Zamknij

Kadetki Tucholanki mimo przegranej zagrają w finale wojewódzkim! Jeden punkt meczowy na wagę awansu / ZDJĘCIA

Jarosław Kania Jarosław Kania 20:27, 11.01.2026 Aktualizacja: 09:28, 12.01.2026
Skomentuj Tucholanki przed wyjściem do pierwszego seta. Z lewej Andżelika Sobocińska, z prawej Zofia Iwicka. Tucholanki przed wyjściem do pierwszego seta. Z lewej Andżelika Sobocińska, z prawej Zofia Iwicka.

Ostatnia kolejka miała duże znaczenie dla siatkarek - kadetek (formalnie juniorek młodszych) Tucholanki Europrojekt. Gra w ostatnim meczu była chimeryczna i pozostawiała wiele do życzenia, ale ważny punkt po pięciosetowej walce dał trzecie miejsce w lidze. Oznacza to grę w następny weekend. Bydgoszcz powita cztery najlepsze zespoły po zasadniczej części. Te teamy zagrają o awans do mistrzostw Polski. 

Tucholanka Europrojekt Tuchola - Joker Świecie 2:3 (17:25, 25:7, 19:25, 25:15, 14:16)

Ostatnia kolejka fazy zasadniczej ligi wojewódzkiej juniorek młodszych (kadetek), zupełnie nie ułożyła się po myśli Borowiaczek. Dla wielu zespołów był to ważny, sportowy czas, bo warto było powalczyć o cztery pierwsze miejsca w lidze. O tym niżej, tymczasem pierwszy set zaskakująco dobrze grały przyjezdne, zdecydowanie mające słabsze warunki fizyczne od Tucholanek. W tucholskiej hali toczyły się dwa boje: na parkiecie i na trybunach. Dwa kluby kibica z dwóch miast przekrzykiwały się i stworzyły niezwykłą atmosferę dopingu. Dodatkową rolę odegrały bębny i werble, więc ciszy nie było. 

Tucholanki źle zaczęły ten mecz. Brak skupienia i ciągłe błędy zaważyły o tym, że to rywalki miały wiatr w żagle. Borowiaczki grały jakby nieobecne, nie potrafiły zmontować kilku takich akcji, które mogłyby je uskrzydlić. Joker zaczął odjeżdżać z wynikiem, ale po mozolnym odrabianiu strat nastąpił remis 14:14. Cóż z tego, skoro w grze gospodyń nadal nie było ognia. Tucholanki po wyrównaniu wyniku znów miały fatalny zastój, który pozwolił odskoczyć z punktami przeciwniczkom. Nic dobrego nie działo się już w pierwszym secie i Tucholanki przegrały go z kretesem. 

Dokładnie odwrotnie miejscowe zagrały w drugiej odsłonie, dzięki czemu z piersi wszystkich wyszło westchnienie ulgi, ponieważ miejscowi kibice wierzyli, że tak łatwa i skuteczna gra, jak w drugim secie, otworzy drogę do zwycięstwa w całym meczu. Nic bardziej mylnego, ale akurat w drugiej odsłonie, która nie miała żadnych gwałtownych zwrotów, Tucholanki zdeklasowały przyjezdne sportsmenki. Mecz trwa jednak do trzech zwycięskich setów i to okazało się problemem gospodyń. 

Zdumiewająca była potężna amplituda, z jaką grały Borowiaczki. Po złym pierwszym secie i rewelacyjnym drugim, w trzecim znów ożyły demony z początku meczu. Tucholanek znów jakby nie było pod siatką, a wyniki 1:5 czy 2:7 w małych punktach zrodziły w sercach kibiców niepokój o tę część meczu. Bezsilność i brak recepty na skuteczną grę, ciągłe błędy - tak w jednej frazie można by określić postawę siatkarek z Borów w tej odsłonie. Po jednym z wziętych czasów przez trenera Dariusza Wnękowicza Tucholanki otrząsnęły się z letargu, ale były w stanie tylko raz doprowadzić do remisu i znów w tym samym momencie, co w pierwszym secie - 14:14. Gra Jokera była godna podziwu. Dziewczęta znad Wisły wygrały i prowadziły 2:1. 

Jeden punkt meczowy zapewnił trzecie miejsce i walkę w ścisłym finale

Borowiaczki, by przedłużyć nadzieje na zwycięstwo, musiały wygrać czwartą partię i to zrobiły. Początek w wykonaniu siatkarek z Borów był atomowy - osiągnęły wynik 6:1. Joker walczył heroicznie o każdą piłkę i chwilami dokonywał prawie niemożliwego - potrafił wybronić piłki zmierzające ostro w parkiet. Tucholanki w czwartym secie grały jak w drugim, w trzecim - jak w pierwszym - to idealna prawidłowość tego spotkania. Borowiaczki w tej części meczu grały skutecznie i niemal nieomylnie, świecianki - ambitnie, ofiarnie. Czwarta odsłona była najbardziej emocjonującą dotąd częścią meczu, ostatecznie wygraną przez gospodynie.

W tie-breaku oba zespoły grały punkt za punkt i jeszcze przed zmianą boisk to goście wyszli na trzypunktowe prowadzenie. As Zofii Iwickiej doprowadził do remisu 11:11. Od tego momentu jedna zawodniczka Jokera wzięła na siebie odpowiedzialność za grę i to do niej była kierowana większość wystawianych piłek. Na chwilę prowadzenie było w rękach Borowiaczek, jednak ostatecznie Tucholanki przegrały, ponosząc konsekwencje bardzo niestabilnej i skrajnie różnej gry - od fatalnej po olśniewającą. Najlepiej skwitował to Paweł Kukielski - jeden z trenerów siatkarskich Tucholanki. Powiedział: "Ten mecz potwierdził, że nigdy nie zrozumiem tego sportu". Brzmi paradoksalnie, ale równie sprzecznie wyglądała gra tucholskich siatkarek w tym meczu. 

Tucholanki zagrają w Bydgoszczy o 1/8 mistrzostw Polski 

Trzecie miejsce po ostatniej kolejce zasadniczej fazy ligi daje gwarancję udziału w ścisłym finale wojewódzkim. To w następny weekend, a dziewczęta będą grały najprawdopodobniej przez dwa dni. Trzy drużyny, które mają już pewny awans, to obok Tucholanki Europrojekt także Pałac Bydgoszcz i MUKS Joker Świecie. Będzie szansa na rewanż, bo kibiców na pewno zelektryzuje mecz z Jokerem. W finale wojewódzkim czterech zespołów jest układ  gry 1 - 4, 2 - 3. Ponieważ Joker zajął drugie miejsce w zasadniczej lidze, a Borowiaczki trzecie, oba zespoły są na siebie skazane w bydgoskiej batalii 17 - 18 stycznia. Kto uzupełni stawkę jako czwarty team? Tę drużynę wyłoni baraż. Jedno wiemy: wielu Tucholan wybiera się na bydgoski finał i siatkarki nie muszą się martwić o doping. 

Tucholanka Europrojekt Tuchola: Jaworska, Reszczyńska, Iwicka, Cybulska, Kozielecka, Sobocińska, Dąbrowska, Boinska, Szumała, Spica, Szramka, Tomczyk, Kwasigroch

[FOTORELACJA]5129[/FOTORELACJA]

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%