Z jednej strony są ci, którzy chcą szybkiej naprawy chylącego się ku upadkowi cmentarnego muru. Po drugiej stronie znajdziemy tych, którzy chcą remontu muru, ale oczekują załatwienia wszystkich formalności. Czy mur zamiast dzielić połączy?
Kościół pod wezwaniem św. Mikołaja stoi w centrum Lubiewa. Razem z cmentarzem jest lekko wyniesiony ponad równolegle sąsiadujące z nim ulice Wojska Polskiego i Hallera. Teren okala mur, utrzymujący także ciężar gruntu miejsca wiecznego spoczynku lubiewskich parafian. Podobnie jak w przypadku świątyni, konstrukcja muru jest kamienna z elementami czerwonej cegły. Gdzieniegdzie się wybrzusza, miejscami rozpada, a gdzie indziej została zbudowana od nowa. Dom Boży zbudowano w latach 1841-1842, w 1861 dostawiono do niego wieżę. Do 1945 roku parafianie spotykali się w dwóch kościołach, bo prawie naprzeciwko, przy ulicy Hallera 36 mieściła się świątynia ewangelików, która spłonęła w czasie walk o wieś. Z dwóch zabytków został jeden.
Zabytek, który nie jest zabytkiem
Oczkiem w głowie parafian pozostał więc kościół katolicki. Położony w centralnym punkcie wsi, w ciągu placówek użyteczności publicznej - ośrodka pomocy społecznej, gminy i zespołu szkół - powinien wieś zdobić. I prawie tak jest. Gdyby nie mur. Bo nie dość, że nie zdobi, to jeszcze zaczął dzielić...
Czy uda się dojść do porozumienia? - czytaj w najnowszym wydaniu "Tygodnika", w sklepach 29 października. Poniżej galeria ze zdjęciami stanu ogrodzenia.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz