Zamknij

Siatkówka. Tucholanin we Francji

10:32, 07.12.2020 | (red.), fot. nadesłane
Skomentuj Bartosz Pruss w dolnym rzędzie pierwszy z lewej. Tu po zwycięskim spotkaniu.
REKLAMA

Bartosz Pruss z Gołąbka jest sportowcem, który zadomowił się we Francji. Chciałoby się zapytać, czy na stałe. Tu wszelkie odpowiedzi pozostają możliwe, a pytania otwarte. Jedno jest pewne - Borowiak jest we Francji spełniony.

Aż do stycznia przyszłego roku siatkarz pozostanie w rodzinnym domu. Wedle założeń terminarza ligowego siatkówki we Francji kolejne rozgrywki mają się rozpocząć w połowie stycznia, jak jednak będzie? Pandemia wyznacza z dnia na dzień warunki gry.

Dwudziestoletni Bartosz Pruss od zeszłego roku jest siatkarzem we francuskim Al Caudry. Zespół bierze udział w podwójnych rozgrywkach – IV i III ligi. Tucholanin jest przyjmującym, ale we francuskim zespole z konieczności przez większość sezonu zagrał jako atakujący. Co ważne, ciągłość formy bez kontuzji stała się dla niego bardzo krzepiąca, bo paraliż spowodowany urazem byłby czymś fatalnym, w dodatku w czasie pandemii.

 - Hierarchia rozgrywek siatkarskich we Francji jest dość złożona – gra aż osiem lig – opowiada Pruss. - W naszym klubie, w mieście wielkości Tucholi, wyższa liga jest dla bardziej doświadczonych. Bywa, że występuję w tym składzie, gdy zdarzy się coś nieprzewidzianego. Na razie jednak jestem podstawowym zawodnikiem czwartoligowym.  Na pozycji atakującego wypadam lepiej niż na pozycji przyjmującego, może to dalszy krok w rozwoju sportowym? Co prawda nie prowadzę statystyk, ale tak czuję.

Jak to wygląda na sportowej mapie kraju? Jeśli chodzi o trzeci od góry poziom rozgrywek, Francja podzielona jest na połowy, więc tu grają dwie równorzędne ligi. Istnieją cztery czwarte ligi, dlatego konkurencja jest duża.

Język ciągle szkolony – różne możliwości

Bartosz Pruss potwierdza, że najlepszą nauką języka jest rzucenie na głęboką wodę, czyli zasada „radź sobie, jak potrafisz, ale dogadaj się”. Siatkarz przyznaje, że nie jest łatwo, ale są postępy, jest też motywacja. Wciąż jednak istniejąca bariera językowa nie pozwala podjąć Borowiakowi nauki we francuskiej szkole. Swobodna rozmowa w obcym języku jest nadal kłopotem i przyswajanie wiedzy czy zdawanie egzaminów, zdobywanie ocen byłoby po prostu wielkim problemem.

 - Na co dzień, poza treningami, czas zajmuje mi nauka języka i wykorzystuję do tego wszelkie okazje – opowiada sportowiec. - Skupiam się  na tym, by w czysto komunikacyjnych sytuacjach znanych z poradników językowych, umieć zrozumieć odbiorcę i samemu coś mu przekazać, co jest potrzebą chwili. Francuski nie jest łatwy i wciąż się o tym przekonuję.

Świetną lekcją nauki języka była praca fizyczna, o której wprost mówi tucholanin. Klub dopuszcza możliwość dorobku, o ile nie koliduje to z treningami i rozgrywkami. Ostatnio solidnym podszkoleniem języka była praca na budowie, której zarządcą był właśnie klub siatkarski Borowiaka. Jak mówi Pruss, nie było to nic wielce wyczerpującego, zwykła pomoc, ale obracanie się wśród pracowników niemówiących po polsku było dosyć ciężką próbą.

Inną możliwością nauki języka, bardziej luźną, spontaniczną, są spotkania poza meczami i treningami z Francuzami – zawodnikami Al Caudry.

Klubowa codzienność

Tucholanin nie kryje, że we Francji, w tym klubie i mieście jest mu po prostu dobrze. Nie może narzekać na nic; najbardziej jest mu brak najbliższych, choć i temu poczuciu jakiejś straty można zaradzić.

 - Rodzice odwiedzili mnie już dwa razy, co było dla mnie nie lada wydarzeniem – opowiada siatkarz. – W Gołąbku, od kiedy gram we Francji, byłem tylko kilka razy – można je policzyć na palcach jednej ręki. Były to nasze polskie święta, okres pandemii – od marca do sierpnia – i teraźniejszy pobyt.

Bartkowi najwięcej czasu na co dzień pochłania siatkówka. Trenuje pięć razy w tygodniu. W drużynie poza nim i sześcioma Polakami (czterema panami i dwiema paniami), z którymi w piętrowym domu mieszka Bartosz Pruss, są też: Brazylijczyk, Wenezuelczyk i Bułgar. Koledzy z parkietu, zwłaszcza rodacy, są także dobrym towarzystwem poza parkietem.

 - Mam do dyspozycji minisiłownię, ponadto zawsze otwarty stadion, choć mam wrażenie, że w tym regionie ciągle jest deszczowo – relacjonuje Borowiak. – W naszej III lidze jest dziesięć zespołów. Odnieśliśmy na tym poziomie trzy zwycięstwa na trzy rozegrane kolejki. Układ meczów jest jednak zaburzony przez pandemię. Zagraliśmy tylko trzy pojedynki z sześciu zaplanowanych na ten czas.

Podobnie jest w IV lidze – Al Caudry z Prussem na czele wygrał dwa mecze, choć powinno być rozegranych pięć kolejek. Wszystko zostało przesunięte na styczeń. We Francji sportowiec ostro trenuje i do takiej pracy nad sobą jest przyzwyczajony, dlatego też, będąc w Gołąbku, nie wypada z formy, biegając, ćwicząc, będąc cały czas w ruchu.

Francja to tylko pewien etap

Siatkarz przyznaje, że nie ma wiele czasu na turystykę i czysty relaks. Jego podróże po Francji skupiają się na przejazdach z jednej hali sportowej do drugiej. Krajoznawstwo schodzi na plan dalszy. Nie może jednak narzekać na niedostatek w materialnym sensie.

 - Nie klepię biedy. Wchodzę w każdy dzień uśmiechnięty i żądny wrażeń – zapewnia siatkarz. – Udało mi się zwiedzić na razie tylko Paryż, ale był to prywatny wypad. Żyję ze swojego hobby i to mi daje zwykłe szczęście.

Sportowiec nie kryje, że uważa Francję za pewien etap w karierze, choć nie snuje planów, czy tu zostać, czy przenieść się dokądkolwiek. Borowiak chce się piąć w swojej karierze i nie liczy czasu, osiągnięć, po prostu żyje sportowym życiem i czeka na rozwój wypadków. W jego marzeniach nie ma konkretnego klubu, w którym chciałby zagrać, by spełnić marzenia.

 - Moje spełnienie dzieje się tu i teraz. Kilka lat wcześniej nie marzyłem o tym, co teraz zyskałem, co mam i jaki może mam przed sobą start – opowiada siatkarz. - Zachowuję jednak dystans, pokorę i trenuję, doskonalę grę. Wiele za mną, wiele przede mną, taką mam nadzieję.

((red.), fot. nadesłane)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (2)

Odpowiednik najniższOdpowiednik najniższ

0 0

polskiej ligi. Można grać na zachodzie w takich ligach ale one nie gwarantują rozwoju zawodnika. Zarobi trochę lepiej i to wszystko. 17:50, 07.12.2020

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

JobanywrotJobanywrot

0 0

Przeciez to oczywiste ze wyjechał z burakowni na zachód i tam może wreszcie się uczyć niż gnić z komuchami 20:25, 09.12.2020