- Spotykamy się dłużej niż 50 lat ? mówiła Stefania Skoda, mieszkanka sołectwa Ludwichowo, która w darciu pierza ma największe doświadczenie. Ostatnio tradycji stało się za dość.
Spotykają się co roku, najczęściej od 20 stycznia w ludwichowskiej świetlicy wiejskiej. Kiedy budynek był w remoncie, spotykały się w gospodarstwie jednej z mieszkanek. Tego dnia w świetlicy było wesoło. Na darcie przyszło 17 pań. Rolę gospodyni pełniła sołtys Zyta Kosz. Darcie pierza to typowo kobiece zajęcie. Knapy tutaj potrzebne są tylko do humanitarnego uboju kaczki albo gęsi. Panie zasiadły przy stole… do ping-ponga, bo jak wyjaśniła opiekunka świetlicy Agnieszka Lipkowska to najbardziej uniwersalny mebel, na którym np. powstają podczas zajęć świetlicowych dekoracje o dużych gabarytach. Zajęcie umilały sobie swojskimi pączkami i sokiem – do wyboru kwaśnym albo słodkim.
"Tygodnik" przy darciu oczywiście pomagał - a przy okazji zarejestrował tradycję z Ludwichowa.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz