Sport

Zamknij

Na wyrównanie zabrakło Tucholanom czasu. Wisła z trzema punktami RELACJA I ZDJĘCIA

Jarosław Kania Jarosław Kania 19:27, 09.05.2026 Aktualizacja: 21:15, 09.05.2026
Skomentuj Na wyrównanie zabrakło Tucholanom czasu Najmłodsze kibicki obdarowane kwiatami przez Tucholankę. Fot. Jarosław Kania

Piękna pogoda nie przełożyła się na podobny wynik Borowiaków w meczu Tucholanki z Wisłą. Nie było skuteczności w szeregach gospodarzy, wielu akcji nie stworzyli też goście, ale strzelili jednego gola więcej i to wystarczyło, by wywieźli trzy oczka ze stolicy Borów. 

Tucholanka Tuchola - Wisła Gruczno 1:2 (0:0). Bramka: Galiński (87)

Tucholanka: Januszewski, Giłka, Krajna, Materac, Gerth, Górecki (63 Rydzkowski), Grudzina (72 Misiak), Nitka, Wojnerowicz (63 Donarski), Orzechowski, Galiński

Tucholanie rozpoczęli mecz spokojnie, bez zrywu, bez nerwowości, za to w drużynie gości od pierwszego gwizdka słychać było pokrzykiwania, dyskusje. Dało to dowód wielkiej motywacji, ale budowało też napięcie. Tucholanie grali rozważnie, przede wszystkim starając się dostrzegać kolegów, kierować podania do bliskich zawodników, a nie na dobieg, czyli bez chaosu, bez zbędnych ruchów. 

W 12 minucie Tucholanie mogli objąć prowadzenie. Świetna akcja z prawego skrzydła (tamtędy najczęściej gospodarze atakowali) zakończyła się nie dośrodkowaniem, gdzie czekali już napastnicy, by wepchnąć piłkę do siatki, a ucieczką futbolówki na aut bramkowy. Wisła wkrótce zwarła szyki i uszczelniła obronę. Sędzia fatalny błąd popełnił w 21 minucie, gdy Mikołaj Galiński został bez kontaktu z piłką odepchnięty przez obrońcę Wisły. Tucholanie protestowali, gdy sędzia nie zareagował na sytuację. 

Wiślanie przeprowadzali akcje bardziej środkiem, choć oskrzydlające akcje też były dynamiczne. Przyjezdni jednak nie mieli pomysłu, by znaleźć się bezpośrednio przed Mateuszem Januszewskim. W tucholskiej ofensywie mocno swoją grę zaakcentowali na plus Mikołaj Galiński oraz Michał Wojnerowicz. Także Jędrzej Orzechowski nie próżnował, ciągle jednak brakowało zamykającego podania, na polu karnym było tłoczno, podania była przecinane, strzały blokowane. 

W 25 minucie faul taktyczny przy końcowej linii blisko pola karnego zakończył się żółtą kartką dla obrońcy gości. Gdyby nie takie sposób przerwania akcji, mogłoby być groźnie pod bramką Wisły. W drugiej części pierwszej połowy można było dostrzec przewagę gości w posiadaniu piłki. Nad poprzeczką poszybowała mocno uderzona futbolówka (33 minuta), ale pierwsza odsłona zakończyła się bezbramkowo. 

Zbyt późny zryw, a można było pokusić się o jeden punkt

Wynik po przerwie wciąż był sprawą otwartą i wielka niewiadomą. To, co nie udało się Tucholanom w drugiej połowie (51 minuta), udało się Wiśle dokładnie minutę później. Borowiacy po szybkiej akcji byli bliscy szczęścia, ale ono uśmiechnęło się do przyjezdnych. Doskonałe dogranie z lewej strony zakończyło się idealnym uderzeniem z niewielkiej odległości. Wystarczyła sekunda, by pozbawiony na moment opieki obrońców napastnik z Gruczna otworzył wynik. 

Po stracie gola Tucholanie konsekwentnie budowali sobie dostęp do pola karnego rywala. Wisła sprawiała wrażenie żywszej, bardziej mobilnej. W ogóle cała druga połowa była lepsza pod względem poziomu sportowego. Działo się więcej, częściej, szybciej, Wszystkie bramki wpadły też w czasie po przerwie. W 60 minucie Tucholanie przeprowadzili dwie akcje, a jedna z nich była zakończona strzałem, ale zbyt lekkim, by sprawił trudność bramkarzowi gości. Nastąpiła pewna prawidłowość jak w czasie pierwszego gola. Tucholanie dostają się pod bramkę Wisły, ale nic z tego nie wynika, za chwilę rywale robią podobnie pod bramką gospodarzy i strzelają gola. Ten drugi padł dość niepodziewanie, bo strzelec był odwrócony od bramki i chyba uderzał z ostrego kąta lekko na oślep. Szczęście mieli przyjezdni, bo piłka lekko zrykoszetowała i wpadła w dalszy róg bramki. 

Dla Wisły mogła paść trzecia bramka (74 minuta) i była to chyba najlepsza akcja w drugiej połowie. Szybka kontra wyprowadziła napastnika gości oko w oko z Januszewskim, ale ten udaremnił zamiary rywala i dzięki wyjściu Tucholanina z bramki piłka uciekła w aut. Kilka minut później próba wymuszenia rzutu karnego przez napastnika z Gruczna została ukarana żółta kartką. 

Im bliżej było końca, tym bardziej Tucholanie zdobywali pole. W 85 minucie uderzenie z ostrego kąta, bezpośrednio z rzutu wolnego mogło zakończyć się golem, gdyby piłka nie przeszła obok słupka. Na trybunach przetoczył się jęk zawodu. W końcu udało się Tucholanom trafić do siatki. Mikołaj Galiński przymierzył celnie, piłka jeszcze odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Doliczony czas gry to prosta obrona Wisły - oddalanie piłki bez zabaw i kombinacji pod własną bramką. Na wyrównanie wyniku zabrakło czasu, a goście cieszyli się z wygranej. 

::photoreport{"type":"check-for-article","item":"5549"}

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%