Gatunek występujący w Ameryce Południowej, hodowany głównie na wełnę czy mięso, pojawił się również w Borach Tucholskich. Tu jednak hoduje się go w zupełnie odmiennym celu. O tych uroczych zwierzętach rozmawialiśmy z Lucyną Ziółkowską, właścicielką czterech alpak.
Jak to się zaczęło?
Lucyna i Błażej Ziółkowscy zainteresowali się tym niezwykłym gatunkiem zwierząt po rozmowach z siostrą Błażeja na co dzień pracującą w ośrodku rehabilitacyjnym „Neuron”.
– Podsunęła nam pomysł podjęcia się alpakoterapii, którą jest zainteresowana właścicielka Ośrodka Rehabilitacyjnego „Neuron” w Małym Gacnie. Najpierw dowiadywaliśmy się o charakter zwierząt – co jedzą, jakiej potrzebują opieki, w jakich warunkach mieszkają. Trochę trwało, zanim „dorośliśmy” do decyzji – opowiada Lucyna. Charakter zwierząt jest niezwykle ważny dla funkcji, której miały się podjąć alpaki.
– Najpierw pojawiła się Nadzieja i Santana. Santana został zamieniony na Zamiego. Ten jest wizualnie identyczny jak Santana, tylko rok młodszy – właścicielka wyjaśnia, że Santana niestety nie nadawał się do alpakoterapii. – Po pół roku do hodowli dołączyły Amanda i Derek. Miało być tak, że jedna para pracuje na terapii, a druga odpoczywa. Zwierzęta po dwóch godzinach pracy muszą odpocząć. Aczkolwiek to nie jedyny powód zakupu kolejnej pary zwierząt. Alpaki występują w dwóch rasach: huacaya i suri, więc posłużyło to urozmaiceniu hodowli– mówi hodowczyni.
Szkolenie
– Najpierw trzeba było je przyzwyczaić do nowych właścicieli, poznać i oswoić. Pani Lucyna razem z mężem i synem Oliwierem uczyli zwierzęta chodzenia na smyczy, alpaki trzeba było oswoić z dotykiem, żeby go polubiły. Później zwierzęta przeszły szkolenie w Bydgoszczy w Kynoparku. Kynoterapeutka Hanna Wojciechowska pomogła w uczeniu alpak. Zwierzęta podczas szkolenia nabyły umiejętności chodzenia po schodach, wskakiwania do samochodu na komendę „up”. Nauczyły się slalomu między pachołkami, chodzenia w labiryncie oraz po przeszkodach. Oswajały się np. z wózkiem inwalidzkim. Jeździliśmy na wózku inwalidzkim w maskach, z grzechotkami przy kółkach, żeby się nie przestraszyły w przyszłości i przyzwyczaiły do wózka i hałasu. Skończyły szkoleniową „podstawówkę” – żartuje właścicielka. Zwierzęta są posłuszne, jednak Nadzieja słucha bardziej Błażeja. Hodowczyni ukończyła pedagogikę wczesnoszkolną i przedszkolną, przeszkolenie z zakresu pierwszej pomocy. Żeby móc pracować z alpakami i dziećmi, dalej się dokształca. Alpaki również. Przejdą kolejne szkolenie, gdzie nauczą się nowych sztuczek.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz