Aż sześć goli oglądali liczni kibice podczas derbowego meczu klasy okręgowej pomiędzy Tucholanką a Rawysem CEO. Mimo że Raciążanie okazali się lepsi na własnym terenie, goście nie mają się czego wstydzić - ich gra w pewnych momentach nie odzwierciedlała dystansu między drużynami w ligowej tabeli.
Rawys CEO Raciąż - Tucholanka Tuchola 4:2 (1:1). Gole: G. Kokoladze (13,58), Prondziński (69), Damian Rybacki (85) - Rawys CEO; Gerth (45), Nitka (87) - Tucholanka
Rawys CEO: Borowa, Prusaczyk, Klessa (60 Ostrowski), Narloch, Kołtonowski (82 Lepak), Stenwak (73 O. Kokoladze), Remiszka, Damian Rybacki, Kurs, G. Kokoladze, Prondziński
Niewiele ciekawych rzeczy z początku drugiej połowy sprawiło, że mecz był mało ciekawy. Musiało minąć kilka minut, by gra nabrała rumieńców. Najpierw Wojnerowicz w swoim stylu wszedł w pole karne i strzelił nad poprzeczką. Dwie minuty po tym fakcie starszy z gruzińskich braci uderzył płasko bez zastanawiania się, a piłka zatrzepotała w siatce. Drugi gol dla Rawysa CEO mógł odmienić mecz i rzeczywiście - padały kolejne bramki. Zanim następowały zmiany wyniku, Prądziński uderzył z ostrego kąta w słupek. Tucholanom, mimo otwartej i odważnej gry, coraz trudniej było wyjść z własnej połowy, bo środkiem rządził Rawys CEO. W centrum boiska Raciążanie przechwytywali często piłkę i rozpoczynali akcje na bramkę gości. CEO. To był najlepszy okres gry miejscowych piłkarzy. Gdy Prondziński huknął nie do obrony na 3:1, wszystko wskazywało na to, że Rawys CEO popłynie z przewagą i zacznie trafiać częściej.
Rzeczywiście, w 85 minucie padła czwarta bramka po świetnym, samotnym rajdzie Damiana Rybackiego. Tu jednak zaskoczenie, bo Patryk Nitka trzy minuty przed końcem meczu, bez wskazanego jeszcze czasu doliczonego, zdołał z dystansu pokonać Huberta Borowę. Minut na dalszą walkę pozostało niewiele, ale Tucholanie zdobyli się na większą motywację, wzniecili w sobie dodatkowe siły i w dynamiczny sposób próbowali ztworzyć akcję bramkową. Gdyby jedna z takich nastąpiła i Tucholanie strzeliliby trzeci raz celnie, mecz mógłby mieć nieprzewidziany przebieg. Ofensywna gra Tucholan sprawiła, że gości się odsłonili. W najlepszej swojej akcji z drugiej połowy po kontrze Prondziński znalazł się przed Januszewskim, ale temu należą się brawa za świetne wyjście i obronę. Wkrótce zabrzmiał ostatni gwizdek.
Mecz toczył się w atmosferze fair, celująco zdali egzamin kibice. Chwała zwycięzcom, chwała zwyciężonym. Pierwsi zasłużenie wygrali, drudzy ławo się nie poddali i ich ambicja dała - z nielicznymi wyjątkami - mecz pełen dynamiki. Dodajmy tylko, że Rawys CEO zadedykował zwycięstwo w tym meczu nieobecnemu Patrykowi Drewkowi, który z racji nagłej choroby nie mógł na murawie wesprzeć drużyny Raciążan.
Zwycięstwo daje Rawysowi umocnienie w ścisłym czubie tabeli. To dwie najwyżej uplasowane drużyny na koniec sezonu awansują do IV ligi. W tym momencie wsród nich jest Raciąż. Pomeczowa "cieszynka" i dobitne słowa grającego trenera Damiana Rybackiego nie pozostawiają złudzeń. Rawys zrobi wszystko, aby być w tej dwójce na finał rundy wiosennej.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"5573"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz