Zamknij

TUCHOLA: Te prace robią wrażenie! Fizjoterapeuta z Bydgoszczy, który w Bory trafił przez... Beskid Żywiecki / FOTORELACJA z wernisażu

Kamil Tajl Kamil Tajl 15:07, 12.01.2026 Aktualizacja: 15:30, 12.01.2026
Skomentuj Na swoich rysunkach i obrazach (olej oraz akryl na płótnie) Jakub Felczak prezentuje głównie konie – choć oczywiście nie tylko. W sali wystaw od samego początku słychać było głosy uznania i zachwytu nad dokładnością wykonania prac oraz wspominanym już realizmem przedstawionych postaci. Na swoich rysunkach i obrazach (olej oraz akryl na płótnie) Jakub Felczak prezentuje głównie konie – choć oczywiście nie tylko. W sali wystaw od samego początku słychać było głosy uznania i zachwytu nad dokładnością wykonania prac oraz wspominanym już realizmem przedstawionych postaci.

Człowiek z Mławy, od lat mieszkający w Bydgoszczy, swój artystyczny debiut zaliczył w Tucholi. Jednak żeby nie było zbyt prosto – jego droga do stolicy Borów Tucholskich wiodła przez... Beskid Żywiecki. Jakub Felczak – choć amator i debiutant – to dla wielu już artysta, którego prace potrafią zachwycić. Będąc w centrum miasta zajrzyjcie do Tucholskiego Ośrodka Kultury. Warto!

Stali odbiorcy sztuki w naszym mieście (i nie tylko stali) nie mają raczej większych powodów do narzekań. Już lata temu zostali przyzwyczajeni, że w Tucholi wystaw wszelakich nie brakuje. Podobne zdania wyrażają zresztą goście i artyści przyjeżdżający do stolicy Borów z przeróżnych zakątków kraju. Niejednokrotnie dało się słyszeć pozytywne opinie na temat aktywności naszych lokalnych instytucji w zakresie organizacji wernisaży, pomimo że Tuchola nie jest przecież dużym ośrodkiem miejskim.

Jednak w kalendarzu tego rodzaju wydarzeń od pewnego czasu brakowało jednego miejsca. Powód był prozaiczny – trwający kilka miesięcy, w przypadku niektórych sal wręcz generalny, remont Tucholskiego Ośrodka Kultury. Ten czas już za nami – 9 stycznia (piątek) sala wystaw TOK-u ponownie otworzyła swoje podwoje dla wszystkich osób spragnionych artystycznych doznań.

Na pierwszy ogień debiutant, amator, ale jednocześnie człowiek gwarantujący bardzo wysoki poziom artystyczny, piekielnie zdolny – Jakub Felczak.

Samouk, którego talent dostrzeżesz od razu

Witam serdecznie wszystkich państwa. Zarówno znajomych i rodzinę autora prac, jak i stałych bywalców wystaw, wszystkich przedstawicieli świata kultury i sztuki, a także różnych innych zawodów typu fizjoterapia [śmiech z sali]. Bardzo się cieszę, że możemy wszyscy spotkać się w tej sali właśnie 9 stycznia. Jest to i mam nadzieję, że przez resztę życia będzie, jedna z najważniejszych dat dla Kuby, od której zacznie się jego artystyczna przygoda. Dzisiaj bowiem jesteśmy na pierwszej wystawie naszego bohatera

– mówiła do zebranych Agnieszka Tajl z Tucholskiego Ośrodka Kultury, która w całości przygotowała najnowszą wystawę: od pomysłu na realizację, przez promocję, po instalację prac na ścianach.

W tym miejscu warto wspomnieć, że mimo oczywistego, widocznego gołym okiem (nawet przez kompletnego laika) talentu przez wielkie T, Felczak nie jest zawodowym plastykiem. Sztuka to jego hobby, pasja, którą chłonie całym sobą. Na co dzień pracuje jako fizjoterapeuta – stąd wcześniejsza wzmianka – w 10. Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Bydgoszczy. Urodził się w Mławie w 1994 roku.

Koniecznie proszę zwrócić uwagę na tła prezentowanych prac, szczególnie te czarne. Gdy odbierałam prace, dowiedziałam się, że nie jest to czarny brystol, tylko biała kartka pokryta czarną kredką. Tego absolutnie nie widać. Zwróćcie też państwo uwagę, jaki realizm oddany jest na tych rysunkach i obrazach, jak perfekcyjnie został wykorzystany światłocień 

– dodawała kuratorka wystawy, zaskakując jednocześnie dalszymi informacjami samego Felczaka. Katarzyna Piotrowska, doświadczona i wykształcona plastyczka, która od lat prowadzi w TOK-u Sztukarnię, poprosiła, aby twórca z Bydgoszczy poprowadził warsztaty dla uzdolnionej młodzieży z naszego terenu. Jak debiutować, to właśnie w taki sposób!

Dlaczego konie?

Na swoich rysunkach i obrazach (olej oraz akryl na płótnie) Jakub Felczak prezentuje głównie konie – choć oczywiście nie tylko. W sali wystaw od samego początku słychać było głosy uznania i zachwytu nad dokładnością wykonania prac oraz wspominanym już realizmem przedstawionych postaci. Jedno z pierwszych pytań od zebranych dotyczyło właśnie zwierząt. Dlaczego to akurat konie stały się motywem przewodnim?

Konie fascynowały mnie od dziecka. Miałem też mały epizod związany z nauką jazdy. Uważam, że nie ma piękniej zbudowanych zwierząt niż konie. Po prostu tak sobie je upodobałem

– odpowiadał Jakub Felczak.

Obecny w sali wystaw Kazimierz Rink dopytywał z kolei, kiedy ów koń jest najbardziej wdzięcznym obiektem do sportretowania. Czy kiedy jest to statyczna pozycja, czy w dynamice, w ruchu, w biegu?

To chyba zależy od etapu mojego życia. Rzeczywiście był taki czas, kiedy bardziej fascynował mnie ruch tych zwierząt, ale był też etap, kiedy statyczność była dla mnie bardziej pociągająca

– zaznaczał twórca. 

Dlaczego Tuchola? "Agnieszka podeszła do mnie, wskazała palcem i powiedziała: chcę ci zrobić wystawę!"

Z Jakubem Felczakiem porozmawialiśmy też chwilę w cztery oczy. Możemy bowiem zdradzić w tym miejscu, że zarówno Agnieszka Tajl, jak i autor artykułu (prywatnie mąż kuratorki wystawy) z artystą poznali się już kilka lat wcześniej.

Czy pamięta, kiedy stworzył swój pierwszy rysunek?

Nie mam pojęcia. Mój pierwszy rysunek pojawił się chyba wtedy, gdy jako dziecko dostałem pod choinkę notes czy zeszyt. Wziąłem go do ręki i zacząłem sobie w nim rysować, dosłownie na każdej stronie. To były jakieś malutkie koniki. Byłem chyba w przedszkolu. I tak to trochę zostało do dzisiaj. Jak mam chwilę czasu, to siadam i biorę się za rysowanie albo malowanie

– tłumaczy Felczak. Zaznacza przy tym, że nie jest w stanie do końca wytłumaczyć, jak to się dzieje, że jego prace zyskują potem takie uznanie. Podkreśla: "jestem samoukiem" i dodaje: "tak jakoś wyszło". A ja piszę od siebie: "to po prostu wielki talent". 

Proszę Kubę, aby wyjaśnił, jak to się stało, że człowiek z Mławy, od lat mieszkający w Bydgoszczy, artystycznie debiutuje właśnie w Tucholi. Doskonale pamiętam, że ta droga wiedzie bowiem przez... Beskid Żywiecki! Ale jakie były szczegóły?

Tego nie da się opowiedzieć w dwóch zdaniach [śmiech]. Spotkaliśmy się w Beskidzie Żywieckim, dzięki zorganizowanemu wyjazdowi i naszym wspólnym znajomym. Wcześniej się przecież nie znaliśmy. Któregoś wieczoru Agnieszka i Ty siedzieliście przy stole z "rodami" Stefańskich i Missimów. Mnie tam akurat nie było! Nie wiem, co oni wam naopowiadali [śmiech]. Ja dowiedziałem się o wszystkim w taki oto sposób: Agnieszka podeszła do mnie, wskazała palcem i powiedziała: chcę ci zrobić wystawę! Nie wiedziałem o co chodzi. Okazało się, że Krzysztof i Ada pokazali zdjęcia moich prac. Tak to się wszystko zaczęło

– wspomina mój rozmówca. To było wczesne lato 2024 roku. Trochę czasu minęło, ale wystawa ostatecznie doszła do skutku.

Prace Jakuba Felczaka można podziwiać w sali wystaw TOK-u do 26 stycznia 2026 roku – w godzinach otwarcia domu kultury.

[FOTORELACJA]5130[/FOTORELACJA]

 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%