Zamknij

Kontrowersje wokół książki o bezpiece

13:52, 04.10.2019 | E.D
REKLAMA
Skomentuj
Adam Węsierski.

Podczas promocji najnowszej książki Adama Węsierskiego pt. "Toksyczna agentura" dyskutowano o celu publikowania nazwisk tajnych współpracowników z lat 1956-1989. Dlaczego historyk zdecydował się nawet na ujawnienie adresów, pod którymi dziś... nierzadko mieszkają rodziny współpracowników bezpieki? – Czy pomyślałeś o rodzinach, które nadal żyją i mogą być napiętnowane? – usłyszał autor. Węsierski broni swojej decyzji i zapowiada dalsze publikacje.

„Należał do najbardziej szkodliwych konfidentów na terenie gminy Gostycyn”, „Organista w parafii tucholskiej (…). Donosił na duchownych, w tym na ikonę pomorskiego patriotyzmu księdza Józefa Wryczę”, „Potrafił donosić na osoby, z którymi łączyły go relacje koleżeńskie” – tak brzmią fragmenty opisów konfidentów ujawnionych na kartach nowej książki Adama Węsierskiego pt. „Toksyczna agentura”. Autor ujawnia ponad 200 nazwisk współpracowników bezpieki.

Adresy, pod którymi dziś mieszkają rodziny TW
Autor analizuje strukturę organizacyjną Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w Tucholi. Ujawnia działanie każdego z referatów. Nie bawi się w półsłówka, opisując działalność konkretnych współpracowników bezpieki. Agentów nazywa „toksycznymi”, bez ogródek opowiada o patologii tucholskiego PUBP. Sam fakt prowadzenia badań historyk wielokrotnie wyjaśniał (również na łamach „Tygodnika”) dążeniem do ujawnienia prawdy historycznej, ale i oddania sprawiedliwości ofiarom donosów, które wraz ze swoimi rodzinami niejednokrotnie ponosiły surowe konsekwencje. Wątpliwości mieszkańców powiatu budzi jednak fakt podawania w nowej publikacji nie tylko nazwisk, ale i... adresów części informatorów bezpieki.

Piszesz o naszym środowisku, wymieniasz nazwiska ludzi, których w większości nie ma – chociaż niektórzy może jeszcze są – oczywiście w negatywnym świetle. Mam jedną wielką wątpliwość. (…) Ci ludzie często już odeszli, ale ich rodziny zostały tutaj w Tucholi. Żyją tu rodziny, żyją sąsiedzi. Wiadomo jaka jest mentalność ludzi w tak małym miasteczku. Czy nie zdajesz sobie sprawy, że te rodziny mogą być dziś, po latach, napiętnowane? Nawet przez sąsiadów? Dobrze, że tę historię ujawniamy... (…) Ale dajmy tym rodzinom żyć

– zwrócił uwagę uczestnik spotkania promocyjnego w Tucholskim Ośrodku Kultury.

Co odpowiedział historyk? Jak uzasadnia publikację adresów współpracowników bezpieki? Tego można się dowiedzieć z lektury nowego numeru "Tygodnika Tucholskiego"!

 

 

(E.D)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (3)

PatriotaPatriota

15 3

Rodziny nie wiedziały, że np.tatuś, wujek są ubekami i robią to co robią dlatego mogli sobie pozwolić na nieco więcej niż Patrioci, którzy nie dali się złamać..? Teraz nikt Tym rodzinom nic nie zrobi w Tucholi i okolicy. Jedyne i co najgorsze dla nich i o co dbali latami to ananonimowość tych czynów, które dzięki książce zostały ujawnione.Pozostanie tylko wstyd. Ale to jedyna cena jaką myślę, że słusznie poniosą. Pozdrawiam. 14:44, 04.10.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Jacek Jacek

13 4

Bardzo dobrze że powstają takie książki ! 19:00, 04.10.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

trtr

5 1

Pan Adam w książce i na spotkaniu powiedział głośno o tym co każdy dobrze wie - kto i jak działał w tych czasach - a o czym każdy mówi po cichu z różnych innych okazji wspominając dawne czasy. 20:41, 07.10.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

© tygodnik.pl | Prawa zastrzeżone