k od strony Świtu od razu zniechęca do skręcenia w kierunku drewnianego mostu. Fot. Piotr Paterski
W sprawie zamknięcia i zatarasowania drewnianego mostu w Świcie nad Rudawką interweniowaliśmy rok temu. Zgłaszali się rowerzyści i ludzie prowadzący usługi kajakowe. Temat wydawał się być bardzo skomplikowany pod względem własności obiektu. Mówiąc krótko... nikt nie chciał się do nie przyznać. Temat przed ubiegłorocznym sezonem wydawał się stracony, ze względu na to, że czynności prowadzi inspektor budowlany. Była jednak nadzieja, że w ciągu roku - do tegorocznego początku wiosny - uda się sprawę załatwić i most otworzyć. Nic takiego się nie stało. Czy więc nadzieja umrze ostatnia?
Pętla Tuchola - Świt - Rudzki Most od lat cieszyła się popularnością wśród rowerzystów i spacerowiczów z Tucholi i zaglądali na nią turyści. Nie jest wymagająca ani zbyt długa, kończy i zaczyna się na ścieżce rowerowej. Prowadzi przez urokliwe miejsca, w tym drewniany most nad Rudawką, tuż przy dużym moście nad Brdą w Świcie. Jesienią 2024 roku ktoś uszkodził most - ewidentnie wjechał na niego transport z tonażem przekraczającym możliwości konstrukcji. Przejazd mostem ze względu bezpieczeństwa został zablokowany przez Nadleśnictwo Tuchola. Pojawiły się znaki ostrzegawcze i metalowa siatka. Zimą na przełomie 2024 i 2025 roku niewiele się w tym rejonie działo. O moście zaczęto mówić, gdy zaczęła się wiosna z naturalnych powodów. Nic bowiem nie wskazywało na to, że most zostanie naprawiony i otwarty na rozpoczynający się sezon. Wielu naszym czytelnikom trudno było wyobrazić sobie, że pozostanie taki stan rzeczy.
ROK TEMU:
::news{"type":"see-also","item":"21370"}
"Tygodnik Tucholski" interweniował, a największy problem stanowiło dowiedzieć się, do kogo właściwie należy most i kto powinien go naprawić. Nikt się do niego nie przyznawał. Most nie leży w ciągu drogi powiatowej. Wody Polskie informowały, że tego typu obiekty są w ich nadzorze. W Nadleśnictwie Tuchola również słyszeliśmy stanowcze stanowisko, że Lasy nie są właścicielem mostu... Teraz mija rok od naszej publikacji. Problem niestety nie został rozwiązany. W terenie sytuacja zmieniła się na tyle, że blokada mostu wygląda teraz na trwalszą. Zapewne dlatego, że rok temu, rowerzyści i spacerowicze szybko zrobili w niej przejście. Teraz to o wiele trudniejsze. Podobnie jak rok temu mieszkańców zmotywowało nadejście tegorocznej wiosny. "Tygodnik" otrzymuje nowe zgłoszenia zdenerwowanych mieszkańców, dzwonią też turyści... Dla osób, które postanowiły się z nami skontaktować, niezrozumiałym absurdem, a dla regionu wręcz obciachem jest fakt, że przez tyle miesięcy nie udało rozwiązać się - wydawałoby się - prostego problemu. Choć z pewnością rodzącego duże koszty.
Starosta powiatu tucholskiego Andrzej Urbański, zapewnia nas, że zależy mu na rozwiązaniu sprawy, bo poznał już skalę problemu.
- Zauważyłem, jak wielu osobom zależy na tym, aby most znów był udostępniony. To ważne miejsce w Świcie
- mówi Urbański. Ale ponownie zastrzega, że Powiat Tucholski nie jest właścicielem mostu, bo nie leży on w ciągu drogi powiatowej. Dowiadujemy się jednak, że akurat teraz można mówić o spływie wielu nowych informacji, które mogą wpłynąć na przyszłość mostu.
Co prawda w terenie dzieje się niewiele, ale zupełnie inaczej jest w przypadku mostu jest w instytucjach. Sprawą mostu przez ostatni rok zajmowały się inspektoratu budowlanego dwóch szczebli: powiatowego i wojewódzkiego. "Tygodnikowi" udało się ustalić, że 9 kwietnia tego roku, a wiec ok. dwa tygodnie temu postanowienie w sprawie mostu wydał Kujawsko-Pomorski Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego. Co ciekawe postanowienie to dotyczy utrzymania w mocy zaskarżonego postanowienia organu pierwszej instancji, a więc inspektora powiatowego. Owe zażalenie złożyło Nadleśnictwo Tuchola i jej nadleśniczy Jarosław Łyskawa. Inspektor ocenił bowiem w lutym tego roku, że to Lasy Państwowe, a więc nadleśnictwo zlecające osobie z uprawnieniami, mają wykonać ekspertyzę mostu w Świcie. W ekspertyzie miałaby się pojawić ocena aktualnego stanu technicznego mostu, ocena czy będzie bezpieczny, a nawet wskazanie koniecznych napraw, zabezpieczeń czy w ostatecznym przypadku rozbiórki. Inspektorzy oceniają, że most jest częścią drogi leśnej i do Nadleśnictwa Tuchola należy utrzymanie jej przejezdności. Stąd decyzja o dostarczeniu ekspertyzy.
Z taką oceną sytuacji nie zgadza się nadleśniczy Jarosław Łyskawa, o czym wprost mówi "Tygodnikowi Tucholskiemu". Choć on również nadmienia, że chciałby, aby most był otwarty, tak jak przez wiele lat wcześniej.
- Wyremontowalibyśmy ten most, gdyby należał do nas. Ale nie jest nasz, nie leży na naszym gruncie, przyczółki też nie są nasze. Ja reprezentuję Skarb Państwa. Nie wolno mi inwestować pieniędzy w cokolwiek, co nie jest własnością Skarbu Państwa i Lasów Państwowych
- reaguje Jarosław Łyskawa. Co ciekawe, według wyjaśnień nadleśniczego z jednej strony mostu jest teren powiatu. Za to z drugiej od strony Rudzkiego Mostu... teren prywatny. Nadleśniczy tłumaczy, że mamy tu do czynienia z drogą leśną, ale nie w Lasach Państwowych.
- Od strony Rudzkiego Mostu droga LP przechodzi w prywatną, to ostatnie ok. 150 m przed Rudawką
- informuje nas nadleśniczy.
Nadleśnictwo kategorycznie nie zgadza się więc z postanowieniami nadzoru budowlanego.
- Odwołamy się od postanowienia do sądu administracyjnego
- zapowiada.
Jarosław Łyskawa jest nadleśniczym na tym terenie od 10 lat. Mówi, że nie wie kto w przeszłości zbudował most nad Rudawką. Słyszymy, że w dokumentacji nadleśnictwa nie ma akurat tej przeprawy mostowej. Przyznaje jednak, że w przeszłości nadleśnictwo wykonało jego obowiązkową ekspertyzę na dany okres.
- Ktoś popełnił wtedy błąd. Ta ekspertyza "poszła wtedy rozpędem", my nie powinniśmy jej wówczas wykonywać
- twierdzi.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz