Wyprawa pod Kraków to wielka, sportowa przygoda dla młodych siatkarek Dariusza Wnękowicza.
Siatkarki - juniorki młodsze z trenerami i grupą kibiców przebywają w Wieliczce, gdzie rozgrywany jest ćwierćfinał mistrzostw Polski w tej kategorii wiekowej. W pierwszym meczu Borowiaczki stanęły naprzeciwko Podlasianek. Mecz został rozstrzygnięty w trzech setach i Tucholanki zeszły z parkietu pokonane. Podjęta walka daje jednak wiarę w sukces, bo kolejne mecze już wkrótce. Jedna porażka niczego ostatecznie nie przekreśla.
MLKS Tucholanka Europrojekt Tuchola - SKS Szóstka TPS Wakpol Trade Biała Podlaska 0:3 (17:25, 17:25, 19:25)
Przestronna hala sportowa w Wieliczce rozbrzmiewała hałasem kibiców z Tucholi, zanim usłyszano pierwszy gwizdek. Na ławce trenerskiej zasiedli po borowiackiej stronie Dariusz Wnękowicz i Ewa Domjan, która ze swoimi młodziczkami wcześniej uzyskała w Białymstoku awans do ćwierćfinału krajowych mistrzostw. Tym razem juniorki młodsze wystąpiły w ważnej roli, bo swoim meczem rozpoczęły małopolski ćwierćfinał.
Rywalem był - co naturalne - zupełnie nieznany zespół z województwa lubelskiego. Nikt tu nie był w stanie wskazać faworyta, dlatego z wolnymi głowami i bez wielkich kalkulacji stanęły dziewczęta na parkiecie, a kibice na trybunach. Relację live z meczu można było oglądać dzięki uprzejmości nieformalnej liderki Rodzinnego Klubu Kibica Tucholanki - Anny Dąbrowskiej.
Pierwszy set nie rozpoczął się dobrze dla Borowiaczek, które od początkowych akcji musiały gonić przeciwniczki. Zbyt szybko Podlasianki osiągnęły przewagę kilku punktów i przy rezultacie 5:10 Tucholanki stanęły przez niezwykle trudnym zadaniem doprowadzenia co najmniej do remisu. Wydawało się, że ten pościg może być efektywny, bo Borowiaczki zredukowały stratę do trzech oczek. Niestety rywalki po krótkim zastoju znów wzięły się do pracy i odskoczyły aż o osiem punktów. Sytuacja wkrótce się powtórzyła - Podlasianki kolejny raz pozwoliły siatkarkom z Borów zbliżyć się nie niewielki dystans, po czym odjechały znów z punktami. Miały z zapasie na koniec tej odsłony aż siedem piłek setowych. Trudno było im tego seta po prostu nie wygrać. Rywalki popełniały w tej części meczu mniej błędów, były bardziej precyzyjne i kontrolowały gre, choć nie wystrzegły się też małych wpadek, co nie miało wpływu na końcowy wynik.
Drugi set był wymianą siatkarskich ciosów punkt za punkt. Pomyłki w zagrywce zanotowały obie strony. Zapowiadała się dalsza wyrównana walka pod siatką, jednak Tucholanki przysnęły na parkiecie i rywalki zdobyły cztery oczka z rzędu. Zaletą gry Podlasianek było świetne ustawienie, które pozwalało na pełną kontrolę swojego pola gry i brak martwych" punktów na parkiecie. Dodatkowym atutem był też bombowy atak, także z drugiej linii. Borowiaczki niezbyt dokładnie grały na taśmie, gdzie nieprecyzyjnie kierowana piłka trafiała na dłonie rywalek.
Każdy punkt zdobyty przez Tucholanki wywoływał szał na trybunach i radość samych grających. Szczególnie asy serwisowe były wielką motywacją. Było tak choćby wtedy, gdy siatkarki z Tucholi zbliżyły się na odległość trzech punktów. Nie były jednak w stanie wyrównać, gdyż atomowe ataki i niezwykle świetne obrony wciąż dawały punkty rywalkom. Wyprowadzane przez Szóstkę kontry były równie skuteczne. Siatkarki Dariusza Wnękowicza przegrały drugą odsłonę w takim samym stosunku, jak pierwszą.
Tucholanki na pewno czuły wielkie napięcie, bo miały po dwóch setach nóż na gardle. Musiały wygrać, by przedłużyć swoje szanse w tym spotkaniu i dążyć do tie-breaka. Był to jednak początek długiej drogi, której Tucholanki niestety nie ukończyły, choć walczyły z sercem. To one otworzyły wynik, choć za kilka minut stan meczu już był remisowy. W ciągu całego seta popsuto z obu storn sporo zagrywek. Piłka od Tucholanek często przechodziła na drugą stronę bez przeprowadzenia ataku, Borowiaczki jednak potrafiły się sprężyć, kiedy rywalki wyszły znów na prowadzenie. Rezultat wciąż krążył wokół remisu. Sporo było dyskusji przy siódmym punkcie rywalek, gdy sędzia wskazał błąd Tucholanki. Andżelika Sobocińska, kapitanka tucholskiej reprezentacji, próbowała rozmawiać z arbitrem, nie przyniosło to jednak efektu. Nie była to ostatnia kontrowersyjna decyzja sędziego.
Najlepszy czas gry dziewcząt z Borów w tym meczu nastąpił po zdobyciu 14 punktu przy remisie. Rywalki zupełnie nie funkcjonowały na boisku, a Tucholanki zdobyły aż trzy punkty z rzędu asem serwisowym. Trener Szóstki wziął czas, a Tucholanki nadal były "w gazie" - zdobywały punkty. Nie potrafiły jednak utrzymać przewagi. Kolejna decyzja sędziego wywołała burzę na trybunach i rozmowy na parkiecie. Arbiter wskazał autowy atak Borowiaczek, ale te przekonywały, że piłka poszła po bloku rywalek. Ta sytuacja zepsuła gre Tucholanek, które zaczęły tracić punkty i ostatecznie przegrały spotkanie w trzech setach.
- W dwóch setach byliśmy jakby nieobecni na boisku, skupienia nie było, uwaga gdzieś uleciała - ocenia trener Dariusz Wnękowicz. - Rywalki zdobywały sporo punktów po naszych stratach, błędach. Nie można na pewno zarzucić moim siatkarkom braku chęci do gry, bo wkładały serce w każda akcje, jednak nie funkcjonowało to prawidłowo. Szkoda trzeciego seta po naszym zrywie, bo była to największa szansa zdziałania czegoś w tym spotkaniu. Gramy dalej i wierzę, że następne mecze będą lepsze. Dziękujemy za doping.
Jutro (sobota, 7 marca) odbędą się dwa kolejne mecze. Tucholanki o 15.00 zagrają z zespołem gospodyń (MKS MOS Wieliczka), a rano naprzeciw siebie staną UKS Jedynka Kluczbork i SKS Szóstka TPS Wakpol Trade Biała Podlaska. W niedzielę kolejne mecze. Wszystko na bieżąco można śledzić na profilu FB Tucholanki Europrojekt Tuchola.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz