Zamknij

Urbański kontra wójt Kożuch PRZED SĄDEM. Budowlaniec domaga się pieniędzy od gminy - CO WYDARZYŁO SIĘ NA ROZPRAWIE?

Piotr Paterski Piotr Paterski 10:17, 09.02.2026 Aktualizacja: 10:31, 09.02.2026

Grzegorz Urbański, właściciel firmy budowlanej Urbud, uważa, że nie dostał zapłaty za tzw. prace dodatkowe przy remoncie Urzędu Gminy Śliwice. Pozwał samorząd twierdząc, że należy mu się jeszcze ok. 70 tys. zł. 26 stycznia przed sądem w Bydgoszczy odpowiadał zarówno Urbański, jak i wójt gminy Śliwice. Daniel Kożuch jest w tej sprawie odmiennego zdania.

O sprawie firmy Urbud pisaliśmy w październiku 2025 roku relacjonując pierwszą rozprawę prowadzoną przez Wydział Gospodarczy Sądu Rejonowego w Bydgoszczy.

Urbud wykonywał remont starej części urzędu gminy. Umowa opiewała na 592.240,49 zł brutto, a samorząd korzystał z dofinansowania z Polskiego Ładu – Rządowego Programu Ochrony Zabytków. Urbud miał m.in. wymienić stolarkę drzwiową i okienną, przeprowadzić roboty rozbiórkowe, wykonać termomodernizację ścian, zdemontować podłogi, wymienić schody. I wiele więcej. Właściciel firmy Grzegorz Urbański twierdzi, że zlecane były mu prace dodatkowe, które wykraczały poza umowę i ustaloną z góry kwotę będącą ryczałtem. Obliczył, przedstawiając kosztorys, że prace te kosztowały go 137.863,06 zł. Urbański zgodził się na potrącenie ryczałtu z podstawowej umowy na jego niekorzyść w wysokości 36.732,79 zł. Przyznał bowiem, że niektórych zadań nie trzeba było wykonać w całości. Oświadczył też, przedstawiając fakturę, że gmina zapłaciła mu dodatkowo 30.786,31 zł, ale to stanowczo za mało. Budowlaniec jest zdania, że należy mu się jeszcze ponad 70 tys. zł i postanowił domagać się ich przed sądem.

Pieniądze publiczne, a przy nich brak aneksów i zaginiony protokół

Podczas październikowej rozprawy sędzia Przemysław Kociński przepytywał jako świadków urzędników z gminy Śliwice i inspektora nadzoru inwestycyjnego (niegdyś pracownika śliwickiego urzędu gminy). Urzędnicy nie zgadzali się z zarzutami budowlańca twierdząc, że – przypominając w skrócie – przelane mu pieniądze pokrywają wykonane przez niego prace. Sąd podczas rozprawy intensywnie wypytywał, zwłaszcza przedstawicieli gminy, czy z budowlańcem były podpisywane jakiekolwiek aneksy do podstawowej umowy na wykonanie prac. Zwłaszcza, że chodziło o publiczne pieniądze, w dodatku bardzo duże dofinansowanie ze źródła rządowego. Obie strony przyznały, że aneksów nie ma. Budowlaniec twierdzi, że dopytywał o ich przygotowanie. Urząd uważa, że nie było konieczności, aby je tworzyć. Sędzia zwrócił uwagę, że dzięki aneksom nie doszłoby do żadnego sporu o duże pieniądze.

To nie wszystko. Podczas pierwszej rozprawy wyszło na jaw, że... zaginął protokół odbioru inwestycji wykonywanej przez Urbud w starej części urzędu. Jego przedstawicielka, urzędniczka, oświadczyła przed sądem, że protokół nie wrócił od inspektora nadzoru, a dokument ten nie był potrzebny do rozliczenia dofinansowania z Polskiego Ładu.

Jeszcze w ubiegłym roku bydgoski sąd przesłuchiwał kolejnych świadków, w tym pracowników firmy Grzegorza Urbańskiego wypytując o detale prowadzonych prac na terenie urzędu. Najważniejsza wydawała się być jednak kolejna rozprawa: z obowiązkowym udziałem obu stron: Urbańskiego i wójta Daniela Kożucha z pozwanej gminy. Przysłuchiwaliśmy się jej w poniedziałek 26 stycznia.

„Grzegorz, nie martw się”

Grzegorz Urbański przed sądem nie szczędził gminie Śliwice gorzkich słów twierdząc, że ta chciała zrobić „kapitalny remont jego kosztem”. Jako że na budowie w urzędzie bywał regularnie, prace dodatkowe miały być zlecanie na bieżąco. Budowlaniec zeznał, że do wszystkich nowych zadań sporządzał kosztorysy.

– Inspektor i wójt powiedzieli mi: „Grzegorz spokojnie, rozliczamy się na koniec, nie martw się, nie musisz wysyłać nam tych kosztorysów”

– przedstawiał swoją wersję Urbański. Przyznał, że zapewnienia gminy sprawiły, że czuł się bezpiecznie, choć podejmował ryzyko.

– Wójt i pan inspektor wybierali najlepsze parapety, najdroższe płytki, drzwi i schody zamówione od stolarza, robione ręcznie. (...) Ja nie miałem takich pieniędzy wskazanych w kosztorysie. Godząc się na ryczałt brałem na siebie to, że na jednych pozycjach zarabiam, a na innych tracę

– opowiadał Grzegorz Urbański.

– Dopiero na koniec roku i w styczniu dowiedziałem się, że zaistniała sytuacja, że ktoś mi nie zapłaci i się nie rozliczy

– kontynuował.

Grzegorz Urbański przekonywał, że zależało mu, aby prace dodatkowe pojawiły się na piśmie, np. poprzez aneks. Właściciel firmy twierdzi, że gmina obiecała mu rozliczyć się po nowym roku (na początku 2025 r), ale do tego nie doszło. A teraz nie może pozwolić sobie na stratę pieniędzy sięgających wartości 70 tys. zł. Budowlaniec przypomniał, że startując do przetargu do opisywanej inwestycji, przedstawił najtańszą ofertę, w dodatku niższą niż proponowała gmina.

Kwestia „rozliczenia po nowym roku” przez Urbańskiego przywoływana była parę razy. W międzyczasie jednak – według jego zeznań – inspektor nadzorujący całą inwestycję miał zacząć przycinać w kosztorysie niektóre z pozycji wykazanych przez budowlańca. Cięcia zachodziły w obecności Urbańskiego. Do tej pory najszerzej przed sądem omawiany jest wątek... podłogi i tego, czy jest zbudowana z wysokiej jakości deski barlineckiej (tak mówi budowlaniec) czy tańszych paneli (tak zarzuca mu gmina).

– Doszło do jednego ze spotkań w urzędzie, na którym wyśmiewano, że nie mam nic na piśmie. Tylko to 30 tys. zł za prace dodatkowe [które zostały zapłacone na podstawie osobnej faktury – red.]

– dodał budowlaniec.

Stwierdził, że wtedy całkowicie zmienił punkt widzenia. Wkrótce zaplanował spotkać się z adwokatem. Miał jeszcze nadzieję na konstruktywne rozwiązanie sporu po rozmowach z inspektorem nadzoru inwestycji. Tak się jednak nie stało.

Prace dodatkowe „zlecane na bieżąco”

Wójt Daniel Kożuch, odpowiadając na szczegółowe pytania sędziego, np. dotyczące analizy kosztorysów, kilkukrotnie przekonywał, że na nich się nie zna. Wskazywał na posiadającego odpowiednią wiedzę inspektora, którego zadaniem było ich bieżące sprawdzanie.

– Z tego co wiem od moich pracowników, wszystkie zlecone prace zostały zapłacone

– odpowiadał Daniel Kożuch. Zdaniem wójta niektóre ze zleconych prac dodatkowych zostały rozliczone już w kosztorysie z podstawowej umowy objętej ryczałtem. W formie pracy zamiennej za prace zaniechane, które się nie odbyły albo zostały zrealizowane częściowo. Sąd dopytywał wójta, w jaki sposób wszelkie prace dodatkowe były zlecane Urbudowi. Daniel Kożuch wytłumaczył, że działo się to na bieżąco, bo podczas budowy urząd wciąż był czynny. Prace były zlecane np. podczas wspólnych spotkań na budowie.

– Remont odbywał się na żywym organizmie. Urząd musiał funkcjonować

– tłumaczył wójt i twierdził, że rozliczanie odbywało się na podstawie kosztorysów.

– Je weryfikował inspektor, bo ja się na tym nie znam

- zastrzegał wójt. Sąd znów pytał: dlaczego dla nowych prac nie sporządzono aneksów?

– Inspektor twierdził, że te prace zostaną ujęte w kosztorysie podstawowym. W zamian za te prace, które nie były wcześniej wykonane

– odpowiadał wójt. Przyznał, że aneksy nigdy nie powstały. Sąd nadal nie mógł zrozumieć, dlaczego prace dodatkowe były wręcz wrzucone do pierwotnej umowy objętej ryczałtem...

Wójt przyznał, że nie uczestniczył we wszystkich rozliczeniach z firmą, ale jego zdaniem kwestia finansowa w całości została zamknięta w grudniu 2024 roku. Raz jeszcze powtórzył, że – według jego wiedzy powziętej od często przywoływanego inspektora nadzoru – część prac niewykonanych w podstawowej umowie bilansowała się z częścią prac zleconych dodatkowo. A to, co się nie zbilansowało, zostało zapłacone dodatkową fakturą na ok. 30 tys. zł z budżetu gminy. Zdaniem Daniela Kożucha nie było tematu kolejnej zapłaty za prace dodatkowe już po nowym roku, na początku 2025.

– Nie mogliśmy zapłacić później, bo inwestycja z głównej faktury była rozliczona do końca roku

– mówił Daniel Kożuch, mając na myśli m.in. dofinansowanie.

W poniedziałek wrócił temat zaginionego protokołu odbioru. Wójt odpowiedział, że nie pamięta czy go widział. Ale pracownicy przekazali mu, że taki protokół został sporządzony.

On obrażał mnie. A on mnie

Strony poróżniły się o to, ile spotkań w sprawie rozliczeń odbywały między sobą i jakie padały na nich konkretne deklaracje oraz słowa. Grzegorz Urbański podczas rozprawy, nie po raz pierwszy zresztą, zarzucił wójtowi gminy Śliwice, że ten, kiedy rozliczenie inwestycji przeradzało się już w konflikt, miał kierować do niego obraźliwie słowa i – cytujemy – wyzywał go. Daniel Kożuch przed sądem nie pozostał na to bierny. Oświadczył, że było całkowicie na odwrót i to właściciel firmy budowlanej obrażał jego... Sąd wzajemne oskarżenia gasił w zarodku i przypominał, że to nie one są przedmiotem procesu.

Warto przypomnieć, że Urbud ma w dorobku więcej inwestycji wykonywanych dla Gminy Śliwice. Z wójtem więc współpracował kilka razy.

Chcą biegłego z zakresu budownictwa

Sprawa ze Śliwic na pewno jeszcze potrwa. Obie strony zgłosiły się do sądu o powołanie biegłego z zakresu budownictwa, a on przyjrzy się detalom. Strony muszą nawet w związku z tym wpłacić po 5 tys. zł zaliczki. Sąd będzie wyznaczać biegłego zwracając uwagę czy nie ma on powiązań z żadną ze stron.

Jak przyznał nam sędzia Przemysław Kociński, w przypadku biegłych od budownictwa, ich wyznaczenie trwa długo. Kolejne informacje w sprawie mogą pojawić się więc nawet za 3-4 miesiące.

RELACJA Z PIERWSZEJ ROZPRAWY: GRZEGORZ URBAŃSKI I GMINA ŚLIWICE. Pytania do inspektora i urzędników ze Śliwic:

[ZT]24039[/ZT]

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%