Decyzja o leczeniu zębów za granicą bardzo rzadko zaczyna się od ceny, tylko od momentu, w którym pacjent zaczyna rozumieć, że leczenie w kraju nie jest jednym procesem, tylko serią rozciągniętych w czasie etapów, które nie mają wyraźnego końca. W praktyce wygląda to tak, że leczenie jest prowadzone fragmentami – najpierw ekstrakcje, później implanty, później odbudowa, a pomiędzy tym wszystkim przerwy, które wynikają z dostępności terminów albo konieczności podejmowania kolejnych decyzji w trakcie, przez co pacjent przez długi czas funkcjonuje w stanie „w trakcie leczenia”, bez poczucia, że zmierza do konkretnego efektu.