Specjalny pociąg wracający z festynu miał ogromne opóźnienie. Wcześniej jednak doskonale się bawiono na niegdysiejszym dworcu kolejowym.
Jedną z głównych atrakcji tegorocznego Festynu Kolejarskiego był specjalny pociąg na trasie Chojnice – Koronowo – Pruszcz i z powrotem. Właśnie w drodze powrotnej podróżnym przydarzyły się ogromne kłopoty. Skład dotarł do Tucholi z niemal dwugodzinnym opóźnieniem.
– Wszystkiemu winien deszcz. Jeśli opady są duże, to tory są zmywane wodą i wszystko jest w porządku. Natomiast przy mżawce zaczyna się kłopot, bo lokomotywa zachowuje się jak samochód na lodzie. W związku z tym musieliśmy zatrzymywać się na niektórych odcinkach, sypać piach pod koła i jechać kilka kilometrów na godzinę. Gdy skończył się piach w lokomotywie, to braliśmy go nawet z okolicznych pól – przyznaje Rafał Wąsowicz, główny organizator przejazdu.
Te kłopoty nie mogą jednak zmienić entuzjastycznej opinii o całej inicjatywie. Wcześniej bowiem zabawa na nieczynnej stacji kolejowej Pruszcz-Bagienica była wyśmienita. Największe atrakcje to: promocja albumu „Pruszcz w starej fotografii”, wystawa pamiątek kolejarskich, prezentacja osobliwych pojazdów szynowych i przejażdżki nimi, wyścig drezyn ręcznych, przejście nową ścieżką nordic walking, kolejarska gra terenowa, zwiedzanie z przewodnikiem, wystawa starych motocykli, wspólne czytanie „Lokomotywy” Juliana Tuwima, kolejowe karaoke i specjalna gra karciana.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz