Jacek Nering z lewej przed przemianą. Z prawej w trakcie potężnego, sportowego wysiłku, który daje mu moc.
Pochodzący z gminy Tuchola, mieszkający w Anglii Jacek Nering podzielił się z naszymi czytelnikami niełatwymi doświadczeniami życiowymi od upadku z powodu alkoholizmu do wyzwolenia się dzięki wsparciu najbliższych i - jak sam podkreśla - woli Boga. Teraz Jacek stoi przed życiową szansą spełnienia marzenia. Można mu pomóc w realizacji tego, na co bardzo długo czekał.
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Jacek Nering zdecydował się na szczerą rozmowę z Tygodnikiem Tucholskim. Opublikowaliśmy ją tutaj:
[ZT]22883[/ZT]
Nie mieliśmy zamiaru pozostawiać tej historii samej sobie. Utrzymujemy kontakt z bohaterem tego materiału, który może wpłynąć na świadomość i podjęcie trudnego wyzwania leczenia przez wielu ludzi. Mamy nowe wieści od Jacka Neringa.
- Gdy spojrzę z perspektywy czasu na to, czego dokonałem, wychodząc ze stanu zupełne o upadku, nie wierzę w ten cud - już na wstępie Jacek Nering wyraża własne zdumienie zmianą, jaka zaszła w jego życiu. - Rozpocząłem nowy etap i teraz wiem, że warto, można, nawet trzeba.
Co sportowiec ma na myśli? Zakwalifikowanie się do wydarzenia we Francji, wielce prestiżowego i znanego na świecie. Mowa o UTMB Mont-Blanc (Ultra-Trail du Mont-Blanc) - najbardziej uznanym w świecie sportu festiwalu biegów górskich odbywającym się raz w roku wokół masywu najwyższej góry na Starym Kontynencie. Centrum tej imprezy stanowi Chamonix - miasto pierwszych w historii zimowych igrzysk olimpijskich sprzed ponad stu lat. Sam bieg odbędzie się 28 sierpnia 2026 roku.
Jacek Nering wyjaśnia, że bieg pod Mont-Blanc to wymagające zawody a dystansie 171 km - ultramaraton z limitem czasowym 46,5 godziny; gromadzi on tysiące zawodników z wielu krajów. Byłoby ich jeszcze więcej, gdyby nie wymogi. Zakwalifikowanie się do światowego biegu to nie lada wyzwanie. Trzeba na to ciężko zapracować i mieć sporo szczęścia.
- Biegami górskim zainteresowałem się ponad dwa lata temu w Wielkiej Brytanii - kontynuuje swoją opowieść sportowiec. - Wówczas nawet nie myślałem o UTMB Chamonix. W miarę upływu czasu i szlifowania formy, różnych startów i zaliczania wielu tras zaczęła we mnie kiełkować myśl o ukoronowaniem tego wszystkiego. Zamarzyło mi się to bieganiem pod Mont-Blanc.
Od myśli do czynu - biegacz zaczął startować z ukierunkowaniem na UMTB. Podstawa to zdobycie tzw. kamieni biegowych. To określenie pakietów punktowych zdobywanych w różnych startach. Im ich więcej, tym lepiej, ale to nie wszystko. Zbiór punktów nie daje gwarancji startu, bo wszystko w rękach losu - dosłownie. Kamienie dają możliwość wejście do grona osób, z których dopiero losuje się uczestników UTMB. Jacek Nering zdobył tylko cztery kamienie biegowe. Szczerze wątpił, czy to wystarczy, by dostać się do grona wybrańców, z których tych właściwych ulubieńców losu dopiero się wybierze.
- Pamiętam, że przełomowy dla mnie w drodze po UTMB był start w Walii, czyli zeszłoroczny stukilometrowy bieg w Parku Narodowym Snowdonia - wspomina sportowiec. - Ukończyłem ten bieg i już wiedziałem, że mam marzenie, że jego realizacja może być w moim zasięgu. Zebrałem jednak tyko cztery kamienie, a wiem, że osoby nawet z dwudziestoma nie dostawały się do wielkiego biegu w Chamonix.
Nadszedł ważny czas zgłoszeń i losowania. Są dwa etapy wyznaczania uczestników UTMB. Pierwszy i główny tworzy listę biegaczy; ci, którzy nie mieli szczęścia, mają dodatkową szansę. Drugi etap to losowanie innych biegaczy w miejsce tych, którzy z różnych przyczyn zgłosili rezygnację i tym samym zwolnili miejsce na liście. I tu nastąpił sukces - Jacek Nering dostał maila potwierdzającego zakwalifikowanie się do Chamonix. Nie wierzył w tak szczęśliwe zrządzenie losu, ale gdy minęła euforia, czas było zastanowić się nad zebraniem środków na wyjazd do Francji.

W listopadzie ubiegłego roku biegacz odebrał telefon od pewnej studentki, która poprosiła sportowca, by poprowadził bieg charytatywny. Chciano zebrać zarodki na utrzymanie śmigłowca ratunkowego w hrabstwie Lincolnshire. Jacek Nering bez wahania się zgodził i wydarzenie było na tyle udane, że w ramach wdzięczności usłyszał pytanie: "Jak możemy ci się odwdzięczyć?" Wówczas biegacz pochodzący z Borów nieśmiało spytał, czy można by też taki bieg zorganizować dla zebrania środków do jego startu w Chamonix.
- Młoda koordynatorka biegu "na helikopter" sprawnie zorganizowała też wydarzenie dla mnie - nie kryje radości sportowiec. - W założeniu ma to być wydarzenie integracyjne dla całych rodzin, w tym: bieg na dystansie od 2,5 do 10 km, pokazy sztuk walki, zumba, atrakcje dla dzieci, dyskoteka. Wszystko to 30 maja w Scunthorpe.

Start na UTMB to dla sportowca z Polski duże wyzwanie finansowe, jednak z niego nie zrezygnuje, bo to jego całościowa droga od bycia na dnie pod sam szczyt w dosłownym ujęciu. Wyjazd na wielki bieg to duże koszty, dlatego warto na wszelkie sposoby wspomóc sportowca.
- Kto jest zainteresowany moją historią, chce ze mną porozmawiać, zagłębić się w temat i mnie jakkolwiek wesprzeć, będę wdzięczny dlatego zapraszam na mój profil FB - kończy Jacek Nering. - Będę wdzięczny za zainteresowanie, wymianę słów, bo teraz wiem i rozumiem, że można zacząć żyć od nowa, walcząc z własnymi demonami, że warto o tym mówić. Wszystkim z góry dziękuję.

::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz