Tyleż radości, ile smutku z przewagą jednak melancholii. Stowarzyszenia na rzecz Ocalenia Śladów Przeszłości w Gminie Cekcyn "Światło" ma 25 lat i kończy swoją aktywność - w pełnej chwale przechodzi do historii. W Wysokiej (gm. Cekcyn) odbyło się spotkanie, na którym podsumowano dwie i pół dekady wspaniałej działalności stowarzyszenia. Wspominano, wzruszano się.
Największą zasługą Stowarzyszenia na rzecz Ocalenia Śladów Przeszłości w Gminie Cekcyn "Światło" są odrestaurowane i ocalone od zapomnienia cmentarze ewangelickie w gminie Cekcyn. Wydobyte z dna upływającego czasu miejsca dziś stanowią świadectwo przeszłości. O tym mówiono na uroczystości jubileuszowej stowarzyszenia, ale na spotkaniu nie usłyszano "Sto lat", ponieważ te urodziny to jednocześnie koniec działalności zasłużonej grupy ludzi.
Trudno jest powiedzieć, czy więcej było na tym spotkaniu radości z racji dokonań i jubileuszu, czy raczej smutku i zamyślenia z powodu końca działalności stowarzyszenia "Światło". Nie brakowało uśmiechów, żartów, wspomnień i życzliwości, jednak nad tym wszystkim krążył jakiś smutny powiew świadomości, że więcej takich spotkań, przynajmniej w tym goronie i pod tym szyldem, nie będzie. Świetlica Wiejska w Wysokiej (gm. Cekcyn) była miejscem, gdzie podsumowano 25 lat aktywności grupy ludzi, którzy swego czasu postanowili ocalić od zapomnienia pewne dziedzictwo.
Prezes stowarzyszenia Bartosz Puchowski otworzył to wyjątkowe spotkanie, po czym przekazał mikrofon Renacie Staniłko - sekretarzowi stowarzyszenia. Przy stołach zasiedli zaproszeni goście, z których większość stanowili członkowie 'Światła". Wśród nich znaleźli się m.in.: Marek Sass - autor książki na temat działalności stowarzyszenia, Jan Bonk - były prezes, jego żona Maria Jagła - Bonk - wiceprezeska stowarzyszenia, ks. Marek Loskot - proboszcz parafii ewangelicko - augsburskiej w Bydgoszczy, Maria Ollick - regionalistka, Wojciech Ziółkowski - nauczyciel i trener, Gertruda Wengerska - najstarsza członkini stowarzyszenia, Jacek Brygman - wójt gminy Cekcyn, także Ilona Lesikowska - przewodnicząca Rady Powiatu Tucholskiego, tym razem jako członkini "Światła".
Spośród zaproszonych gości wielu wystąpiło przed zgromadzonymi, mówiąc o okresach działalności, dokonaniach, także początkiach - nie zawsze łatwych. Bartosz Puchowski wspomniał czasy liceum, gdy obecny w sali Wojciech Ziółkowski namówił go na ważny krok prawny. "Bary, załóż stowarzyszenie" - to słowa Wojciecha Ziółkowskiego wypowiedziane w momencie, gdy "Światło" kończy dwie i pół dekady aktywności, brzmią jak klamra spinająca wszystkie te lata. Wyraziście i przekonująco zabrzmiały też słowa wspomnianego trenera, który emocjonalnie wyraził konieczność kontynuowania dzieła zapoczątkowanego przez stowarzyszenie.
- Wy tego dorobku nie zostawicie, nie stać was na to, jesteście zbyt dobrzy
- powiedział Wojciech Ziółkowski.
Różne były głosy i przewidywania dotyczące tego, czy znajdą się ludzie, którzy będą aktywnie działać na rzecz zabytkowych cmentarzy ewangelickich. Wiara przepleciona zwątpieniem, nadzieja z obawami - wszystkie te uczucia kłębiły się w sercach zebranych i czasami były wyrażane wprost.
Poza wspomnianym nauczycielem głos zabrali inni. Marek Sass, mówiąc o książce, którą wręczano na pamiątkę spotkania, wyraził wielki szacunek za ogrom niełatwej pracy stowarzyszenia. Odnowienie dziesięciu cmentarzy z ławkami, dwujęzycznymi tablicami, kierunkowskazami, pracami pielęgnacyjnymi i remontowymi - wszystko to było wyzwaniem, któremu sprostano. Osiem publikacji książkowych i - co ciekawe - siedem drzew pomników przyrody to też powód do dumy. Poza tym mnóstwo realizacji projektów, programy, prelekcje, spotkania. Trudno jest ćwierć wieku przedstawić w czystych statystykach może poza tą, że dziś wśród siedemnastu członków "Światła" czworo jest od początku jego założenia w 2000 roku: Renata Staniłko, Jan Bonk, Marek Kujawa i Bartosz Puchowski.
- Ważna jest wasza odwaga, bo tu i teraz mówicie, że to koniec - mówił Marek Sass. - Wasza działalność nie umiera pokątnie, nie odchodzi w cień bez wyjaśnień, tak po prostu; ten koniec jest świadomy, ogłoszony, z chwilą wzruszeń, podsumowań, wspomnień, po prostu z klasą, godnością.
Spośród zmarłych członków światła, których uczczono minutą ciszy, wspomniano Janinę Ragin-Szczęsną. To ona wymyśliła nazwę stowarzyszenia. Wspomniano też podmioty powstałe ze starań "Światła", jak grupę rekonstrukcyjną "AK Jedliny 102", także inscenizacje na poligonie Heidekraut czy budowę makiety rakiety V2.
- Jesteśmy pod wrażeniem tego, co zrobiliście dla nieobecnych, byłych ewangelików na tych terenach, odnawiając ich miejsca spoczynku - powiedział ks. Marek Loskot. - Pamiętam każde nabożeństwo ekumeniczne w tych miejscach. Oby wasze dzieło znalazła naśladowców.
Bartosz Puchowski, zapytany, czemu stowarzyszenie "Światło" zamyka swoją działalność, zamyśla się i mówi wprost, że nadszedł czas, w którym wiele się w stowarzyszeniu wyczerpało. Podkreśla, że to nie brak czyjejś dobrej woli, tylko po prostu koniec pewnej epoki.
- Zużyliśmy całą swoją energię, bo wszystko ma swoją żywotność - podsumowuje prezes kończącego działalność "Światła". - Doszliśmy do punktu, w którym chyba dokonało się wszystko, co mieliśmy do zrobienia. Włożyliśmy w to wszelkie nasze siły i dotarliśmy do mety.
Szymborska w znanym wierszu pisała: "Jesteś, a więc musisz minąć". Poetyckie słowa znalazły sobotnim popołudniem w małej świetlicy wiejskiej swoje spełnienie.
W naszej galerii dołączamy kilka zdjęć z dwóch cmentarzy odnowionych przez stowarzyszenie "Światło". Są to nekropolie ewangelickie w Wysokiej i Ostrowie.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz