Szybkie zmiany bywają, jak się okazuje, nie tylko na boisku w trakcie meczu. Także błyskawiczne zmiany następują na stanowisku trenera. Damian Rybacki zastąpił w ostatnich dniach Andrzeja Borowskiego. Zawodnik Rawysa CEO będzie grającym szkoleniowcem. Podzielił się z Tygodnikiem na gorąco swoimi zapatrywaniami i przemyślaniami po tym, gdy przyjął funkcję trenera kandydata do awansu.
Tworzy się historia Rawysa CEO. Trzeba przyznać: burzliwa i niespodziewana. Przewrót w klubie polega na zmienia trenera w zasadzie z meczu na mecz. Gdy już sytuacja okrzepła, nowy szkoleniowiec Raciążan powiedział kilka słów na temat swojej ważnej funkcji grającego trenera.
Sytuacja w zespole pretendenta do awansu jest jasna i jednoznaczna: nowym trenerem jest Damian Rybacki. Znany w lidze piłkarz z niejednego pieca chleb jadł, więc wielce go przedstawiać nie trzeba, choć najmniej wiadomo o nim jako potencjalnym, od teraz już faktycznym trenerze. Damian Rybacki to starszy brat Dominika - piłkarza Rawysa CEO obecnie przechodzącego trudny, sportowy czas z racji kontuzji.
Damian Rybacki to sportowiec doświadczony, były piłkarz Wdy Świecie, skuteczny pomocnik raciąskiego zespołu. Uprawnienia trenerskie zdobył zaraz po szkole średniej, kilka lat temu. Dotąd prowadził drużyny dziecięce i młodzieżowe w Świeciu i Raciążu, obecnie ma podopiecznych tylko w borowiackiej.
- Mam doświadczenie w trenowaniu drużyn od najmłodszych roczników kopiących piłkę po juniorów - mówi Tygodnikowi Tucholskiemu trener Raciążan. - Praca z zespołem seniorskim jest dla mnie nowością i pragnę, by ów debiut wypadł jak najlepiej. Nie ukrywam, że z wielu powodów czuję w tej nowej rzeczywistości napięcie, ale też mam poczucie odpowiedzialności i motywację.
Damian Rybacki zwraca na jedno uwagę: swoiste "dziedzictwo" piłkarskie, które obejmuje po poprzednim trenerze Andrzeju Borowskim. Damian Rybacki mówi wprost, że jego funkcja objęta tak szybko stawia go sytuacji wystawienia na opinie jeszcze niejako w cieniu byłego szkoleniowca.
- Jest szereg czynników, które sprawiają, że lekko czuję się rzucony na głęboką wodę, ale to tylko zwiększa poziom chęci i motywacji - wyznaje Damian Rybacki. - Przede wszystkim przejmuję drużynę w trakcie rundy piłkarskiej i w chyba jej najważniejszym w historii klubu momencie. Ponadto mój poprzednik był człowiekiem, który wyniósł nas z niższych rejonów tabeli na pierwsze miejsce ze sporym zapasem punktów. To trzeba docenić. Gdy na takim etapie przejmuje się zespół, nie ma prób, przedbiegów, a są mecze. Jestem świadomy, że wielu będzie mi patrzeć na ręce, także oceniać mój start i moją pracę.
Co za tym idzie, trener mówi też o oczekiwaniach kibiców i skierowanym na siebie wzrokiem wielu ludzi. To dość ostry zakręt, z którego trzeba wyjść na prostą. Najważniejszy jest klimat w drużynie. Jeśli on będzie sprzyjający, w opinii trenera o całą resztę nie należy się zbyt mocno martwić, choć czujność trzeba zachować.
- Najbardziej istotne będą pierwsze mecze - ocenia trener. - Przede wszystkim dobro drużyny mam na względzie, poza tym też trzeba będzie w trakcie gry, z pozycji boiska myśleć o tym, co należy do trenera, bo to nieco inaczej wygląda z boku, a inaczej ze środka. Wiem jednak, że mogę liczyć na konkretne osoby, które mnie wspomogą. Wierzę, że zmiana w klubie nie zmieni kierunku dążeń Rawysa CEO. Zapraszam na stadion. Dziękuję za zaufanie.
Debiutem w nowej roli Damiana Rybackiego będzie mecz w Dąbrowie Chełmińskiej z LKS-em (11 kwietnia, godz. 15:00).
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz