Liga się zakończyła, opadł bitewny pył piłkarski, jednak nie oznacza to braku możliwości wspólnych zajęć na wesoło w doborowym towarzystwie. Festyn dla młodych piłkarzy to już sprawdzona forma zabawy i możliwość zintegrowania się społeczności sportowej i rodzin. Płyta stadionu po prezentacji tętniła życiem, a trenerzy jeszcze raz sprawdzili się w roli opiekunów piłkarzy i szkoleniowców, choć ciężar gatunkowy czwartkowych, festynowych meczów miał niewielki ciężar, bo służył przede wszystkim rozrywce.
Nie było młodzieżowej drużyny Tucholanki Tuchola, która nie stawiłaby się na stadionie w ostatni czwartek (25 czerwca). Ponieważ piłkarze to wciąż dzieci, chętnie z całymi rodzinami przyjechały na stadion przy Warszawskiej, by zapomnieć o szkole i przy sprzyjającej aurze zabawić się, mimo upału poganiać za futbolówką. A że na murawie pojawiły się piłki różnej wielkości, zabawa była przednia, bo niestandardowa gra dała wiele radości. Zagrali piłkarze, zagrało też ich rodzeństwo, nawet tatusiowie pobiegali za piłką.
Zanim jednak ruszono na murawę, by szaleć w pełnym słońcu, imprezę otworzył dyrektor tucholskiego OSiR-u Wojciech Kociński, a resztę wydarzenia na wesoło poprowadził trener jednej z drużyn - Jacek Jeziorski. On też przeprowadzał podczas prezentacji zespołów krótkie wywiady z trenerami, którzy opowiadali o pracy treningowej i osiągnięciach ligowych. Teamy siedziały rzędem na murawie i stanowiło to świetny widok - cała młodzieżowa Tucholanka w jednym miejscu - uśmiechnięta, pełna energii. Podczas otwarcia imprezy głos zabrała także obecna posłanka na Sejm RP Iwona Karolewska.
Na stadionie słońce obdzielało wszystkich po równo, bo pogoda była upalna, a każdy powiew wiatru znad jeziora wywoływał poczucie ulgi. Kto nie miał ochoty wystawiać się na promienie, mógł znaleźć cień pod krytą trybuną - tam też często zasiadali rodzice, obserwując swoje latorośle biegające na murawie. Byli też rodzice, którzy aktywnie włączali się w zabawę.
Taka specyficzna rywalizacja trwała w najlepsze i od początku właśnie soczysty arbuz miał do końca festynu przewagę nad słodką i suchą watą cukrową. Powód jest zrozumiały - w upały trzeba się nawadniać, a słodka wata tego nie czyni, tylko wzmaga pragnienie. Niektóre dzieci mówiły, że brakuje na stadionie wielkiej lodówki, gdzie można byłoby schować arbuzy, by były lodowate przed zjedzeniem. Co do szukania ochłody - dzieci chętnie skupiały się przy punktach służących do podlewania murawy - tam pisków było wiele i woda przynosiła dużo radości. Poza tym widziano na murawie dzieci z bronią - były to pistolety na wodę, które trzeba było często uzupełniać w "amunicję", by polewać najbliżej stojących.
Większość sportowców to jednak piłkarze i ta natura dała o sobie znać najbardziej. Niektórzy próbowali pojedynków w grze jeden na jeden, inni walczyli też w duetach na małe bramki. Dla lubiących poczuć pęd albo bujanie stał dmuchany zamek. Poza tym ciekawostkę stanowił piłkarski dart - potężna tarcza, w którą celowało się, kopiąc jak najcelniej piłkę. Wiele dzieci lgnęło do festynowej maskotki, której - prawdę mówiąc - wielu współczuło stroju z racji panującego skwaru.
Dużo frajdy mieli najmłodsi przy wytwornicy baniek mydlanych, których całe chyba tysiące w krótkim czasie krążyły nad bieżnią. Stolik słodkości cieszył się dużym zainteresowaniem, a zaraz obok trwała loteria fantowa obsługiwana przez zespół z rocznika 2019. Jak potwierdzili organizatorzy , dochód z loterii (każdy los za 10 zł wygrywał) szedł na wsparcie tej właśnie drużyny. Kolejka do loterii była najdłuższym ogonkiem na festynie.
- Piłka nożna to nie tylko gra jako taka i liga, to także element wychowawczy i integracyjny - podsumował Jacek Jeziorski. - Dzisiaj to my, trenerzy, byliśmy na drugim planie, bo nie ustalaliśmy taktyki, tylko poszliśmy na żywioł i spontaniczną zabawę. To udany początek wakacji dla naszych małych - wielkich piłkarzy.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"5861"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz