Tucholanie pojechali pod Bydgoszcz bez Mikołaja Galińskiego i Patryka Krajny, którzy pauzują za kartki. Jeszcze przed gwizdkiem życzono piłkarzom Arkadiusza Gostomskiego powodzenia, a szczególnie strzelenia bramki Patrykowi Nitce, który tego dnia miał urodziny. Dobre nastroje i głód gry widoczne były w tucholskim zespole, bo ten od pierwszej minuty dziarsko przystąpił do gry. Chęci nie brakowało tez gospodarzom, więc od samego początku tempo było żwawe, ale niewiele z tego przez dłuższy czas wynikało. Na śliskiej i mokrej murawie (przez cały mecz siąpił drobny deszcz) w pierwszym kwadransie rządził chaos. Energiczna gra nie miała spełnienia w akcjach, które mogłyby otworzyć wynik.
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Rezultat zmienił się w 17 minucie korzystnie dla Gryfa. Błyskawiczna kontra zakończyła się wyjściem napastnika miejscowych sam na sam z tucholskim bramkarzem i pokonaniem go pewnym strzałem. Tucholanie ruszyli z podwójnym nasileniem na bramkę gospodarzy, ale wciąż brakowało precyzyjności. W końcu udało się wyrównać po akcji, którą świetnie zainicjował Kacper Gerth. To był w całości udany mecz tego młodego piłkarza. Gerth śmiało ruszył prawym skrzydłem, a tam pikę świetnie skierował do bramki Jędrzej Orzechowski.
W dalszej części pierwszej odsłony jeszcze dwie akcje są warte wspomnienia. Pierwsza to stały fragment gry, kiedy Łukasz Gilka z ostrego kąta trafił w słupek bezpośrednio z rzutu wolnego. Drugi moment godny uwagi to potężna okazja Gryfa na objęcie prowadzenia do przerwy po podobnej akcji, z której padła pierwsza bramka dla miejscowego teamu. Futbolówkę sprzed linii bramkowej wybił tucholski obrońca. Do przerwy nie było to widowisko piłkarskie, które mogłoby zapierać dech w piersiach.
Rachunek wyrównany - bilans na zero w bramkach i punktach
Tucholanka jesienią wygrała 2:1, teraz Gryf zszedł z boiska zwycięski w takim samym układzie bramek. Zanim jednak zabrzmiał ostatni gwizdek, mecz przy sztucznym, ale doskonałym świetle nadal był toczony z wielką werwą i przy jeszcze bardziej obfitym deszczu. Sporo było dyskusji w 50 minucie, gdy sędzia nie wskazał przewinienia obrońcy Gryfa, który ostro potraktował w swoim polu karnym Jakuba Góreckiego. Druga część meczu w ogóle obfitowała w wiele fauli ze strony Gryfa. Sędzia dość często pozwala grać przy ostrych starciach, ale pokazał kilka żółtych kartek zawodnikom obu ekip.
Tucholanie mieli dobry czas około 55 minuty, gdy zamknęli miejscowych na ich połowie. Trwało to kilka dobrych minut, jednak nie przełożyło się na gola. Piłka zbyt często nie była precyzyjnie dogrywana, wkradło się sporo nieporozumień, obrona Gryfa też działała bez zarzutu. Brutalny faul na Jakubie Rostankowskim przyniósł dłuższą przerwę w grze, ale to nie koniec niekorzystnych zdarzeń. Padł też niedługo potem zwycięski gol dla Gryfa. Płaskie uderzenie w róg z pola karnego było skuteczne i Tucholanie musieli teraz dążyć choćby do wywalczenia jednego punktu. Trener z Sicienka przeprowadził wiele zmian, ale Tucholanie nie składali broni. Próbowali zyskać coś atakami ze skrzydeł, ale piłki lądowały zbyt często w aucie.
W 67 minucie bramkarz złapał piłkę podaną przez własnego obrońcę i sędzia podyktował rzut wolny blisko bramki. Nie zostało to wykorzystane przez Borowiaków. Patryk Nitka w 70 minucie zrobił samotny rajd z piłką, ale ta po strzale trafiła w boczną siatkę. Chęci i sił było dużo, ale wszystko to przypominało bicie głową w mur. W 81 minucie Jan Wiśniewski obronił potężny strzał z kąta. Cztery doliczone minuty były jeszcze szansą dla Tucholan, jednak nie było im dane tego dnia wywieźć punktów z nowoczesnego obiektu w Sicienku.
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
[FOTORELACJA]5289[/FOTORELACJA]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz