Turnieje dziecięce zawsze przyciągają dużą liczbę kibiców złożoną przede wszystkim z rodziców i najbliższych. Nie inaczej było tym razem, bo na trybunach zasiadła duża grupa ludzi nie tylko z Tucholi. WOŚP jest co roku doskonałą okazją na: integrację, sport, zabawię, sprawdzian formy i przed wszystkim naukę dobra, wsparcia potrzebujących.
Osiem drużyn stanęło do orkiestrowej rywalizacji, w której nie prowadzono statystyk, by nikt z piłkarzy nie czuł się pokonany - nie to było celem rozgrywek. Istniała jednak nadrzędna zasada dotycząca wszystkich teamów bez wyjątku wpisowe w kwocie co najmniej 200 zł od zespołu. Puszka powoli się zapełniała, a młodzi piłkarze grali na parkiecie podzielonym na dwa boiska. Nie było też sędziów, bo charakter turnieju nie wymagał obecności arbitrów. Każdy mecz trwał dwanaście minut. Drużyny najpierw zaczęły grać w systemie grupowym każdy z każdym. Z każdej czterozespołowej grupy awansowały po dwa pierwsze teamy. Utworzyły one Ligę Mistrzów. Cztery zespoły z trzecich i czwartych lokat zostały zgrupowane w Ligę Europy.
Same mecze były często wyrównane i stanowiły źródło zabawy, emocji, czasami też łez, gdy stłukło się kolano. Pamiętajmy - grały kilkuletnie dzieci (konkretnie kategoria U7 - rocznik 2018 i młodsi). Gospodarze wystawili dwa teamy, ponadto zagrały zespoły z: Dalkowa, Sępólna Krajeńskiego, Rytla, Świekatowa, Chojnic i Bydgoszczy.
Celem zespołów dziecięcych nie było stanięcie na podium. To najbardziej sprawiedliwa forma rozgrywek przy takiej okazji - jak podkreślał główny organizator, trener młodzieży Przemysław Podlewski.
- Cieszymy się, że orkiestrowe serduszko nam się tak dziś zwielokrotniło - mówi szkoleniowiec Tucholanki. - Niezwykły wymiar ma fakt, że dzieci grają dla dzieci, a my, dorośli, możemy to koordynować. To czysta przyjemność.
Energia kipiała w młodych ciałach na tyle, że poza samym parkietem sporo się działo i rodzice mieli ręce pełne roboty, by śmiać się z dziećmi, odpowiadać na pytania, bawić się równo z nimi czy panować nad radosnym żywiołem poza placem gry. Nie było mowy, by spożytkowana w tym pozytywnym chaosie energia nie została zregenerowana, bo w holu hali rodzice zorganizowali punkt gastronomiczny, który też sami zaopatrzyli w pyszne słodkości i napoje. Dekoracja była manifestem dziecięcej radości i spełnienia. Uczestniczyli w niej, poza samym organizatorem, także Jakub Podlewski i Jacek Jeziorski. Wiele zespołów podczas dekoracji uniosło swoją orkiestrową statuetkę z okrzykiem "mamy to" albo podobnymi przejawami radości. Cichym bohaterem było naklejone na koszulkę serduszko - pieczątka potwierdzająca wzięcie udziału w wydarzeniu mającym szczytny cel - zdrowie rówieśników.
[FOTORELACJA]5158[/FOTORELACJA]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz