Bieżąca kolejka klasy B okazała się szczęśliwa dla Cekcynian, którzy w iście letniej pogodzie podejmowali gości spod Bydgoszczy. Może spotkanie nie stało na najwyższym poziomie sportowym, ale najważniejsze jest to, że Cis zgarnął w tym pojedynku komplet punktów. Ostatni gol padł niemal z połowy boiska.
Cis Cekcyn - Olimpia Wtelno 3:0 (2:0). Bramki: K. Szymański (2), K. Topoliński (38), Kehn (90+2)
Cis Cekcyn: Zaleski, S. Grzywacz (65 M. Grzywacz), Sierosławski, Kehn, K. Szymański, Kelbratowski, Pawlik (65 Igliński), Łepek, Rafiński, O. Topoliński (70 Myśliński), K. Topoliński (86 Mróz)
Mecz zaczął się od zaskakującego, technicznego strzału brakarzowi "za kołnierz" - uczynił to z kilkunastu metrów Kacper Szymański. Pierwszy gol zapowiedział wiktorię Cisa. Od początku dobrze w bramce spisywał się Mateusz Zaleski, który odważnie wychodził poza pole bramkowe, piąstkował ostre dośrodkowania, grał pewnie. W 9 minucie wybronił jedną z groźniejszych akcji gości w meczu - okazał się o pół sekundy szybszy od napastnika przyjezdnych.
Olimpia grała dość niemrawo i nie miała jakichkolwiek pomysłów na wyrównanie nie tylko w pierwszym kwadransie, ale całym meczu. Mimo że później zagrała żwawiej, wciąż droga do bramki Cisa była zamknięta i tak pozostało do ostatniego gwizdka. Cis z kolei grał uważnie w obronie, asekurując się wzajemnie, nie pozwalając Olimpii dostać się blisko bramki. W ataku gra wyglądała też na plus - na lewym skrzydle działo się szczególnie dużo, gdzie bracia Topolińscy napsuli sporo krwi obrońcom gości.
Okazja Olimpii nastąpiła w 26 minucie - obrońcy Cisa byli zbyt oddaleni od napastników. Padł strzał, ale piłka przeszła obok słupka. To niewykorzystanie okazji zemściło się na gościach minutę później - Kacper Topoliński po kontrze wyszedł oko w oko z bramkarzem przyjezdnych i podwyższył prowadzenie. W środku pola wyróżniał się techniką i spokojem Ksawier Kelbratowski. W ostatniej minucie pierwszej połowu idealnie skontrowali Cekcynianie. Ruszyli we dwóch na samotnego obrońcę i bramkarza, ale ostatecznie piłka uderzyła w nogi przecinającego podanie defensora Olimpii.
Dwie błyskawiczne akcje otworzyły drugą część meczu - pod jedną i drugą bramką. Było gorąco, ale bez bramek. Przede wszystkim Olimpie przeszła przemianę - teraz to zespół grający agresywnie, żwawo, z motywacją. Cis szybko to odczuł i został zepchnięty do obrony. Nie przyniosło to jednak zmiany wyniku. W 68 minucie Cis miał najlepszą akcję w tej połowie - rewelacyjne podanie Szymona Łepka do Oskara Topolińskiego otworzyło drogę do bramki, jednak strzał wybronił golkiper gości. Po kwadransie naporu przyjezdnych mecz się znów wyrównał. Fatalnie pudłowali czasami gracze spod Bydgoszczy - nie zagrozili z dystansu Cisowi. Im bliżej było końca, tym więcej chaosu wkradało się w grę po obu stronach. Olimpia miała jeszcze okazję w 78 minucie. Dwa strzały jednak nie odniosły skutku - jeden obronił Zaleski, drugi minął światło bramki.
W doliczonym czasie gry przepiękne uderzenie w rzutu wolnego zaliczył Bartosz Kehn. Piłka ustawiona z boku, prawie na wysokości połowy placu gry, trafiła pod poprzeczkę. Nie bez winy był tu zbyt bardzo wysunięty bramkarz gości. Cekcynianie w pełni zasłużyli na tę wygraną.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"5630"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz