Zamknij

Tuchola: Zawisza II Bydgoszcz zwycięża nad Tucholanką WiESE Tuchola

21.19, 05.11.2022 Michał Bełdzikowski Aktualizacja: 21.19, 05.11.2022
Skomentuj Walka w powietrzu pod bramką tucholan.
REKLAMA

Tucholska ekipa starła się na własnym boisku z Zawiszą II Bydgoszcz. Tucholanka WiESE Tuchola rozegrała poprawne spotkanie, co nie starczyło na rywali.

Źle spisująca się w tym sezonie Tucholanka WiESE Tuchola mierzyła się na własnym boisku z Zawiszą II Bydgoszcz. Bydgoski Zawisza aktualnie znajduje się drugim miejscu w tabeli. Ostatnie tygodnie dla przyjezdnych nie były łatwe. Zanotowali dwie porażki i remis. Gdzie mieliby wyrwać punkty, jak nie w Tucholi? Pierwsza połowa tego nie zapowiadała. Tucholanie dzielnie stawiali opór, a na trybunach chodziły głosy, że to miejscowi są lepsi tego dnia. Jednak jak to często bywa w tym sezonie, przewaga tucholskiej drużyny nie dała absolutnie nic. Kilka bezpłciowych akcji, które łatwo wybronił golkiper gości. W drugą stronę było niemal identycznie, tylko o strzały było trudniej - często zagrania nie były zbyt precyzyjne. Więcej akcji miało miejsce już w drugiej połowie.

Zmiana taktyki na rozstrzelanie

Od początku drugiej partii było widać zmianę w podejściu do gry Zawiszy. Bydgoszczanie, zamiast wjeżdżać w pole karne, skupili się na uderzeniach z dystansu. To przyniosło efekt w 56 minucie. Bardzo mocne uderzenie odbiło się od poprzeczki i Artur Wilkoński skapitulował po raz pierwszy w tym spotkaniu. W odpowiedzi Tucholanka rozegrała bardzo dobrą i składną akcję. Jednak dośrodkowanie Krzysztofa Budzyńskiego nie przyniosło efektu. O ile przyjezdni zmienili taktykę i kopali sprzed szesnastki, tak tucholska obrona nie reagowała na to. Brak agresywnego doskoku na 18 metrze został pokarany chwilę po pierwszym trafieniu. Strzał niezbyt silny, acz bardzo precyzyjny i dwubramkowa przewaga stała się faktem. Po chwili ponownie golkiper miejscowych był w opałach, ale wybronił trudny strzał przeciwników. Tucholanie jednak starali się nie być bezzębni. Odważny strzał oddał Mateusz Materac, jednak bramkarz Zawiszy był na posterunku. Niewiele później znowu była świetna sytuacja, ale ostatecznie Szymon Reda z główki nie pokonał golkipera. Na kwadrans przed końcem wielbłąd popełnił Artur Deja, a ten skutkował utratą bramki. Pod koniec tucholanie potrafili zdobyć gol kontaktowy. Po dośrodkowaniu piłkę w siatce umieścił Michał Kociński. Gdy na zegarze do końca zostało kilkadziesiąt sekund, to na uderzenie z około 40 metra z rzutu wolnego zdecydował się Deja. Strzał kompletnie zaskoczył bramkarza, a potężnie posłana piłka zakończyła swój lot na słupku. Próba jednak warta odnotowania, bo całe trybuny widziały to w siatce.

Koniec spotkania to także początek smutnej refleksji nad piłką prezentowaną przez Tucholankę. Na dwie kolejki przed końcem rundy znajduje się na trzecim miejscu od końca tabeli. Postawa podopiecznych Macieja Landmessera prawdopodobnie jednak starczy na utrzymanie mimo wszystko bezpiecznej pozycji. Bezpośredni rywale prezentują poziom jeszcze gorszy, a 9 punktów straty Kamionki wydaje się nierealne do odrobienia. Okazja do odskoczenia była, ale słabo spisujący się Zawisza i tak potrafił w cuglach wygrać ten mecz.

Tucholanka WiESE Tuchola - Zawisza II Bydgoszcz 1:3 (0:0) Bramka: Kociński (87)

Tucholanka: Wilkoński, Deja, Pędowski, Reda, Kołodziejski, Giłka (80 Świetlik), Budzyński (80 Borek), Materac (66 Orzechowski), Nitka (66 Kęsik), Kociński, Tromski

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (1)

PasyPasy

0 0

Grają w A-klasie i zajmują prawie ostatnie miejsce. To jest wręcz dramatyczny poziom ich gry. 08:13, 06.11.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

0%