Małą niespodzianką zakończył się pierwszy mityng lekkoatletyczny między drużynami z Borów i znad Brdy. Choć faworytem był Zawisza, Cekcynianie podeszli bardzo ambitnie i minimalnie wygrali, choć nie wynik był tu najważniejszy. Sportowcom i kibicom doskwierał potężny żar z nieba.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Nie oszczędziła dziś aura nikogo, kto przybył na obiekt lekkoatletyczny w Cekcynie - czy to kibic, czy zawodnik. Z racji żaru lejącego się z nieba można było tylko współczuć startującym i podwójnie ich dopingować. Mimo niesprzyjających warunków rządził uśmiech, a liczni kibice mogli być świadkami rewelacyjnej rywalizacji w kilku konkurencjach lekkoatletycznych.
Pierwsze zawody to wyzwanie dla organizatorów i możliwość pewnych niedociągnięć wynikających z braku doświadczenia. W Cekcynie podczas I Mityngu Lekkoatletycznego Cis Cekcyn - Zawisza Bydgoszcz wszystko było dopięte na ostatni guzik i żadnych wpadek nie było - trzeba to jasno powiedzieć. Przede wszystkim uniknięto niepotrzebnych zabiegów, które przedłużyłyby wydarzenie, wystawiając startujących i kibiców na dużą próbę przetrwania w morderczym upale. Oszczędzając czas i siły, a przymnożono uśmiechu i energii na kibicowanie.
Dwaj trenerzy i ich żony, także trenerki, czyli Wojciech i Dorota Ziółkowscy (Cis) oraz Krzysztof i Joanna Kozłowscy (Zawisza, trenerzy ze Śliwic) postanowili zorganizować zawody młodzieżowe, w których mimo nazwy bydgoskiego klubu wystąpią w przeważającej mierze dzieci z Borów - Cekcyna oraz Śliwic (w przypadku tych drugich całe grono obecnych na tym mityngu młodych sportowców ze Śliwic prezentuje właśnie Zawiszę Bydgoszcz). Była więc oficjalnie rywalizacja na poziomie szkolnym dwóch różnych klubów, ale de facto spotkali się tu młodzi krajanie z Borów Tucholskich. Sprawnie przeprowadzone zawody zaprosiły kibiców do oglądania: biegu płotkarskiego na 60 m, biegów na 100, 200 400 i 600 i 1000 m, skoku w dal, pchnięcia kulą. Wielką wrzawę wywołały sztafety, a swoistą egzotykę stanowił chód nigdy dotąd w tym miejscy nieoglądany.
Organizatorzy, czyli sekcja lekkoatletyczna Cisa Cekcyn, wprowadziła proste zasady punktowania. Ponieważ przeważnie w biegach startowały cztery osoby (po dwie z Zawiszy i dwie z Cisa) zwycięzca otrzymywał trzy punkty, drugi dwa, trzeci jeden i czwarty zero. Co ważne, ostatni sportowiec stawał na podium i ocbierał także pamiątkę za udział w danym biegu.
Tymi słowami, z nutką zakłopotania i lekko przepraszającym tonem, Wojciech Ziółkowski - oczywiście z przymrużeniem oka - skwitował ogłoszenie wyniku na sam koniec zawodów. Cis Cekcyn wygrał, będąc gospodarzem, więc gdzież ta borowiacka gościnność - rzec by się chciało żartobliwie. Zaznaczmy, że rezultat to tylko dwa punkty różnicy, bo 54:52 dla Cekcynian. Świadczy to o wyrównanym poziomie i podjętej walce przez zawodników obu drużyn w tych nieludzkich wręcz warunkach, gdzie nigdzie nie było cienia, a temperatura wręcz porażała. Obaj trenerzy na pewno, po złożonych wspólnych gratulacjach, mieli sobie do przekazania wielu fachowych, szkoleniowych słów, a wiadomo, że wymiana doświadczeń spontanicznie po zawodach ma swoje znaczenie. W tym przypadku tym większe, że sportowcy obu teamów to w przeważającej części, o ile nie w stu procentach, mieszkańcy Borów i jednego powiatu.
Dodatkowy medal zbiorowo powinni odebrać kibice. Na stadionie pojawiły się nie trzy, a nawet cztery pokolenia, bo niżej podpisany zasłyszał, że w zawodach biegnie jedna prawnuczka. Głośny doping, wsparcie, radość i łzy zmęczenia sportowców albo dumy rodzica - wszystko to tworzyła miłą dla oka i ucha mieszankę różnych pozytywnych odczuć. Niedzielne południe ze sportem przyniosło wszystkim wiele satysfakcji i dało deklarację, że to pierwsze, ale nieostatnie tego typu zawody.
Całość prowadził z mikrofonem w ręce Tomasz Słomiński z Cisa Cekcyn, natomiast dekoracji dokonali: przedstawiciele lokalnej władzy, ludzie związani ze szkołą w Cekcynie, z klubem, instytucjami kultury i sponsorami. Byli to: Izabela Złotowska, Kinga Słomińska - Piesik, Marek Piesik, Jacek Brygman, Mirosław Gumiński, Bogusław Krajna, Piotr Gackowski.
- Udało nam się zorganizować zawody, które przyciągnęły na stadion sporą grupę ludzi, a ci mogą być dumni ze swoich ulubieńców - zakończył Wojciech Ziółkowski. - Dziś wygrały sport i integracja. To świetne, aktywne otwarcie wakacji, choć do rozdania świadectw jeszcze kilka dni. W przyszłości może zorganizujemy trójmecz lekkoatletyczny. Dziękuję wszystkim, którzy dziś z nami byli, szczególnie sportowcom, że wytrwali w tym upale.
Zawisza Bydgoszcz: Hubert Węsierski, Wiktor Kolaska, Anna Schiler, Amelia Szlachcikowska, Nikola Szlachcikowska, Klara Węsierska, Julia Gwizdała, Zofia Kraińska, Sara Selka, Anna Wutkowska, Weronika Rzońca, Zuzanna Kowalska, Julia Kowalska, Lena Andrearczyk, Agata Czapska, Wiktoria Lipkowska, Marcin Gwizdała, Mateusz Gwizdała, Łucja Buda, Kornelia Lamparska
Cis Cekcyn: Aleksandra Kamińska, Laura Becmer, Maria Styś, Lena Chmara, Monika Kuffel, Agata Drewek, Marcelina Wilkowska, Martyna Marczak, Aleksandra Marczak, Stanisław Synakiewicz, Julian Cynarzewski, Otylia Gajewska, Zuzanna Kamecka, Alicja Roszyk, Filip Chmara, Emilia Kwiatkowska, Agnieszka Rogowska
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"5822"}
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz