- To nie jest snobizm, że pracujemy akurat z nowofundlandami. Po prostu wykorzystujemy cechy genetyczne tych psów. Potrafią znieść bardzo dużo. Są odporne na nietypowe zachowanie człowieka ? tłumaczy Andrzej Bełżyński, ratownik WOPR i jeden z uczestników warsztatów pracy wodnej.
p { margin-bottom: 0.21cm; }
Zajęcia odbyły się w ubiegłym tygodniu w Okoninach Nadjeziornych. Do tamtejszego ośrodka „Zacisze” przyjechało 46 psów wraz ze swoimi właścicielami z Polski, Estonii i Belgii. Niektórzy posiadali po kilka nowofundlandów. Najczęściej czarnych, czasami czarno-białych lub brązowych.
- Psy te wywodzą się z Nowej Fundlandii, gdzie zajmowały się wyciąganiem łodzi na brzeg – opowiada Agnieszka Kublik, członkini zarządu Stowarzyszenie Terranova, które przygotowało warsztaty w Okoninach Nadjeziornych. Marek Tutak, główny organizator dodaje: - Nowofundlandy nie pływają pieskiem, ale niepełną żabką. Mają niewielką błonę między palcami. Są bardzo dobrymi pływakami.
- Potrafią świetnie nurkować – dopowiada Andrzej Bełżyński. - Bez problemu zejdą na głębokość 1,5 m, a po odpowiednim przygotowaniu zanurkują nawet na 5-7 metrów.
Nowofundlandy są też silne. Bardzo silne. Marek Tutak opowiada o teście.
- Suka przeciągnęła po szynach wózek z karmą. Ładunek ważył 680 kg – podkreśla.
- W wodzie byłoby jej łatwiej – zauważa Bełżyński. - Mogłaby holować nawet trzy razy większy ciężar, w przybliżeniu półtora tony.
Dorosły pies waży 50-80 kg. Tyle, ile człowiek. Ale to nowofundland bez problemu może holować w wodzie dwie osoby.
Nie krzycz, pokaż
Podczas warsztatów w Okoninach Nadjeziornych właściciele psów mogli zaprezentować umiejętności swoich zwierząt i zdobyć różne certyfikaty. Podstawowe zadania dotyczyły posłuszeństwa. Wśród poleceń były takie jak: siad, zostań, waruj.
- Przydaje się rozróżnianie kierunków – dodaje Marek Tutak i tłumaczy jak nauczyć nowofundlanda, gdzie jest lewa, a gdzie prawa. - Rzucamy przedmiot i pokazujemy w danym kierunku. Ćwiczymy do skutku. Gdy pies dobrze wykona zadanie, dajemy mu smakołyk. Mały, ale ważne aby był. Pies musi być nagradzany.
Właściciele nowofundlandów podkreślają, że do zwierząt nie trzeba krzyczeć. Wystarczy powiedzieć komendę, czasami tylko szepnąć. Albo nic nie mówić, jedynie pokazać.
- Istnieją tzw. komendy optyczne. Na przykład przyciągając ręce do siebie, pokazujemy zwierzęciu, że ma do nas przyjść – objaśnia Tutak.
Do wody w szelkach
Psy, które zaliczyły zajęcia z posłuszeństwa, mogły zdawać egzamin w wodzie. Musiały wyłowić: aport; człowieka, który się topił lub holować łódkę albo ponton. Stowarzyszenie Terranova podaje w swojej ulotce, że w Polsce jest prekursorem szkolenia psów w ratownictwie wodnym.
- Staramy się, aby psy pracowały w szelkach lub kamizelkach, których mogą się chwycić wyławiani ludzie – tłumaczy Agnieszka Kublik. Dodaje: - Zdobycie certyfikatu to satysfakcja dla właściciela. Poza tym umożliwia dalsze szkolenie psa w wybranym kierunku np. poszukiwaniu zaginionych dzieci lub dogoterapii.
Nowofundland z certyfikatem może też pracować na plaży.
- Nie istnieje pies-ratownik. Są psy wspomagające ratowników – mówi z naciskiem Marek Tutak. - Zwierzę samo nie ratuje. Musi współpracować z ludźmi, którzy znają i wydają odpowiednie komendy.
Jednak czasami to czworonóg szybciej znajduje rozwiązanie. Andrzej Bełżyński, który oprócz tego, że kieruje gdyńskim oddziałem WOPR, jest też szefem grupy ratowniczo-interwencyjnej z psami WOPR. Opowiada o jednej z sytuacji, w której znalazł się podczas pracy na Helu.
- Miałem popłynąć skuterem na inną plaże i przy okazji zabrać ze sobą psa. Nie wiedziałem, jak to zrobić. Z tyłu maszyny była przymocowana specjalna deska, ale zwierzę by się na niej nie utrzymało – wspomina. - Doszedłem do wniosku, że będę musiał płynąć bardzo wolno. I wtedy pies niespodziewanie wskoczył na skuter i schował łeb pod moje ramię. Mogłem wygodnie kierować i szybko dotarliśmy na miejsce. To zwierzę znalazło rozwiązanie, a nie człowiek.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz