Zawodnicy tucholskiego Inzu Drift Team znaleźli się wśród 16 najlepszych kierowców podczas zawodów w Koszalinie. Tym razem nie stanęli na podium. O zespole piszemy także w najnowszym numerze ?Tygodnika Tucholskiego?.
p { margin-bottom: 0.21cm; }
Michał Karnecki, Dariusz Imbiorowicz i Michał Kłosowski w ostatnią niedzielę (8 sierpnia) wzięli udział w III rundzie Driftingowego Pucharu Bałtyku w Koszalinie.
- Czegoś takiego jeszcze nie przeżyliśmy – przyznają. Dzień wcześniej podczas załadunku samochodów na lawetę, zaczep przyczepy spadł na prawą nogę Imbiorowicza. Kierowca postanowił wystartować z zabandażowaną stopą. Nie on jeden ryzykował.
- Tuż przed zawodami ukończyliśmy znaczące modyfikacje zawieszenia w driftowozie Michała Kłosowskiego, który postawił wszystko na jedną kartę i pojechał nieprzetestowanym autem – relacjonuje Michał Karnecki.
W Koszalinie czekały na tucholskich kierowców kolejne utrudnienia.
- Po raz pierwszy w tym roku zawody odbywały się w odwrotnym kierunku. Musieliśmy jeździć „pod prąd” - dodaje Karnecki.
Skwar lał się z nieba, a kierowcy ślizgali się na zakrętach. Oczywiście mając wszystko pod kontrolą.
- Michał Kłosowski driftował z niesamowitymi wychyleniami, co zaowocowało zajęciem przez niego 4 miejsca w kwalifikacjach – chwali kolegę Michał Karnecki, który eliminacje zakończył na 7 pozycji. Dariusz Imbiorowicz zdobył 10 lokatę. Cała trójka przeszła do kolejnego etapu zawodów.
- Nie cieszyliśmy się długo – dodaje Karnecki. - System pucharowy zadziałał na naszą niekorzyść. Podczas przejazdu w parach doszło do bratobójczego pojedynku. Zmierzyłem się z Dariuszem Imbiorowiczem.
Nie dość, że kierowca był kontuzjowany, to jeszcze jechał nie swoim autem. Inzu Drift Team posiada bowiem dwa auta. Jednym startuje Kłosowski, a drugim - na zmianę Karnecki i Imbiorowicz. Tym razem to Imbiorowicz musiał pożyczyć auto od Michała Kłosowskiego.
- Podczas przejazdu Darek popełnił błąd, który zdecydował o moim zwycięstwie – dodaje Karnecki. - Następnie wystartował Michał Kłosowski. Zwyciężył mimo, że na końcu trasy rozbił samochód.
Pożyczył auto i znów wystartował. Tym razem miał za mało paliwa. Pod koniec przejazdu jego samochód stracił moc i tucholski kierowca przegrał.
Karnecki walczył dalej. Stoczył pojedynek m.in. z pierwszoligowym kierowcą. Zawody zakończył na 4 miejscu. Kłosowski znalazł się w tabeli o jedno oczko niżej, a Imbiorowicz na 10 pozycji.
Panowie mają kilka tygodni na naprawienie aut i wyleczenie kontuzji. 26 sierpnia w Koszalinie odbędzie się przedostatnia runda tegorocznego pucharu.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz