Zwycięstwo rodzi apetyt na więcej i to nie jest zachłanność, tylko ambitne podejście do sprawy. Młodzi akrobaci Fitnessu Sportowego Tuchola mają świadomość, że stać ich na bardzo dużo na arenie międzynarodowej. Po mistrzostwach Europy znów ciężko pracują i treningi przynoszą im coraz większą satysfakcję. Sportowa dojrzałość młodych ludzi budzi podziw.
- Nie spoczywamy na laurach - na wstępie mówi trenerka Fitnessu Sportowego Tuchola, utytułowana Weronika Schreiber. - Doszliśmy do etapu, w którym wiemy, że chcemy więcej, bo mamy świadomość możliwości. Nie chcę, by brzmiało to nieskromnie, ale wiemy, że stać nas na wiele.
Wiele, czyli mnóstwo tytułów mistrzów Europy. A jak występują mistrzowie, mogliśmy niedawno przekonać się na żywo w tucholskiej hali sportowej, gdzie zorganizowano pierwszy festiwal fit kids. Było to świetne zaprezentowanie się najlepszych tancerzy-akrobatów ze stolicy Borów.
Dojazd do litewskiej Kłajpedy nastąpił odpowiednio wcześniej, ale o głębszą logistykę nie trzeba było się martwić, bo wiele zapewnił organizator i nie było w tej kwestii żadnych niedociągnięć. Co ważne, wielkim wsparciem byli obecni na mistrzostwach rodzice, a na nich można zawsze liczyć. Gdy dorośli nie zawodzą, dzieci mają pełne możliwości rozwoju, to oczywiste i w odniesieniu do rodziców dzieci Fitnessu Sportowego Tuchola to można by powtarzać jak mantrę.
Wyzwanie, jakim są mistrzostwa kontynentu, na pewno wyzwala mobilizację, ale też stres. Warto wiedzieć, że nie tylko dzieci odczuwają napięcie. Także trenerzy, w tym Oskar Schreiber, trener i mąż Weroniki, bo on sam stanął przed swoistym egzaminem - musiał pod okiem innych, doświadczonych arbitrów zaliczyć staż na sędziego międzynarodowego. Dziś Oskar może pochwalić się posiadana licencją.
- Organizacja zawodów stała na najwyższym poziomie i w ciągu całego pobytu nikt z nas nie czuł się pominięty - podsumowuje Oskar Schreiber. - Takie poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji podczas zawodów minimalizuje stres, choć go nie usuwa. Dodatkowego prestiżu nadawał fakt, że miejscem występów był teatr, choć mogę dodać z uśmiechem, że dzieci chyba nieco przytłacza ten szyk. Wolą występować na zwykłej macie i bez podwyższenia scenicznego. Ważne, że atmosfera zawodów pozbawione była dominującego waloru rywalizacji. Brak pośpiechu, porządek, spokój - wszystko to działało pozytywnie.
Organizatorzy zadbali o zdrowe przekąski, które dość szybko znikały szczególnie po występie, gdy napięcie już tak nie ściskało za gardło. Sam występ to półtorej minuty prezentacji swojego układu ocenianej przez pięciu sędziów. Pod uwagę brane były: technika, strój, prezencja, elementy obowiązkowe w danym układzie.
- Nasi mali mistrzowie byli w szczytowej formie - kończy rozmowę trenerka Tucholan. - Łzy, śmiech, niedowierzanie, euforia, okrzyki, piski - nie sposób wyrazić słowami tego, jak reagowały nasze młode talenty, jak reagowaliśmy my - dorośli. To była szał, zawrót głowy, wszystko w jednym dniu. Nie wierzyliśmy, że to się dzieje tu i teraz. Mamy ochotę wejść o poziom wyżej - przygotowujemy się na październikowe mistrzostwa świata, także na Litwie.
We wcześniejszym materiale przedstawiliśmy całą stawkę małych sportowców, którzy stali na podium mistrzostw Europy. Worek medali i zestaw tytułów jest tu imponujący. Warto tez pamiętać, że litewski sukces to także tytuł mistrzyni Europy trenerki Weroniki Schreiber. Mocna ekipa Tucholan jest szczęśliwa, spełniona. Kilka słów powiedziało dwoje mistrzów Europy.
Julia Szeffs (uczennica I klasy LO w Tucholi): Około dwóch miesięcy przed mistrzostwami na Litwie dowiedziałam się o tym wyjeździe, miałam więc sporo czasu, by się przygotować. Wymyśliłam dobry, mocny układ i czułam się dość solidnie przed występem, choć oczywiście stresu się nie pozbyłam. Był to szaleńczy czas, bo w tym dniu występowałam aż trzy razy i to w dość krótkim odstępie czasowym. Ledwie zdążyłam złapać oddech i zadbać o strój, makijaż, a już trzeba było wyjść na scenę. Teraz wiem: warto było po stokroć. To był jeden z moich najszczęśliwszych dni. Nie spodziewałam się mistrzowskiego tytułu. Do teraz jakoś w to nie dowierzam.
Szymon Papierowski (uczeń V klasy SP w Cekcynie): Występowałem raz i miałem świadomość, że nie będzie powtórek, poprawek, szans na cokolwiek innego. Potrafię jednak opanować nerwy, by wystąpić jak najlepiej i zachować rytm, płynność ruchów. Stres znika, gdy już jestem w trakcie występu. Wówczas umiem się wyłączyć, skupić tylko na tym, co robię. Prezentacja mi się udała, byłem z siebie zadowolony, jednak tytuł mistrza Europy mnie zszokował.
Oboje sportowców wyżej zacytowanych, jak też inni trenujący w klubie Fitness Sportowy Tuchola, mają wielką klasę i osobistą kulturę. Obecność w grupie to nie tylko rozwijanie talentu do akrobatyki i tańca; to także lekcja życia, współdziałania, przyjaźni.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz