Sport

Zamknij

Rawys zdobywa miasto zakochanych. Marsz trwa! RELACJA I ZDJĘCIA

Jarosław Kania Jarosław Kania 18:47, 28.03.2026 Aktualizacja: 20:05, 28.03.2026
Skomentuj Rawys zdobywa miasto zakochanych. Marsz trwa! RELACJA I ZDJĘCIA Po pierwszym golu dla Raciążan.

Stało się to, co się stać miało, czyli kolejne zwycięstwo Rawysa CEO nad zdecydowanie słabszym rywalem z miasta nad Wisłą. Raciążanie przeważali bezdyskusyjnie, ale w drugiej połowie chwilami pozwolili pograć przeciwnikowi. Borowiacy pe pewnym krokiem zmierzają do udowodnienia, komu należy się awans. Sam mecz odzwierciedlał dużą odległość w tabeli między dwiema drużynami. 

Chełminianka Chełmno - Rawys CEO Raciąż 1:4 (1:2). Bramki: Prondziński (4,88), Damian Rybacki (36), Guladi Kokoladze (63)

Rawys CEO: Lepak, Prusaczyk, Narloch. Kołtonowski, Drewek (65 Stenwak), Remiszka, Damian Rybacki, Kurs, Mosek (75 Ostrowski), G. Kokoladze (85 O. Kokoladze), Prondziński 

W sobotę panowały idealne warunki do gry na chełmińskim stadionie. Co prawda murawa pozostawiała po zimie wiele do życzenia, ale nie przeszkodziło to Rawysowi CEO zagrać świetnego, co ważne - skutecznego meczu. Piłka skakała na nierównościach, ale Raciążanie to drużyna techniczna, umiejąca panować nad piłką i to się potwierdziło podczas ponad dziewięćdziesięciu minut. Szkoda tylko, że na stadionie zasiadło niewielu kibiców, a wśród niech większość to dopingujący z Raciąża. To im właśnie za wsparcie podziękowali piłkarze po ostatnim gwizdku.

Pierwsza połowa to zdecydowana przewaga gości, którzy jednak nie umieli strzelić więcej niż dwa gole, a okazji było zdecydowanie więcej. Zapowiadało się świetnie, bo już w 4 minucie Jakub Prondziński świetnie uderzył, znajdując się przed bramkarzem z Chełmna. Szybki gol dał ochotę na równie szybkie kolejne trafienia, jednak przez długi czas bramki nie padały. Raciążanie, czując przewagę, nie ruszyli szaleńczo na bramkę przeciwnika, tylko spowalniali akcje, wycofywali piłkę, nie spieszyli się z akcjami. W dodatku Rawys CEO w dogodnych sytuacjach nie uderzał w światło bramki Chełmnian, tylko zawodnik szukał kolegi z drużyny. Do przerwy było tak co najmniej dwa razy, m.in. w 16 minucie, gdy zamiast strzelać od razu, piłkarz lidera tabeli szukał kogoś w pobliżu, a cała akcja przeciągnięta niemiłosiernie zakończyła się trzema strzałami, ale nieskutecznymi. Można było to załatwić zdecydowanie szybciej i prościej, a Chęłminianka zaczynałaby grę ze środka boiska. Gospodarze pierwszą groźną akcję przeprowadzili w 27 minucie. Jakub Lepak obronił strzał z kąta. 

Raciążanie też długo nie umieli wykorzystać fatalnej gry gospodarzy, którzy grali chaotycznie, niedokładnie, nieprecyzyjnie. Bramkarz znad Wisły dwa razy zaliczył taką wpadkę, że było to aż zdumiewające - w prostych sytuacjach posyłał piłkę na oślep w aut czy na rzut rożny. Skoro mowa o potknięciach, to w 36 minucie Damian Rybacki otrzymał prezent od pomocnika miejscowych, który stracił piłkę przed polem karnym. Starszy z braci Rybackich bezwzględnie i pewnie wykorzystał ten błąd. Raciążanie mieli już na swoim koncie dwa trafienia. Jednak Chełminianka ambitnie grała do końca i w 45 minucie strzeliła gola kontaktowego z pozornie niegroźnej akcji. 

Karny zwieńczył dzieło

Zmiany w zespole Rawysa CEO nastąpiły w trakcie drugiej połowy. Zespół wspomógł dawno niewidziany Mirosław Ostrowski, ponadto wiele dobrego wprowadził Hubert Stenwak. Także brat zastąpił brata, czyli spodziewana zmiana nastąpiła w duecie Gruzinów. Już dwie minuty po wznowieniu gry centymetry dzieliły Raciążan od szczęścia - piłka po uderzeniu Patryka Drewka minęła słupek. Wkrótce jednak Chełminianka poczuła się swobodniej i pewniej - Borowiacy pozwolili gospodarzom pograć dłużej z piłką przy nodze i był to okres najlepszej prezentacji gospodarzy, którzy potrafili dostać się w pole karne, choć bramki nie padły. W defensywie raciąskiej pierwsze skrzypce grał Arkadiusz Narloch - był pewnym puntem. Świetnie i nieustępliwie zagrał Tomasz Prusaczyk. Z przodu jak taran parł Mateusz Remiszka.

Od około 60 minuty Rawys CEO zdominował rywala. Swoje trafienie zaliczył w końcu Guladi Kokoladze. Wcześniej nie miał szczęścia, bo albo był źle ustawiony, albo piłka go omijała. W 63 minucie uderzył bez przyjęcia dokładnie skierowaną piłkę przez Drewka. Uderzenie pod poprzeczkę dało trzeciego gola. Rywale próbowali dwa razy z dystansu, ale strzały były mocno chybione. Starszy z Gruzinów miał wyborną okazję w 77 minucie, jednak nie trafił celnie sam na sam z bramkarzem. Dwie minuty przed regulaminowym końcem Raciążanie podwyższyli wynik po pewnie wykonanym rzucie karnym za faul na Ostrowskim. Z "jedenastki" bramkarza pokonał Remiszka. Już w doliczonym czasie miejscowa drużyna mogła strzelić drugą bramkę, bo Lepak wyszedł daleko  przed bramkę, ale tego dnia celowniki Chełmnian były zupełnie rozkalibrowane. 

Rawys CEO zrobił kolejny krok do przodu i skraca mu się z każdym zwycięstwem droga do mistrzostwa ligi okręgowej. 

::photoreport{"type":"check-for-article","item":"5325"}

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%