Sport

Zamknij

Mały Mędromierz gościł wielką jego mieszkankę - olimpijkę Bernadettę Blechacz! RELACJA I ZDJĘCIA

Jarosław Kania Jarosław Kania 12:22, 29.04.2026 Aktualizacja: 12:17, 29.04.2026
Skomentuj Mały Mędromierz gościł wielką jego mieszkankę! Bernadetta Blechacz i inicjatorka spotkania Monika Janowic.

Niepozorna wieś - Mały Mędromierz ma swoje wielkie postacie. Jedną z nich jest utytułowana sportsmenka - Bernadetta Blechacz, która dziś jest legendą, bo startowała w mistrzostwach Europy i przede wszystkim reprezentowała Polskę na igrzyskach olimpijskich w Moskwie (1980 rok). W świetlicy wiejskiej odbyło się wyjątkowe spotkanie, na którym wspaniała, niegdysiejsza mieszkanka Małego Mędromierza opowiedziała o karierze. 

Bernadettę Blechacz mającą swoje miejsce w Galerii Tucholskiego Sportu (ta znajduje się w holu hali sportowej tucholskiego OSiR-u) pamiętają dojrzali ludzie związani z lekką atletyką  i lokalnym sportem przed wieloma dekadami. Urodzona w Kcyni, ale wychowana w Małym Mędromierzu lekkoatletka swoją wieś nazywa rodzinną. Nadrzędnym celem spotkania była idea napisania monografii wsi i jej najbliższych okolic, a postać słynnej niegdyś lekkoatletki może stanowić wielce atrakcyjny motyw owej opowieści. 

Na spotkaniu w świetlicy w Małym Mędromierzu pojawili się przedstawiciele lokalnego samorządu, w tym m.in. przewodnicząca KGW Mały Mędromierz Monika Janowic, jej zastępca Wiesław Szołtun, sołtys wsi Andrzej Jerosławski, a także były poseł Eugeniusz Kłopotek, ojciec utalentowanego lekkoatlety Adama, a tu przede wszystkim przedstawiciel LZS-u. To ten człowiek już na początku spotkania wręczył Bernadetcie Blechacz publikację, w której były przedstawione epizody tucholskiego sportu, w tym igrzysk sportowców wiejskich rozgrywanych w Tucholi. Przy stole usiedli także Wojciech Kociński - dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji w Tucholi oraz prezes MLKS Tucholanka Tuchola - Dariusz Krygowski. Spotkanie było też okazją do skosztowania smakołyków przygotowanych przez panie z miejscowego KGW. 

Dziewiąta na olimpiadzie - zaważyły centymetry

Bernadetta Blechacz to dziś emerytowana nauczycielka wychowania fizycznego w jednej z gdańskich szkół, bo z tym miastem sportsmenka związała się na mnóstwo lat dojrzałego już dzisiaj życia. Jej ojciec Jan Blechacz był działaczem i potwierdzeniem tego jest choćby stadion w Małym Mędromierzu nieoficjalnie nazwany jego imieniem.

 - Już od dziecka ścigaliśmy się z rówieśnikami do jakiejś mety w pobliżu domu, a były to beztroskie lata - rozpoczęła swoją opowieść lekkoatletka. - Później pierwsze kolce dostałam od drugiej świetnej sportsmenki stąd - Ireny Górskiej. Na tutejszym boisku kopałam nawet piłkę. Powoli dojrzewałam do świadomości, że chcę się realizować w sporcie.

Bernadetta Blechacz związała się z gdańskimi klubami WLZS-em Neptun Gdańsk i później BKS-em Lechią Gdańsk. Trójmiasto stało się jej nowym domem jeszcze w młodym wieku, gdy klub zaoferował jej mieszkanie w zamian za trenowanie w owym klubie. Wcześniej, będąc jeszcze w technikum, musiała na zawsze pożegnać się z rodzicami. Największe sukcesy odniosła w rzucie oszczepem, bo została pięciokrotną mistrzynią Polski, była ósma w mistrzostwach Europy (Praga 1978) oraz dziewiąta na igrzyskach olimpijskich w Moskwie (1980). Trenowała też pchnięcie kulą i rzut dyskiem.

 - Wejście do ścisłego finału w oszczepie przegrałam z Niemką z NRD - wspomina olimpijka. - O wszystkim zadecydowały dwa centymetry, bo o taką odległość byłam słabsza od tej zawodniczki. Dla mnie spory niedosyt, ale już samo powołanie było dla mnie niezwykłe. 

Japonia, Alaska - rewelacja, ale w Tucholance najlepiej

Dzięki wielkiemu talentowi i dobremu, profesjonalnemu prowadzeniu przez trenerów Bernadetta Blechacz zwiedziła kawał świata. Szczególnie urzekła ją Japonia z całą odmiennością kultury, egzotyką - wszystko to było jakby snem na jawie. Niezapomniana była tez sama podróż do Kraju Kwitnącej Wiśni - międzylądowanie na Alasce pozostawiło wyraźny ślad w duszy Borowiaczki. 

Wszystko to było w czasach reprezentowania nie tylko klubu, ale przede wszystkim Polski. Aż dziewiętnaście razy Bernadetta Blechacz występowała z orzełkiem na piersi. Czynną zawodniczką była do połowy lat 80. ubiegłego wieku, gdyż pojawiła się uciążliwa i przewlekła kontuzja ręki. Po wielu latach też bardziej z ciekawości i sentymentu, niż dla osiągnięć startowała w zawodach weteranów. Dziś jednoznacznie mówi o swoich klubowych sympatiach.

 - Gdańskie kluby zapewniły mi na pewno rozwój, bo ruszyłam z karierą, której ukoronowaniem był start na igrzyskach olimpijskich - opowiada lekkoatletka. - Jednak w sercu zawsze miałam całkiem szczerze i głęboko Tucholę. Tu panował swojski, ludzki jakiś i ciepły klimat. W Gdańsku, z całym szacunkiem, było jakoś chłodno, lekko obco, ludzie jakby się nie zauważali - jak to w dużym mieście. 

Mistrzyni wspomina, jak na treningu z Mędromierza do Tucholi woził ją ojciec na motocyklu. Jej trenerem w tutejszym klubie był Tadeusz Witek. W dążeniu do świetnej formy wspierał ją także Kajetan Bągorski, ojciec Jolanty - Tucholanki, także swego czasu świetnej sportsmenki.

Gest Kozakiewicza - tylko w telewizji 

Skoro Bernadetta Blechacz była na igrzyskach w Moskwie, musiała być świadkiem słynnego gestu Kozakiewicza, gdy ten zaliczył udane skoki o tyczce. Niestety ta "atrakcja" będąca później w kulturze wielkim symbolem, ominęła lekkoatletkę z prostego powodu. 

 - Kozakiewicz startował w kolejnym dniu, gdy ja musiałam już wyjeżdżać - mówi słynna mieszkanka Małego Mędromierza. - Dzień wcześniej wróciłam do domu, a szkoda, bo dziś byłoby to koronne wspomnienie poza własnymi startami. 

Po zakończeniu kariery zawodniczej lekkoatletka została sędzią. Wyznała, że nie zostaje się arbitrem od razu, tylko etapami, zdobywając możliwości sędziowania coraz to bardziej prestiżowych zawodów. Do sportowców ocenianych przez gościa spotkania należały choćby Kamila Skolimowska czy Anita Włodarczyk. Dziś czasy sędziowania są już wspomnieniem, gdyś względy zdrowotne zadecydowały o tym, by sport był już tylko częścią wieczoru przed telewizorem. Mistrzyni ogląda w zasadzie wszystko, co stanowi jakąś rywalizację. Dłuży się tylko na długodystansowym kolarstwie, a wielkie emocje wywołuje widowiskowy biathlon. 

Ciekawostką jest fakt, że kolce, medale i oszczep z olimpiady w Moskwie znajdują się dziś w gdańskiej Ergo Arenie. Można je oglądać i mają status przedmiotów muzealnych, wyjątkowych obok innych pamiątek sportowych największych polskich talentów.  To na pewno powód do dumy.  

Rafał Blechacz - brzmi znajomo?

Z sali padło bardzo ciekawe pytanie: czy słynny pianista Rafał Blechacz jest krewnym Bernadetty? Wszak wirtuoz pochodzi z Nakła, a rodzinna Kcynia lekkoatletki znajduje się w powiecie nakielskim, więc prawdopodobieństwo jest duże. Bohaterka spotkania przyznała, że są więzy krwi ze strony ojca, choć nie jest to bliskie pokrewieństwo. Bernadetta Blechacz przyznała jednak, że w szkole słoń jej na ucho nadepnął i zdolności muzycznych nie ma jakichkolwiek. Podobnie z przecinkami na polskim, jak sama przyznała. Przysłuchiwała się temu z uśmiechem najbardziej chyba dojrzała uczestniczka spotkania będąca jej mędromierską nauczycielką - Barbara Janowic

 - Chcę podziękować wam, mieszkańcom mojej rodzinnej wsi, za zaproszenie - zakończyła Bernadetta Blechacz. - Jestem wzruszona, że tak pięknie mnie doceniliście, gdy kariera już dawno za mną. Jestem dziś spełnioną w życiu kobieta, matką i babcią. Wiem, że warto spełniać marzenia i piąć się w dążeniu ku lepszemu. Mam nadzieję, że jeszcze będę miała okazję się z wami spotkać. Pragnę tu jak najczęściej wracać. 

::photoreport{"type":"check-for-article","item":"5486"}

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%