Rawys CEO zyskał w Dąbrowie Chełmińskiej jeden punkt po tym, jak w klubie nastąpiła nagła zmiana trenera. Rezultat tego meczu był bodajże najbardziej oczekiwanym wynikiem mijającej kolejki, bo mnóstwo osób było ciekawych, jak drużyna przejdzie pierwszy sprawdzian z nowym szkoleniowcem. Zyskany punkt stanowi pewną wartość, choć komplet oczek po zwycięstwie byłby spełnionym marzeniem. Nie można jednak mieć wszystkiego - przynajmniej od razu.
LKS Dąbrowa Chełmińska - Rawys CEO Raciąż 3:3 (2:2). Bramki: Prondziński (6,41), Drewek (50)
Rawys CEO: Lepak, Prusaczyk, Narloch, Kołtonowski, Drewek, Remiszka (73 Ostrowski), Damian Rybacki, Kurs (85 O. Kokoladze), Mosek (68 Stenwak), G. Kokoladze, Prondziński
Nowa ligowa rzeczywistość Raciążan to grający trener i to już oczywiste, że nie będzie inaczej przez dłuższy czas. Sam trener Damian Rybacki obawiał się tego debiutu i nie krył, że będzie to najważniejszy mecz od dawien dawna. Zdobyty punkt cieszy, ale w tym spotkaniu Rawys CEO grał różnie. Ciekawostka: na potrzeby szkoleniowe i taktyczne zespołu Raciążan mecz był nagrywany z drona.
Borowiacy stracili bramkę już w 5 minucie po rzucie karnym. Ewidentnego faulu nie było, choć zawodnik gospodarzy potknął się o wysuniętą stopę raciąskiego obrońcy. Tak więc sędzia wskazał nieprzepisowe zagranie, a Dąbrowianie to wykorzystali. Co ciekawe, później także było sporo krzyku, czy obrońca przyjezdnych dotknął ręką piłki w polu karnym i tu sędzia nie zauważył nieprzepisowego zagrania, a był blisko całej sytuacji.
Minutę po trafieniu LKS-u Raciążanie skutecznie odpowiedzieli - wyrównali. Świetne podanie otrzymał Jakub Prondziński i nie zmarnował sytuacji oko w oko z bramkarzem gospodarzy. W meczu nastąpiły roszady zawodników na boisku w porównaniu z poprzednimi meczami. Trener przyznaje, że nie od razu dało to spodziewany efekt, bo piłkarze na nowych pozycjach często wahali się, byli spięci i niepewni swojej gry. Nowe ustawienie nie pomogło w grze i trener to zauważył, ale ponieważ początki nie bywają łatwe, piłkarze zacisnęli zęby i minuta po minucie zgrywali się ze sobą. Stresu jednak nie dało się nie zauważyć.
Solidny okres gry to czas, w którym padła druga bramka dla Rawysa CEO. Za faul na Tomaszu Prusaczyku sędzie wskazał "wapno" i Prondziński pewnym uderzeniem z jedenastu metrów wyprowadził gości na prowadzenie. Rawys CEO nie utrzymał jednak tego wyniku do przerwy. Tuż przed ostatnim gwizdkiem Borowiacy w prosty sposób stracili bramkę. Futbolówka pechowo weszła na nogę Jakuba Lepaka i ten niechcący skierował ja do rywala. Napastnik nie miał problemu, by trafić do siatki. Czas na analizę tego wszystkiego Raciążanie mieli podczas przerwy.
Dobrze dla przyjezdnych działo się na początku drugiej połowy. Patryk Drewek otrzymał idealne podanie i z bliska strzelił na 2:3. To trafienie dodało skrzydeł Borowiakom, którzy zanotowali dobry czas gry. Do około 65 minuty Raciążanie grali tak, jak do tego przyzwyczaili kibiców w najlepszych meczach. Wszystko szło świetnie, podania wymieniane były celnie i szubko, zabrakło tylko podwyższenia prowadzenia.
W 66 minucie Raciążanom skrzydła podciął wyrównujący gol LKS-u. Zaczęło się od błędu podczas wyjścia z akcją, a to poskutkowało stratą piłki. Uderzenie napastnika LKS-u na bramkę odbiło się rykoszetem i zmyliło raciąskiego bramkarza. Nastąpił remis i do końca meczu bramek nie było, natomiast tempo i poziom gry spadły po obu stronach. Nie było składnych akcji, Rawys CEO zagrał już słabo - nie potrafił przebić się w ataku na tyle groźnie, by postraszyć rywala bramką na miarę zwycięstwa.
Pragnienie trzech punktów nie zostało zaspokojone, ale jeden punkt też się liczy, bo Rawys CEO wie, iż zasada "bij mistrza" teraz będzie najsilniejszym motywatorem dla rywali do samego końca rundy wiosennej, gdy kwestia awansów i spadków zostanie już rozstrzygnięta.
::news{"type":"see-also","item":"27336"}
::news{"type":"see-also","item":"27252"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz