Sport

Zamknij

Niepowodzenie Myśliwca i Cisa w niedzielnych meczach. Zbyt dużo potknięć w obronie

Jarosław Kania Jarosław Kania 19:53, 19.04.2026 Aktualizacja: 19:53, 19.04.2026
Skomentuj Niepowodzenie Myśliwca i Cisa w niedzielnych meczach Mecz w Gostycynie nia przyniósł gospodarzom zdobyczy punktowej.

Nie tak to miało być – mówiło wiele osób schodzących z boiska po meczach Myśliwca Gostycyn i Cisa Cekcyn. Oba zespoły nie zdobyły punktów, bo rywale okazali się lepsi i bardziej skuteczni. Porażka szczególnie zabolała Gostycynian, bo kosztowała ich stratę pozycji wicelidera. Słabym punktem obu zespołów były formacje obronne. W Cekcynie posypały się czerwone kartki. 

Cis Cekcyn – Kamionka Kamień Krajeński 2:4 (2:3), Bramki: Topoliński (35), samobójczy (45)

Cis: Zaleski, Kehn, Sierosławski, Grzywacz, D. Leszczyński (87 Myśliński), K. Szymański, Dębicki (87 Łepek), D. Szymański (76 Pawlik), Topoliński, Kelbratowski, Rafiński 

Mecz w Cekcynie był, można napisać, osobliwy. W pierwszej połowie padły aż dwa gole samobójcze (po jednym z każdej strony – minuta po minucie), ponadto w drugiej połowie błędy sędziego i nerwy zawodników sprawiły, że arbiter studził gorącą krew za pomocą czerwonych kartek. Było to jednak w myśl przysłowia "kto sieje wiatr, zbiera burzę". To jednak pod koniec meczu, tymczasem od pierwszego gwizdka drużyny zagrały żywiołowo, bez zbędnych wahań ruszając do przodu. Tyle było jednak w tym siły, ile nieporadności i braki zgrania. Cis atakował głównie prawym skrzydłem, a bardzo aktywni Kacper Topoliński i Fabian Dębicki często czekali na podania, jednak te były niecelne lub zbyt długie. 

Gol dla gości padł w 19 minucie, gdy piłka skozłowała między obrońcami, a ci nie przecięli podania. Drugie trafienie pięć minut później to strzał w tłoku na polu karnym. Defensywa Cisa czasami pozwalała sobie na zwlekanie z wyjściem do piłki, stąd częste zagrożenia. W dodatku szybcy skrzydłowi Kamionki zmuszali piłkarzy z Borów do ciągłego wysiłku. Cekcynianie przez dłuższy czas byli zbyt cofnięci. Mało gry prowadzono przez środek, a długie podania były łatwo odczytywalne przez zespół gości. 

Gol kontaktowy to świetna czujność Kacpra Topolińskiego, który wykorzystał błąd bramkarza (wypuszczona z rąk piłka) i skierował futbolówkę z bliska do siatki. Dużo działo się w końcówce, gdy obrońca Cisa niefortunnie, po dośrodkowaniu, strzelił do swojej bramki. Niewiarygodne, ale kilkadziesiąt sekund również Kamionka zaliczyła gola samobójczego.  

Cis w drugiej połowie zaczął dynamicznie, starając się wyrównać, jednak mimo kilku okazji gol dla Borowiaków nie padł. Wiele kontrowersji było w 87 minucie, gdy sędzia uznał gola dla przyjezdnych, podczas gdy wcześniej było zagranie ręką zawodnika gości. Słuszne pretensje do sędziego i gwałtowne dyskusje zakończyły się mocnymi gestami arbitra, czyli pokazaniem czerwonych kartek graczom Cisa – dwóch na boisku i jednej w szatni. Łatwo było zauważyć, że sędzia pogubił się na placu gry, a sprawie łeb ukręcił poprzez rozdanie czerwonych kartoników. Nie zmienia to faktu, że lepsi tego dnia byli piłkarze z powiatu sępoleńskiego.

Myśliwiec Gostycyn – Olimpia Wtelno 1:3 (1:2). Bramka: Wamka (5)

Myśliwiec: D. Andreasik, W. Wiśniewski, J. Wiśniewski (56 Mazalon), Nelke, Cymerys, Kowalewski, Osowicki, Żakowicz, Wamka (79 Nitka), Nowacki. K. Andreasik 

Mecz zaczął się świetnie dla Gostycynian, bo Kacper Wamka już kilka minut po gwizdku zapewnił prowadzenie gospodarzom. Niestety w miarę upływu czasu gracze Myśliwca razili nieskutecznością, a wielka szkoda, bo gdyby wykorzystali choć część stworzonych akcji ofensywnych, byliby spokojni o wynik. Na niczym kończyły się próby strzałów z dystansu. 

W 28 minucie Wtelnianie wyrównali, ale gol padł z pozycji spalonej – boczny arbiter nie nadążył za akcją i nie znalazł się w jednej linii z zawodnikami przed bramkarzem. Myśliwiec jednak parł dalej do przodu i najlepsze jego akcje to jedna za drugą rozpoczęte w 31 minucie. Dynamiczne wejście w pole karne zakończyło się pechowym nietrafieniem w piłkę, która skoczyła na nierówności. Drugi raz bliski spełnienia był Bartosz Osowicki, który z ostrego kąta strzelał pewnie, ale cudem obronił to uderzenie powracający między słupki bramkarz Olimpii. Co do tego zawodnika gości: był on jednym z filarów zespołu, bo obronił wiele uderzeń Gostycynian. Drugi gol został zdobyty przez Olimpię po niezdecydowaniu w obronie. Zawahanie wykorzystał szybki, boczny napastnik gości. 

Po  przerwie Myśliwiec nie rezygnował z ataku, ale widać było duże doświadczenie obrońców z Wtelna, którzy ustawiali się prawidłowo, przecinali podania, dokładnie pilnowali napastników. W 59 minucie Bartosz Kowalewski uderzył wspaniale z wolnego, ale bramkarz popisał się refleksem i wybronił strzał. Ładne uderzenie głową w 70 minucie Kacpra Andreasika było minimalnie chybione. Myśliwiec częściej posiadał piłkę, ale nic nie był w stanie zdziałać. Krzysztof Żakowicz przeprowadził świetną akcję, a jego strzał dobijał Mikołaj Mazalon – wciąż bez skutku. Ostatni gol potwierdzający wyższość Olimpii wpadł w doliczonym czasie, gdy miejscowy zespół odsłonił szyki, desperacko próbując nadrobić straty, by uratować choćby punkt w tym meczu. Przegrana zepchnęła Gostycynian na czwarte miejsce w tabeli. 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%