Jak przelazła nam Joanna Jatsak 1498,14 zł, to najniższa kwota złożoną przez oferentów na dostawę pelletu na teren gminy Lubiewo w 2026 r. Były również inne dużo wyższe kwoty. Fot. Anna Lipska
Joanna Jastak zarówno na jednej z sesji rady gminy, jak i podczas rozmowy z „Tygodnikiem” wyjaśniła powody wyłączenia pieca w Domu Strażaka w Bysławiu. Biorąc pod uwagę wyjątkowo surową zimę, pytamy szefową gminy Lubiewo o ogrzewanie świetlic.
Jeszcze podczas listopadowej sesji Rady Gminy Lubiewo Wojciech Słupiński poruszył kwestię wyłączania pieca na pellet ogrzewającego Dom Strażaka w Bysławiu, w którym mieści się m.in. Ochotnicza Straż Pożarna, świetlica wiejska i filia Gminnej Biblioteki Publicznej.
Pani [wójt Joanny Jastak – przyp. redakcji] decyzją został wyłączony piec w Bysławiu. Chciałbym się dowiedzieć i podejrzewam, że nie tylko ja, jakie w związku z tym są oszczędności. Przypomnę, że od piątku do poniedziałku piec został całkowicie wyłączony, gdzie temperatura była spadkowa, ujemna. Piec od poniedziałku musiał chodzić na pełnym gwizdku
– dociekał radny, a zarazem sołtys sołectwa Bysław. Mowa o weekendzie 21-23.11 ubiegłego roku.
Co z automatyką pieca? Sposób na cięcie kosztów
W odpowiedzi wójt Jastak przekazała,że cykliczne wyłączenia pieca są konieczne, bo ilość opału, jaką zaplanowano do zużycia wraz z nadwyżką na ogrzanie wszystkich pomieszczeń w ww. budynku, okazała się już w listopadzie niewystarczająca. Dalej argumentowała, że sołectwo w funduszu sołeckim nie zabezpieczyło również pieniędzy na wsparcie gminy w zakupie pelletu.
Odebrałem to tak, jakby była to kara dla sołectwa za to, że nie wrzuciła nic ze swojego budżetu na ogrzewanie świetlicy [...]
– rzucił w odpowiedzi Słupiński.
Kontynuował, że w innych miejscowościach na terenie gminy też są sytuacje, w których nie ujęto środków na utrzymanie świetlic. Wyraził nadzieję, że w tamtych budynkach „będzie robione to samo, co w Bysławiu”. Przywołał również, że „niejednokrotnie mówiło cięciu kosztów opału, a praktycznie od dwóch lat nic nie jest robione w tym kierunku”. Jak się okazało, Wojciech Słupiński miał na myśli wykonanie automatyki do pieca, który został wyłączony.
Z odpowiedzi Joanny Jastak wynikało, że koszt takiej inwestycji byłby rzędu 35 tys. zł. Zapewniała też, że wyłączenie pieca w świetlicy było poprzedzone rozeznaniem i upewnieniem się czy akurat w tych dniach odbywają się w budynku jakiekolwiek zajęcia.
Jak zima wpływa na oszczędzanie? Zastanawiali się nad długim okresem świąteczno-noworocznym
Ostatecznie piec wyłączono tylko raz, podczas listopadowego weekendu. Udało się bowiem, po analizie ówczesnej sytuacji, przesunąć pellet niewykorzystany w innych świetlicach do Domu Strażaka w Bysławiu.
Do tematu wygaszenia pieca powracamy w styczniu. Jak aktualna zima w ogóle pozwalana oszczędzanie?
W poprzednich latach udawało doprowadzać się do sytuacji, w której 25 ton pelletu pozwalało na ogrzewanie pomieszczeń domu strażaka. Jednak nie były to srogie zimy. Gdy widzieliśmy, że zużycie pelletu rosło do 28, a później 30 ton, to coś było nie tak. Kilkukrotnie przeprowadzaliśmy analizy. Zawsze uważałam, że potrzeba było rozsądnego regulowania głowic termostatycznych, zwłaszcza, gdy w weekend nie odbywają się żadne zajęcia
– ocenia sytuacja wójt gminy.
Zdaniem wójt nawet 300-400 kilogramów pelletu to już „jakaś oszczędność”. Mimo wszystko uważa, że wspomniany trzydniowy okres wyłączenia pieca był zbyt krótki. Joanna Jastak przyznaje, że zastanawiała się nad wyłączeniem pieca w okresie od 20 grudnia do 7 stycznia, czyli wtedy, gdy zamknięte były biblioteka i świetlica, a swoich zajęć nie miały żadne grupy. Bieżącą działalność miała oczywiście remiza i OSP. Od takiej decyzji odwiodły gminę jednak regularne mrozy. Wójt zapowiada jednak, że takie decyzje w przyszłości będą niezbędne, aby zmniejszyć zużycie pelletu.
Rok 2025 zakończyliśmy z zużyciem33 ton pelletu. Uważam, że jest to bardzo dużo, dlatego wykonaliśmy takie ruchy. Inni sołtysi angażują się, bo są też palaczami. Nie wszędzie, ale przeważnie, sołtys jest palaczem w świetlicy. Udaje się tam racjonalnie regulować temperaturę. Pokrętła są rozkręcane na dzień przed zajęciami. Później są skręcane do minimum. Oczywiście pojedyncze świetlice zużyły więcej opału, ale nie na taką skalę z racji wielkości obiektu
– argumentuje i przywołuje świetlice w Bysławku oraz Minikowie.
Co dalej?
Bysławiu w poprzednim roku wynosił 25 ton pelletu. Słyszymy, że ostatecznie poszło go 33 tony. Wójt zastanawia się nad zwiększeniem limitu. Dodaje, że w sześciu innych świetlicach, gdzie są również piece na pellet, zużyto łącznie 29 ton surowca.
W Trutnowie jest bardzo małe zużycie, a przecież jest to świetlica ogólnie użytkowana m.in. na imprezy. Ogrzewanie jest tam regulowane i pilnowane. W Wełpinie jest podobnie. Zapewne regulacja w mniejszych budynkach jest prostsza. W Bysławiu mamy do czynienia z dużym obiektem
– dodaje Joanna Jastak.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz