Wiosna wyczarowała równie wiosenną, pełną radości grę Raciążan, którzy pewnie pokonali rywala, grając skutecznie szczególnie w drugiej połowie. Gole padały często, a akcje Borowiaków sprawiały, że ręce same składały się do oklasków. Nie było słabych punktów wśród gospodarzy, jeśli pominie się nienajlepszy, kilkuminutowy początek i stratę gola. Rawys CEO ma znów bezpieczną przewagę w tabeli.
Rawys CEO Raciąż - Olimpia II Grudziądz 6:1 (2:0). Bramki: Prusaczyk (15), Prondziński 29,63), Drewek (65), G. Kokoladze (77,85)
Rawys CEO: Lepak (80 Borowa), Prusaczyk, Narloch, Kołtonowski, Stenwak (73 O, Kokoladze), Drewek (68 Ostrowski), Remiszka, Damian Rybacki, Mosek, G. Kokoladze, Prondziński
Wiosna w pełnym rozkwicie przyciągnęła na raciąski stadion dużą grupę kibiców i nikt w obecnych na meczu nie wychodził po ostatnim gwizdku nieusatysfakcjonowany. Rawys CEO już od pierwszych minut był pewny siebie i zaczął huraganowe ataki na bramkę Grudziądzan. Uderzenie Huberta Stenwaka zostało obronione, minutę później lekko przestrzelił z dystansu Jakub Prondziński. Strzałów z daleka próbowała Olimpia, jednak tego dnia piłkarze mieli bardzo źle ustawione celowniki, bo piłka nie stwarzał zagrożenia. Goście grali w ofensywie szczególnie swoją lewa stroną, gdzie próbował coś zdziałać szybki boczny napastnik. Do trzech razy sztuka - zadziałało to w przypadku Tomasza Prusaczyka, który rozegrał rewelacyjne spotkanie. Gdy drugi raz z dystansu nic nie uskutecznił, trzeci jego strzał, dokładny, precyzyjny i pod samą poprzeczkę, otworzył wynik.
Olimpia groźną akcję przeprowadziła w 24 minucie. Pierwsze uderzenie zostało zablokowane, drugie pobronił Jakub Lepak. Nie ustawały akcje Borowiaków, którzy jak taran potrafili przebijać się w pole karne rywala; umieli też wyswobodzić się z towarzystwa nawet dwóch czy trzech piłkarzy gości. W 29 minucie Prondziński otrzymał idealne podanie od Guladiego Kokoladze. Pewny strzał podwyższył skromne prowadzenie gospodarzy. Raciążanie mieli pełną kontrolę nad własną grą i niewiele razy dopuścili do głosu przeciwnika, który musiał skupić się na defensywie, a i tak dwa razy musiał zaczynać od środka placu gry po stracie goli.
Kilka minut w drugiej połowie sprawiło, że wiosenny lazur w sercach kibiców zasnuł się chmurami. Otóż już w drugiej akcji po gwizdku obrona Rawysa CEO przysnęła i z pozornie niegroźnej akcji padł gol - po uderzeniu z pola karnego. Gol kontaktowy to często woda na młyn dla goniących wynik i podobnie było teraz. Raciążanie dali się zamknąć na krótki czas na własnej połowie i nie wyglądało to dobrze, bo mógł być to zły przełom dla Raciążan w meczu.
Na szczęście po dziesięciu minutach od początku drugiej odsłony Borowiacy zwarli szyki i zaczęli strzelać bramki. W 63 minucie Jakub Prondziński wykorzystał rzut karny za faul na Tomaszu Prusaczyku. Dwie minuty potem bombowe uderzenie Damian Rybackiego sparował bramkarz, ale piłka trafiła na głowę Patryka Drewka. Ten umieścił futbolówkę w siatce. Goście starali się przebić pod bramkę Rawysa CEO, ale ta sztuka udawała im się niezwykle rzadko, bo to gospodarze przebywali na połowie rywala. Raz tylko (73 minuta) Jakub Lepak miał dosłownie pełne ręce roboty, ale wykonał ją znakomicie, bo była to bodajże jedyna groźna akcje Olimpii po przerwie.
W ostatnim kwadransie nikt już nie wątpił w zwycięstwo lidera tabeli, a padały kolejne bramki. Świetnie odblokował formę strzelecką Guladi Kokoladze, który najpierw poprawił strzał Prusaczyka tak, że padła piąta bramka, z następnie profesorsko wykonał własną akcję, gdy po błędzie obrońcy otrzymał meczowy prezent - dogranie od rywala. Rezultat mógł jeszcze podwyższyć Otar Kokoladze, który minął dwóch obrońców i z ostrego kąta uderzył w spojenie słupka z poprzeczką. Rawys CEO co prawda był w doskonałej dyspozycji strzeleckiej, ale poważne błędy w defensywie Grudziądzan na pewno ułatwiły Borowiakom ustalenie końcowego wyniku. Raciążanie otrzymali trzy łatwe punkty, na które w pełni zasłużyli.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"5421"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz