Rawys CEO Raciąż po tej kolejce utrzyma przewagę nad trzecią drużyną w tabeli. Do końca sezonu pozostaną trzy mecze. To oznacza, że nasza drużyna stawia bardzo poważny krok w drodze po awans do IV ligi. W sobotę miała nie byle jakiego rywala - mocną Wisłę Gruczno.
Rawys CEO Raciąż - Wisła Gruczno 4:2 (3:1)
Bramki dla Rawysa: Kamil Mosek (3), Guladi Kokoladze
Rawys: Jakub Lepak, Tomasz Prusaczyk, Oskar Klessa, Arkadiusz Narloch, Mateusz Kołtonowski, Hubert Stenwak, Damian Rybacki, Otar Kokoladze, Marcin Kurs, Guladi Kokoladze (Hubert Borowa, Patryk Drewek).
Nietypowa pora meczu - sobota godz. 11:00. Za to zupełnie standardowa ostatnio sytuacja na ławie. Na niej dwóch zawodników: bramkarz Hubert Borowa i Patryk Drewek, który jeszcze dwa tygodnie temu przebywał w szpitalu i wówczas to jemu koledzy z drużyny dedykowali zwycięstwo w derbach gminy Tuchola.
- Zdrowia!
- krzyknął trener dzisiejszego przeciwnika - Wisły Gruczno podczas koleżeńskiej wymiany uprzejmości z drugim trenerem Rawysa Dariuszem Hoffmannem tuż przed pierwszym gwizdkiem. Przy obecnej sytuacji kadrowej i aspiracjach Raciąża lepszych życzeń nie mógł złożyć. Gospodarze sobotni pojedynek zaczęli kapitanie, bo wyszli na prowadzenie już w drugiej minucie. Swój - jak się później miało okazać - dzień konia rozpoczął celnym strzałem Kamil Mosek. Rawys w ogóle nie stygł. Oczywistym jest, że z tak krótką ławką trzeba dążyć do wypracowania bramkowej przewagi jak najszybciej. Aby przy resztce sił czasami nie stracić ważnych punktów gdzieś w końcowej fazie meczu. Bardzo niewiele brakowało, aby Rawys w pierwszym kwadransie wyszedł nawet na 3:0. Raz strzelił jednak ze spalonego, innym razem ogarnęła się w ostatniej chwili obrona Wisły. Bardzo ładna ofensywa skończyła się... błędem w obronie. I nie Rawys prowadził wysoko, tylko nagle zaczął remisować 1:1. Na szczęście miejscowa drużyna była skuteczniejsza w nieco bardziej wyrównanym fragmencie pierwszej połowy. W snajpera zamienił się Mosek zaliczając klasycznego hat-tricka po ciekawych akcjach kolegów. Rozpoczęcie drugiej połowy z dwubramkową przewagą to złudny komfort. Sytuacja może zmienić się jak w kalejdoskopie, gdy szybko straci się bramkę kontaktową. I całe szczęście Raciąż na to nie pozwolił, a nawet w 57 minucie ustrzelił czwartego gola, autorem był Guladi Kokoladze. Swobodniejsza gra pod koniec meczu skończyła się stratą bramki, ale drużyny dowiozły wynik 4:2 do końca. Taki rezultat z zawsze groźnym Grucznem, który jest aktualnie na 5 miejscu w tabeli, bardzo cieszy.
Od kilku meczów kibiców Rawysa tak samo interesuje piłka nożna jak matematyka. W sobotę w podobnym czasie trzy punkty w meczu z Tucholanką kasował Pomorzanin Toruń (7:1), który nie oddał nam fotelu lidera. Nie znaliśmy jeszcze zaplanowanego na sobotnie popołudnie wyniku PAP-u Osielsko, ale trudno jest zakładać jakąkolwiek niespodziankę z Legią Chełmża. W tabeli pod względem przewag zapowiadał się status quo. Najważniejsze, że Rawys nie traci jej nad trzecim Osielskiem! Drużynie z Raciąża pozostaną trzy mecze do końca sezonu. Matematyka podpowiada, że wystarczy wygrać w jednym z nich, aby cieszyć się z awansu do IV ligi. A już 4 czerwca czeka nas mecz w Bydgoszczy z MUKS-em, który jest sporo niżej w tabeli.
Zdrowia! I koncentracji. To teraz najważniejsze.
ZDJĘCIA:
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"5660"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz