Mamy początek kwietnia, a znaczna część kraju boryka się z niedoborem wody, co potwierdza mapa zagrożenia pożarowego w lasach. Cierpią na tym rolnictwo, ogrodnictwo i leśnictwo. Zdaniem naszych rozmówców, jeżeli sytuacja hydrologiczna nie ulegnie poprawie, zarówno polskiemu rolnictwu, jak i leśnictwu przyjdzie mierzyć się ze skutkami ekonomicznymi suszy. Los upraw nie jest jednak przesądzony, bowiem roślinność dopiero budzi się do życia. Z punktu widzenia gospodarzy to świetna wiadomość, zważywszy na informacje o decyzjach podejmowanych przez Ministerstwo Rolnictwa.
W Polsce od dłuższego czasu utrzymuje się bezdeszczowa aura,co jest niecodziennym zjawiskiem, jak na tę porę roku. Zima, która zazwyczaj obfitowała w opady śniegu lub w ostatnich latach deszczu, w tym roku okazała się wyjątkowo sucha i bezśnieżna. Zjawisko niejednokrotnie potwierdzał Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW-PIB). Susza, która występuje o tej porze roku, jest zjawiskiem dużo gorszym w skutkach, niż susza w lipcu czy w sierpniu. W glebie jest niewielki zapas wilgoci, a w najbliższych dniach zapowiadane są wyższe temperatury.co za tym idzie, wegetacja roślin przyspieszy i będą potrzebowały dużych ilości wody. Skromne opady, które są prognozowane na najbliższe dni, nie są w stanie naprawić sytuacji. Susza, która dotyka Polskę i również nasz region już na przełomie zimy i wiosny może przynieść poważne konsekwencje dla leśnictwa, ludzi oraz rolnictwa. Istnieje realne zagrożenie dla różnego rodzaju upraw i może pociągnąć za sobą negatywne skutki ekonomiczne.
Nadal jest szansa dla tegorocznych plonów?
O wpływie aktualnych warunków pogodowych i hydrologicznych rozmawiamy z kierownikiem Powiatowego Zespołu Doradztwa Rolniczego w Tucholi Marcinem Szwochem.
Tej wody z zimy naprawdę mamy bardzo małą ilość. Osobiście wczoraj [środa, 19 marca – przyp.redakcji] wysiewałem groch i widziałem, że warunki glebowe są dość trudne. Patrząc na prognozy, które można sprawdzić w różnych źródłach, deszcz widać, ale małe opady będą niewystarczające
- słyszymy od kierownika Powiatowego Zespołu Doradztwa Rolniczego.
Zdaniem naszego rozmówcy rolnicy muszą śledzić komunikaty o suszy i jak pojawi się tylko możliwość, wnioskować o szacowanie skutków bezdeszczowej aury. Jego zdaniem doświadczenia ostatnich suchych lat wskazują, że na terenie powiatu tucholskiego są obszary, gdzie występują dotkliwe skutki suszy. Zwłaszcza na 5 i 6 klasie ziemi, gdzie niedobór wody jest błyskawicznie zauważalny poprzez mocne ograniczenie rozwoju roślinności.
Na tę chwilę ciężko przewidzieć skutki suszy. Ostatnie lata pokazują, że nawet opady, które występują w maju, potrafią uratować dużą część plonów zbóż, przynajmniej na przykładzie mojego rodzinnego gospodarstwa. Jednak należy pamiętać, że to wszystko kwestia tego, ile i kiedy napada. Doniesienia medialne przytaczają słowa ministra rolnictwa, który również zauważa, że w niektórych regionach występuje już susza. Prawdopodobnie jedynym środkiem do weryfikacji suszy będzie aplikacja suszowa. Na jej temat głosy rolników są różne
- podkreśla Szwoch.
Od początku roku strażacy z naszego regionu interweniowali pięciokrotnie w związku z pożarami traw i dwukrotnie w związku z pożarem poszycia w lesie. Fot. KP PSP Tuchola
Nasz rozmówca dodaje, że jest pełen obaw o tegoroczne plony, bo jak sam przyznaje, też jest rolnikiem. Wskazuje, że rośliny są pełne wigoru i przy nieco wyższych temperaturach ich rozwój znacznie wzrośnie, co przy małej ilości wody w glebie może wywrzeć negatywny skutek. Za szybko jednak, aby przesądzać na początkowym stadium wegetacji, jakie żniwa czekają gospodarzy. Wszystko zależy od pogody. Patrząc z perspektywy czasu na poprzednie lata, opady, które występują w połowie maja, potrafią uratować część plonów, choć nie tak dużą część, jak wtedy, gdy opady są rozłożone równomiernie. Szwoch podsumowuje, że obecny rok jest specyficzny pod względem opadów i nawet deszcz w maju może okazać się niewystarczający.
Jestem sceptyczny, jeśli chodzi o dłuższy okres przewidywania tego, co może się stać, bo pogoda może na prawdę zaskoczyć. Fronty mogą się odwrócić i wszystko zmienić. Na obecną chwilę mierzymy się jednak ze znacznym niedoborem wody (...)
- kończy kierownik Powiatowego Zespołu Doradztwa Rolniczego i dodaje, że nadchodzące tygodnie dla roślinności będą decydujące.
„Mamy kolejny deficyt wody”
Obecna pogoda i utrzymująca się od dłuższego czasu aura ma bezpośredni wpływ na pola i łąki, ale również na lasy, o czym rozmawiamy z rzecznikiem prasowy nadleśnictwa Tuchola Patrykiem Bośko.
Trzeba zwrócić uwagę na to, co działo się nie tylko w marcu, ale przez całą zimę. Bardzo małe opady śniegu, brak utrzymującej się pokrywy śnieżnej. Wiadomo, że utrzymująca się pokrywa śnieżna przez cały ten okres zimowy, która wolno roztapiałaby się wczesną wiosną, powoli uwalniałaby zasoby wody, które w lasach by zostały. Natomiast śniegu nie było, więc mamy kolejny deficyt wody.(...) Sumy opadów w marcu były bardzo niskie, co powoduje, że w lesie jest sucho i wpływa to negatywnie na odnowienia, czyli nasadzenia, które będziemy niebawem wprowadzać (...). Sadzonki wprowadzone ze szkółki będą miały trudno. Nawet bardzo trudno. Przejście ze szkółki, czyli tam, gdzie mają dobrą glebę, do lasu, będzie dla nich dużym szokiem i będą musiały przyzwyczaić się do tych trudnych warunków
- mówi „Tygodnikowi” pracownik Lasów Państwowych.
Trudności z bytowaniem w leśnych środowiskach będą miały nie tylko nowe nasadzenia. Drzewka posadzone we wcześniejszych latach również będą musiały przyzwyczaić się do tego, że deficyt wody jest dosyć istotny, z czym nie poradzą sobie niektóre gatunki. Mowa szczególnie o starszych drzewach, które mają długi okres od wykształcenia korzeni do odnalezienia zasobów wody w głębszych warstwach ziemi. Przykładem takiego drzewa jest, np. świerk. Wracając do nowych nasadzeń, jeżeli kwiecień i maj nie będą obfitować w opady, może dojść do trudnej sytuacji.
Wpływ na przyrodę to jest jedna część. Druga część jest taka, że mamy marzec. Od 1 marca rozpoczęliśmy okres palności drzewostanów i już zdarzały się dni, kiedy był 3. stopień, czyli najwyższy zagrożenia pożarowego w lasach
- mówi nam Patryk Bośko.
W środę (2 kwietnia) odnotowywane jest zróżnicowane zagrożenie pożarowe. Źródło: https://bazapozarow.ibles.pl/zagrozenie/
Stopnie zagrożenia pożarowego zależą od szeregu czynników, tj. wilgotności ściółki, ale również wiatru, nasłonecznienia, temperatury zewnętrznej czy wilgotności powietrza. Najistotniejszym czynnikiem jest jednak wilgotność ściółki. Mimo suszy, jak najbardziej można wybrać się na spacer do lasu, ale w obecnej sytuacji odwiedzający lasy powinni wystrzegać się nieumyślonego spowodowania pożaru, bo zdecydowana większość pożarów to nieumyślne zaprószenie ognia przez człowieka, np. przez niedopałek.
Nie tylko w lasach jest sucho. Także na łąkach. Jest jeszcze taki dziwny pomysł u niektórych ludzi, żeby wypalać łąki. To stwarza realne i bezpośrednie zagrożenie dla drzewostanu
- przestrzega rzecznik prasowy Nadleśnictwa Tuchola.
Na koniec wyjaśnia, że zakaz okresowy w związku z utrzymującym się 3. stopniem zagrożenia pożarowego w lesie, wprowadza nadleśniczy. Aby jednak do tego doszło, najwyższy stopień zagrożenia pożarowego musiałby się utrzymywać minimum przez 5 dni.
Już od dłuższego czasu nie wprowadzaliśmy takiego zakazu (...). Natomiast staramy się prowadzić prewencję, czyli uczulać ludzi, aby zachowali rozsądek, będąc w lesie. Jest niebezpiecznie, ale mimo wszystko pozwalamy na wejście do lasu
- podsumowuje nasz rozmówca.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz