Stowarzyszenie Morsów z Borów Tucholskich jest aktywne nie tylko zimą i nie tylko na swoim terenie. Energia rozpiera nie tylko bysławskie morsy tak bardzo, że nie tylko w lodowatej wodzie starają się ją spożytkować.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Określenie, że wiek to tylko liczba czy PESEL, doskonale sprawdza się w grupie borowiackich morsów. Pełni energii i uśmiechnięci, optymistycznie patrzący na świat i przede wszystkim zahartowani stanowią grono dość oryginalne i gdy się między nich wejdzie, można poczuć beztroskę i lekkość, pozytywne wibracje. Nie po raz pierwszy Stowarzyszenie Morsy z Borów Tucholskich podsumowało na wesoło sezon, który nadejdzie znów dopiero zimą. Latem jednak też można pomorsować i to od razu zaznaczają ludzie, ponieważ balia z lodem daje namiastkę lodowatości nawet w letnim dniu. Taką formę aktywności Bysławianie już znają.
W połowie kwietnia grupa zebrała się na bysławskim akwenem, by tradycyjnie wejść do wody, ponadto najzwyczajniej nacieszyć się swoim towarzystwem i przede wszystkim przyjąć w swoje szeregi nowych morsów. Ci złożyli przyrzeczenie, odebrali legitymacje i pakiet startowy morsa, czyli gadżety stowarzyszenia. Ciekawe było samo ślubowanie, które stanowi tradycję dość oryginalną. Przyrzeczenie było składane w wodzie, a podczas tej ceremonii każdy nowy miał obowiązek wypowiadać rotę z lodem w ręku. Musiał zostać po nim sam patyk - taka tradycja.
- Nasza grupa się powiększa i zapraszamy oczywiście kolejnych naszych współbraci - z uśmiechem mówi prezeska stowarzyszenia Hanna Pozorska. - Dziś kończymy sezon, ale przed nami wiele następnych, a po drodze jeszcze wiele imprez, w tym letnie morsowanie. Dzisiejszy poczęstunek to tzw. wkupne, czyli słodkości i smakołyki znad ogniska serwowane przez naszych nowo przyjętych członków.
Sukcesy sportowe to dodatkowa aktywność bysławskich morsów. W klasyfikacji najbardziej prestiżowego cyklu zimowych zawodów pływackich grupa zajmuje wysokie miejsce w kraju - została sklasyfikowana na piątej pozycji w rankingu na aż 53 teamy z całej Polsce. Złożyły się na to wyniki poszczególnych morsów - sportowców, którzy brali wielokrotnie udział w Ice Cup Poland. Bysławianie rywalizowali w: Iławie, Pucku, Januszkowicach, Łodzi, Wolinie, Ełku, Gdyni, Poznaniu.
Spośród startujących zacznijmy od pań. Hanna Pozorska swoje starty zakończyła na wysokim, 14. miejsce w Polsce (dystanse do 100m), w klasyfikacji generalnej open kobiet. Druga lokata podczas Focus Ice Swimming była najbardziej zapamiętanym wynikiem. Warto wymienić też Marzenę Góral, która startowała w Bydgoszczy i zajęła czołowe miejsce. Pływała także Sylwia Smoleń, a każdy wynik Bysławian procentował coraz wyższą klasyfikacją borowiackiego teamu. Co sportowców startujących sporadycznie należy doliczyć też Marcina Solenia i Stanisława Romanowskiego.
Trzon drużyny to cztery osoby: Hanna Pozorska, Jarosław Pozorski, Wiesław Orlikowski i Mirosław Pik. Pierwszy z wymienionych mężczyzn znalazł się na 17. miejscu w klasyfikacji generalnej, a startuje na różnych dystansach, nawet 750 m. Mirosław Pik uplasował się na 43 miejscu. Niżej opisujemy starty Wiesława Orlikowskiego. Jeśli weźmie się pod uwagę, że w rywalizacji w ciągu całego sezonu stratowało ponad dwustu mężczyzn i ponad sto kobiet, należy z uznaniem spojrzeć na wyniki borowiackich morsów.
Najlepszy zimowy pływak w powiecie tucholskim na początku marca wyjechał do Finlandii, by w centrum tego kraju, ponad 500 km na północ od Helsinek, wziąć udział Mistrzostwach Świata w Pływaniu Zimowym. Żeby uzyskać przepustkę na start, trzeba było wykazać się dokumentacją potwierdzającą przebycie określonych dystansów. Tucholanin te warunki spełnił, ponieważ o historii jego zimowego pływania można by napisać książkę. Pan Wiesław nie był sam, bo wyjechał z grupą Polaków, których łącznie na zawodach było 67.
- Mieliśmy tam tor wykuty w lodzie, przy ujściu rzeki do Zatoki Botnickiej - relacjonuje Wiesław Orlikowski. - Ciekawostką był start zawodników nawet z Afryki, z egzotycznych krajów uznanych powszechnie za ciepłe. Łącznie na trasy ruszyło około 1500 osób, na dystansach od 25 do 450 metrów. Ja wziąłem udział jako zawodnik w kategorii 65-70 lat. Warunki były dość surowe - 9 na minusie w powietrzu, 0,35 stopnia w wodzie, grubość lodu - około 70 cm.
Sukcesem Tucholanina było szóste miejsce w kategorii wiekowej na 50 m. Certyfikat udziału w mistrzostwach świata jest teraz najcenniejsza pamiątką. Po starcie każdy wchodził do sauny - uwaga - wykonanej z brył lodowych, gdzie w środku było około 40 stopni. Dodatkową atrakcją była próba pobicia rekordu Guinnessa w przepłynięciu określonego dystansu. Niestety zabrakło zawodników, bo wymagana liczba startujących to 802 osoby, a do wody weszło 778 pływaków.
- Do tego wydarzenia przygotowywałem się bardzo długo, co najmniej raz w tygodniu przebywając 20 minut w lodowatej wodzie - mówi Wiesław Orlikowski. - W Oulu startowałem dwa razy dziennie na jakimś dystansie, ale treningi dały efekt, bo nie miałem żadnego kryzysu. Przyznaję - bylem wykończony, ale nie chory czy, tak to określę, kontuzjowany.
Na Ice Cup Poland pan Wiesław zaliczył dziewięć startów na długich dystansach. Zajął w klasyfikacji open 26 lokatę, w kategorii wiekowej (60-70) był drugi w Polsce. Z kolei na krótkich dystansach pływak zajął pierwsze miejsce w swojej kategorii wiekowej, a w otwartym zestawieniu sportowców był szósty. Cel mistrza jest prostu i jedyny - startować najczęściej i najdłużej, jak będzie to możliwe.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"5427"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz