materiały partnera
Temat odwiborowania kredytu budzi emocje, bo dotyczy pieniędzy, rat i poczucia sprawiedliwości. W sieci łatwo trafić na skrajne opinie: od „to pewna wygrana” po „nie ma sensu próbować”. Prawda jest bardziej złożona. Wiele nieporozumień wynika z uproszczeń, marketingowych skrótów i mieszania pojęć. Poniżej znajdziesz najczęstsze mity, które warto uporządkować, zanim podejmiesz decyzję o działaniach – takich jak reklamacja czy pozew o wibor.
To jedno z najczęstszych przekłamań. Unieważnienie umowy oznacza w uproszczeniu, że umowa „znika” i strony rozliczają się z tego, co sobie świadczyły. Odwiborowanie to zazwyczaj spór o konkretny element mechanizmu oprocentowania i o skutki jego zakwestionowania. Efektem może być np. zmiana sposobu liczenia odsetek lub rozliczenie nadpłat, ale to nie jest automatycznie „unieważnienie wszystkiego”.
W praktyce te pojęcia dotyczą różnych konstrukcji prawnych i różnych konsekwencji finansowych. Dlatego tak ważne jest, by od początku wiedzieć, o jaki cel walczysz i jak go sformułować w roszczeniach.
Nie każdy przypadek jest taki sam. Znaczenie mają m.in.:
Dlatego dwie osoby z kredytem „na WIBOR” mogą mieć zupełnie różne pozycje startowe. Zanim w ogóle powstanie pozew o wibor, warto przeanalizować dokumenty i sprawdzić, co realnie można zakwestionować.
Samo złożenie pozwu nie zmienia automatycznie Twojej raty. Postępowanie sądowe ma swój tryb, a bank nadal nalicza raty zgodnie z umową, dopóki nie ma rozstrzygnięcia lub innej podstawy prawnej do zmiany rozliczeń. Czasem kredytobiorcy składają dodatkowe wnioski (np. o zabezpieczenie), ale to odrębny temat i nie jest „gwarantowaną ścieżką”.
W skrócie: pozew o wibor to start sporu, a nie natychmiastowy przełącznik, który obniża ratę następnego miesiąca.
Historie „ktoś wygrał” mogą być prawdziwe, ale nie są dowodem, że każda sprawa zakończy się tak samo. W sądzie liczą się:
Jeśli ktoś obiecuje wynik „na 100%”, to powinna zapalić Ci się czerwona lampka. Rozsądne podejście to analiza ryzyk i scenariuszy, a nie wiara w gwarancje.
Ma. Banki zwykle bronią się, wskazując m.in. że klient:
Nawet jeśli uważasz, że argumenty banku są słabe, trzeba się z nimi zmierzyć merytorycznie. Dobry pozew o wibor przewiduje linię obrony banku i odpowiada na nią dowodami oraz logicznym wyjaśnieniem, co było niejasne, niepełne lub nierzetelne.
Koszty zależą od wartości sporu, modelu rozliczeń z pełnomocnikiem i tego, czy w sprawie pojawią się np. opinie biegłych. Dla jednych to będzie wydatek zbyt wysoki, dla innych – akceptowalna inwestycja w ryzyko i potencjalny efekt finansowy.
Zamiast zakładać z góry „nie stać mnie”, warto policzyć scenariusze: ile potencjalnie można zyskać przy różnych wariantach, a ile wyniosą koszty. Dopiero wtedy decyzja jest racjonalna.
To też nie do końca prawda. Po drodze są różne momenty decyzyjne: reklamacja, negocjacje, propozycje ugodowe, a nawet możliwość zakończenia sprawy w określony sposób. Oczywiście każda decyzja ma konsekwencje, ale „brak wyjścia” to przesada.
Największym wrogiem w temacie odwiborowania są skróty myślowe. Zamiast opierać się na mitach, lepiej zebrać dokumenty, zrobić podstawowe wyliczenia i porozmawiać o realnych opcjach. Dopiero wtedy ma sens myślenie o krokach takich jak pozew o wibor – jako świadoma strategia, a nie spontaniczna reakcja na nagłówek w internecie.