. Działania, które były słuszne jeszcze 5-10 lat temu, obecnie wyglądają zupełnie inaczej. Świat pędzi do przodu, a wraz z nim rolnictwo, które tak bliskie jest województwu kujawsko-pomorskiemu i gminom powiatu tucholskiego. Aby odnaleźć się w nowym, rolniczym świecie, potrzebna jest edukacja na poziomie kształcenia wyższego – wychodzącego znacznie poza program nauczania w szkołach ponadpodstawowych.
Taka potrzeba została dostrzeżona w Tucholi. Wyższa Szkoła Zarządzania Środowiskiem ma w swojej ofercie kierunek, który w efektywny sposób może kształcić gospodarzy lub osoby, którym bliskie jest rolnictwo. O tym dlaczego zdecydowano się na uruchomienie kierunku agroinformatyki w WSZŚ rozmawiamy z rektorem uczelni – doktorem Krzysztofem Kannenbergiem.
To nie jest świeży pomysł. Ma już swoją historię, bo prawo do kształcenia w ramach tego kierunku mamy od 2019 roku. Już wtedy dostrzegaliśmy konieczność nowoczesnego kształcenia rolników. Nie wymyśliliśmy tego, bo w krajach, w których stawia się na innowacyjność rolnictwa, jako szalenie istotnej gałęzi gospodarki, od wielu lat funkcjonowało już pojęcie rolnictwa precyzyjnego, czyli wykorzystującego w swojej codziennej działalności wyników postępów naukowego i technicznego. W Polsce to pojęcie było znane specjalistom, ale w praktyce niestosowane. Kształciliśmy i chyba kształcimy rolników dość tradycyjnie. Zresztą kierunek rolnictwo w różnych uczelniach traci popularność. A przecież rolnictwo jako takie nie traci swojego znaczenia. Wręcz przeciwnie. My w swojej ofercie ten kierunek mieliśmy od lat, ale do tej pory nie cieszył się właściwym odzewem ze strony rynku. Było zbyt mało chętnych, aby go uruchomić, ze względów czysto ekonomicznych. Obecnie choćby sytuacja geopolityczna powinna skłaniać do zupełnie innego myślenia o bezpieczeństwie, w tym bezpieczeństwie żywnościowym
– wyjaśnia rektor.
Zdaniem Krzysztofa Kannenberga mówiąc o bezpieczeństwie państwa i ludności na myśl przychodzą najczęściej aspekty militarne, bezpieczeństwo wewnętrzne czy poczucie bezpieczeństwa poszczególnych obywateli. Nierzadko zapomina się jednak o bezpieczeństwie żywnościowym. Jak zaznacza rektor: „rolnictwo jest właśnie po to, aby produkować żywność”. Tradycyjnie rozumiane bezpieczeństwo militarne czy wewnętrzne jest niewystarczające, jeśli nie ma zapewnionego zabezpieczenia żywnościowego.
Osadzamy nasz kierunek właśnie w tej trudnej sytuacji, kiedy o bezpieczeństwie zaczynamy myśleć inaczej niż w minionych dziesięcioleciach. Mówiąc o bezpieczeństwie żywnościowym trzeba odróżnić jego dwa aspekty. Pierwszy dotyczy wyżywienia, zapewnienia żywności obywatelom w różnych sytuacjach, również kryzysowych. Drugi to bezpieczeństwo zdrowotne. Jakość jedzenia jest istotnym czynnikiem zdrowotności społeczeństwa. Dzisiaj specjaliści, zwłaszcza z kręgów medycznych, wskazują na jakość żywności jako jeden z głównych czynników zachorowalności na tzw. choroby cywilizacyjne, w tym nowotwory. Myślę, że warto się tym zająć. Żyjemy w trzeciej dekadzie XXI wieku i poziom wykształcenia polskiego społeczeństwa, potwierdzony wysokimi wskaźnikami skolaryzacji, zobowiązuje nas do tego, abyśmy myśleli o sobie, swoich bliskich i społeczeństwie szerzej, abyśmy żyli zdrowiej i dłużej [...]. Musimy myśleć o tym, żeby produkować i spożywać zdrową żywność
– podkreśla dr Krzysztof Kannenberg.
Jesteśmy w trakcie powołania rady konsultacyjno-programowej na wzór wszystkich pozostałych kierunków kształcenia. Rada podpowie nam, jak na bieżąco dokonywać korekt i modyfikacji treści kształcenia, aby dopasować ofertę do potrzeb rynku. W tej radzie są osoby związane z rolnictwem. Ich celem jest podpowiadanie nam, jakie nowe treści powinniśmy wprowadzić do programu studiów, a z których zrezygnować. Tak, aby od października nowego roku akademickiego były one obowiązkowe. Rada ma być także ogniwem transmisyjnym wiedzy o kierunku do sektora rolnictwa. Myślę, że głównym powodem naszego wcześniejszego niepowodzenia przy prowadzeniu naboru był niedostateczny poziom świadomości, że taki kierunek w Tucholi w ogóle jest i można się w nim wykształcić
– tłumaczy dalej stojący na czele WSZŚ.
Radę, o której wspomina rektor, tworzyć będą przedstawiciele instytucji rolniczych i właściwych wydziałów urzędów szczebla wojewódzkiego. Jedno z roboczych spotkań odbyło się w połowie lutego. Udział w nim wzięli m.in.: Magdalena Kiciak-Kucharska będąca zastępczynią prezesa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Emilia Jaskólska – zastępczyni dyrektora Oddziału Regionalnego ARMiR w Toruniu czy Eugeniusz Kłopotek – radny powiatu tucholskiego, były poseł PSL-u i dyrektor Instytutu Zootechniki w Kołudzie Wielkiej.

W połowie lutego w WSZŚ odbyło się spotkanie powstającej rady konsultacyjno-programowej. Fot. Kujawsko-Pomorski Oddział Regionalny ARMiR
Krzysztof Kannenberg zwraca uwagę, że przed województwem kujawsko-pomorskim stoją szczególne wyzwania. To przecież region o dużym udziale rolnictwa w gospodarce. Z tego powodu, chcąc mówić o rozwoju całego województwa, trzeba jednocześnie podnieść innowacyjność rolnictwa. Duże i zasobne przedsiębiorstwa rolnicze wykorzystują już postęp, bo – jak tłumaczy dr Kannenberg: „nie mają wyjścia, w nowoczesnych maszynach rolniczych postęp jest wyraźny”.
Niektórzy twierdzą, że dobrą i zdrową żywność produkuje się w małej i średniej skali. Duże gospodarstwa przy wykorzystaniu tzw. efektów skali są w stanie wyprodukować żywność taniej. To jest najczęściej ta żywność, którą możemy kupić w wielkopowierzchniowych jednostkach handlowych. My musimy zadbać o to, aby z ekonomicznego i świadomościowego punktu widzenia, a także dzięki nabytej specjalistycznej wiedzy rolniczej, produkować żywność lokalnie, często według starych, dobrych wzorców, ale jednocześnie robić to nowocześnie
– podsumowuje myśl nasz rozmówca.
Kierunek agroinformatyka w Wyższej Szkole Zarządzania Środowiskiem to 3,5-letnie (7 semestrów) studia inżynierskie o profilu praktycznym, więc przeważają: ćwiczenia, laboratoria i sporo zajęć w terenie – w konkretnych gospodarstwach rolnych czy instytucjach związanych z rolnictwem.
Jesteśmy jako uczelnia organizatorem konferencji pt. „Przyroda kluczowym zasobem zrównoważonego rozwoju”, która jest skierowana do uczniów szkół ponadpodstawowych województwa kujawsko-pomorskiego. Po zakończeniu ubiegłorocznej edycji podszedł do mnie jeden z prelegentów, bardzo młody człowiek, uczeń jednego z prestiżowych liceów w Toruniu, który w swoim wystąpieniu poruszał problem nowoczesnego rolnictwa w różnych aspektach. Zapytał mnie, czy w jakiś sposób mogę go ukierunkować lub doradzić, bo ze swoim tatą prowadzą gospodarstwo rolne, które zajmuje się hodowlą szeroko rozumianego drobiu. Powiedział, że poszli w kierunku produkowania zdrowej żywności, ale nie mogą finansowo związać końca z końcem
– przywołuje rektor.
Podany przykład ma pokazać, że brakuje systemowego wsparcia na poziomie regionalnym czy krajowym. Według naszego rozmówcy istnieje duży problem z tym, aby podnosić świadomość nie tylko rolników, ale całego społeczeństwa, że rolnictwo jest niesamowicie ważne dla każdego z nas. Nie należy rozpatrywać go w kontekście najtańszej, ale zdrowej żywności.
Uważam, że jeżeli chcemy to robić, musimy mieć dobrą ofertę. Tej dobrej oferty nie da się jednak zrealizować wszędzie, ale w Polsce tak i to na dużych obszarach naszego kraju, m.in. w naszych Borach Tucholskich. Jest cały szereg inicjatyw w naszym województwie, aby zająć się zdrową żywnością. My jako WSZŚ wszędzie gdzie można wpisujemy się w te inicjatywy, licząc, że coś z tego twórczo zostanie wykreowane. Ci młodzi ludzie, z którymi rozmawiałem, mówili, że brakuje wsparcia, a przynajmniej nie czują go dostatecznie silnie, żeby dalej mieli motywację zajmować się tym, co robią. Nie można porównywać produkcji żywności z produkcją innych dóbr konsumpcyjnych kierując się głównie rachunkiem ekonomicznym. Trzeba patrzeć na ludzi, którzy tę żywność spożywają. Rolnik musi mieć jednak pieniądze na zorganizowanie i prowadzenie gospodarstwa, więc muszą być zewnętrzne rozwiązania, które notabene są stosowane w wielu krajach. Widziałem to np. na wyspie Borholm, gdzie w sklepach sieciowych średniopowierzchniowych były wydzielone stoiska, w których proponowano żywność produkowaną lokalnie. Producenci sprzedawali tam swoją żywność, akcentując szczególne jej walory, głównie zdrowotne. Ktoś w sposób systemowy zapewnił tym lokalnym producentom możliwość zaoferowania swoich produktów. Sami rolnicy i producenci żywności, nawet zrzeszeni w grupy producenckie, nie byliby w stanie na półkach tych sklepów się znaleźć. Oczywiście, że ta żywność była droższa, niż ta obok, produkowana masowo, ale mimo to cieszyła się dużym powodzeniem. To już jest przykład rozwiązania systemowego
– obrazuje Krzysztof Kannenberg.

Kierunek agroinformatyki w ofercie uczelni dostępny będzie w zbliżającym się roku akademickim.
Z jaką wiedzą studenci agroinformatyki opuszą mury Wyższej Szkoły Zarządzania Środowiskiem w Tucholi?
Żadne studia nie przygotowują do konkretnych stanowisk pracy. Przygotowują do zawodu. Bardzo ważnym, żeby nie powiedzieć, że najważniejszym elementem, jest świadomość zawodowa absolwentów. Musi być ona oparta na wiedzy i umiejętnościach. Wiedza zdobyta na konkretnych zajęciach, dotyczących reguł obowiązujących w przyrodzie, ale potem spraw związanych typowo z rolnictwem, czyli hodowlą, uprawą, zarządzaniem gospodarstwem, w tym rachunkowością czy giełdami towarowymi. Przede wszystkim jednak nacisk będziemy kładli na nowoczesne techniki wynikające z postępu, czyli to, co można zobaczyć z satelit, poziomu statków powietrznych – dronów, samolotów. To, co można zobaczyć technikami teledetekcyjnymi. W tej dziedzinie odnotowujemy niesamowity postęp, który wkracza w takie obszary jak ochrona roślin, nawadnianie, nawożenie czy inne zagadnienia związane z rolnictwem
– wymienia dr Kannenberg.
WSZŚ kształcąc chce połączyć elementy produkcyjne, ekonomiczne, oczekiwania nabywców i oczekiwania wsparcia systemowego – aby wyuczyć nowoczesnych rolników, których wiedza podparta będzie doświadczeniem. Dlatego znaczna część zajęć musi odbywać się w dedykowanych gospodarstwach rolnych, gdzie innowacyjne rozwiązania są już stosowane. Wszystkie działania będą prowadzić do otrzymania dobrego surowca roślinnego i zwierzęcego. Pomogą też wykładowcy, którymi będą specjaliści w poszczególnych dziedzinach z całej Polski. Krzysztof Kannenberg podkreśla, że agroinformatyka to kierunek, który wyposaży w wiedzę informatyczną, która jest niezbędna do obsługi maszynach oraz w wiedzę rolniczą, stanowiącą definicję nowoczesnego i innowacyjnego rolnictwa.

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz