Zamknij

TYLKO U NAS! Tucholanin reprezentował kraj w Japonii! OGROMNA GALERIA

Piotr Paterski, Fot. Bartosz Standio 15:10, 30.07.2014 Aktualizacja: 22:38, 25.10.2025
Skomentuj

Reprezentował kraj w Japonii, czyli w ojczyźnie dyscypliny, którą od lat uprawia i którą efektywnie promuje w Tucholi. Na jego zajęcia chętnych nie brakuje. Artemi Mechliński dostąpił zaszczytu reprezentowania nie tylko Tucholi, ale nawet całego kraju.

Dla największej grupy ludzi to przede wszystkim nauczyciel historii i wuefu w gimnazjum w Cekcynie. Niektórzy uczniowie i koledzy z pracy o jego zupełnie innych umiejętnościach wiedzą, ale on z nimi absolutnie nie chce się obnosić, a nawet na dobra sprawę – według prawa – nie może tego robić. Według niego przez te umiejętności traktowany może być jak człowiek... z bronią! Zabrzmiało groźnie, a nie powinno, bo poprzez te umiejętności, które podczas treningów przekazuje swoim podopiecznym, on nie ma atakować, a potrafić się obronić przed atakiem. Jeśli szukać na siłę dwóch słów, które opiszą walkę, której sam się uczy i uczy też innych, to właśnie sztuka obrony. Na tym polega japońskie aikido. Człowiek, który aikido w Tucholi propaguje to Artemi Mechliński.

Zdjęcia dzięki uprzejmości Bartosza Standio.

Poniżej pełna treść artykułu z 31 numeru Tygodnika Tucholskiego:

Tucholanin reprezentował nasz kraj w Japonii!

Czyli w ojczyźnie dyscypliny, którą od lat uprawia i którą efektywnie promuje w Tucholi, bo na jego zajęcia chętnych nie brakuje. Artemi Mechliński dostąpił zaszczytu reprezentowania nie tylko Tucholi, ale nawet całego kraju.

Dla największej grupy ludzi to przede wszystkim nauczyciel historii i wychowania fizycznego w gimnazjum w Cekcynie. Niektórzy uczniowie i koledzy z pracy o jego zupełnie innych umiejętnościach wiedzą, ale on z nimi absolutnie nie chce się obnosić, a nawet na dobrą sprawę – według prawa – nie może tego robić. Według niego przez te umiejętności traktowany może być jak człowiek... z bronią! Zabrzmiało groźnie, a nie powinno, bo poprzez te umiejętności, które podczas treningów przekazuje swoim podopiecznym, on nie ma atakować, a potrafić się obronić przed atakiem. Jeśli szukać na siłę dwóch słów opisujących walkę, której sam się uczy i uczy też innych, to właśnie sztuka obrony. Na tym polega japońskie aikido. Człowiek, który aikido w Tucholi propaguje, to Artemi Mechliński.

Od 20 lat z aikido, od 13 z aikido w Tucholi

Artykuł miał dotyczyć jego wyjazdu do Japonii na święto swojej dyscypliny; wyjazdu, na którym dostąpił zaszczytu reprezentowania kraju. Bez kilku zdań o samej dyscyplinie obejść się nie mogło (więcej według Wikipedii w ramce dołączonej do tekstu). Podobnie nie może obejść się bez wyjaśnienia, jak Artemi to całe aikido do Tucholi sprowadził. Historia jest prosta: tucholanin studiuje w Bydgoszczy, w 1994 roku trafia na informacje o treningach aikido właśnie w tym mieście. Sztuki walki kojarzy dobrze, ale ta podoba mu się szczególnie, bo nie polega na agresji, jest przeciwieństwem np. karate. Pierwszy trening, drugi... Wkręca się i tak mu zostaje. Na tyle, że w końcu nie tylko trenuje, a przechodzi kurs instruktora i za namową szefa w 2001 roku otwiera klub aikido w Tucholi. Od razu wyjaśniamy, kim jest ten szef, bo dla Artemiego to swoisty mistrz i mentor, bez którego tak bardzo w aikido teraz by nie siedział. To Marian Wiśniewski, który prowadzi Złotowski Klub Aikido. Wiśniewski to jedna z najważniejszych postaci Polskiej Federacji Aikido, ma 6 dan – to stopień imponujący nawet wśród Japończyków!

Ludzie przychodzą i odchodzą, ale tucholski klub działa świetnie

Tucholski Klub Aikido działa do dziś. Zaczynał, jak każdy – od plakatów, czy ogłoszeń o naborze chętnych np. w „Tygodniku Tucholskim”.

–?Ludzie przyszli, ogłoszenia ich zachęciły. Przyznaję, że przyszli całkowicie „zieloni” w kwestii aikido. Zaczynaliśmy więc od początku. Obejrzeli pokaz, trening. Obserwowali z ławeczek w popularnej, małej sali gimnastycznej tucholskiego ogólniaka. Zajęcia prowadzę niezmiennie właśnie w tej sali – wspomina nasz rozmówca, dodając, że ludzie, jak to w przypadku każdej dyscypliny w małym mieście, przychodzą, trochę się wyszkolą, potem idą na studia, znikają. Może znajdzie się jedna osoba, która jest na zajęciach od samego początku. Aktualnie trwa przerwa letnia. We wrześniu mogą przyjść na trening i dorośli, i dzieci. Warunkiem w przypadku tych drugich jest ukończenie 7 lat. Treningi są płatne: 50 zł miesięcznie dorośli, 40 zł dzieci.

–?Zaczynając przygodę z aikido, absolutnie nie spodziewałem się, że w końcu będę prowadził swój klub, a już w ogóle, że przez aikido pojadę właśnie do Japonii – nie ukrywa Artemi.

Jeden z najważniejszych ludzi aikido wręczył certyfikat tucholaninowi

Artemi pojechał i to w doborowym towarzystwie. Z Polski wyruszyło 12 osób i w tej sytuacji należy nazywać ich reprezentacją federacji, a co za tym idzie – reprezentacją kraju. Polacy mieli przyjemność uczestniczyć w wielkim święcie aikido. Razem było tam 92 ekip, w tym zaledwie 7 spoza Japonii, a w tym polska właśnie z tucholaninem! Razem zebrało się 7.500 osób, a ok. 14.000 przewinęło się przez trybuny podczas najważniejszego pokazu wieńczącego pobyt. Zanim jednak do tego pokazu doszło, 3 dni Polacy spędzili w Iwana Dojo u senseia Hiroshi Isoyamy. Nie przesadzimy, pisząc, że to w tym momencie jedna z najważniejszych postaci w świecie aikido, ma 8 dan. Treningi u jego boku były dla wszystkich wielkim przeżyciem, jednak jeszcze większe stanowił fakt, że to on – po właściwej japońskiej kulturze aikido celebracji tego wydarzenia – wręczył certyfikaty. Artemi Mechliński przyjął 3 dan. Ten pobyt uczył grupę nie tylko samej sztuki walki, ale i kultury wokół niej, chociażby tego, że przebywając w Dojo przez kilka dni, otrzymali swoje obowiązki, sami sprzątali nawet świątynie. Tak robią wszyscy, którzy tam goszczą.

Wspaniała wycieczka przed najpoważniejszym momentem

10-dniowy pobyt miał w programie jeszcze odwiedziny jednego z najstarszych miast Japonii – Kioto (taki ichni Kraków) i zwiedzanie np. świątyń i zachwycanie się przyrodą. Widząc zdjęcia, wierzymy Artemiemu, że jedno i drugie zapierają dech w piersiach. Później było Tokio i kolejne godziny zwiedzania, ale też coraz większej koncentracji i stresu przed nachodzącym pokazem z kilkudziesięciotysięczną publicznością przed największymi osobistościami świata aikido. Pokaz Polaków wypadł doskonale. Mając świadomość, jak niewielu naszych czytelników jest w stanie go sobie nawet wyobrazić, polecamy wpisać w internecie na Youtube sformułowanie: „52nd All Japan Aikido – Polish and Lithuanian delegations”. Na filmie zobaczycie pokaz właśnie z udziałem Polaków i Artemiego.

Czy ktoś tu mówi po angielsku?

Odrębny artykuł mógłby powstać o samej Japonii.

–?Dla nas to naprawdę inna planeta – ocenia tucholanin, wymieniając długą listę rzeczy, które go albo zachwyciły, albo zdziwiły. Jakie smaczki brzmią najciekawiej? Np. to, że ogromna większość Japończyków w ogóle nie mówi po angielsku. Na szczęście w tym języku nie brakowało napisów, a dogadać w restauracji można było przecież się na... migi. Krajobraz? Pomijając wspaniałe parki, podczas podróży: wielkie pola ryżowe, nagle ich koniec i tak gęste, że trudne do wyobrażenia zabudowania pełne ludzi. Ale przede wszystkim – wręcz niewiarygodna organizacja, dzięki której dosłownie co do sekund rozplanowano pokazy aikido ponad 90 grup oraz imponujące przyjęcie gości, jednocześnie kulturalne i profesjonalne.

(Piotr Paterski, Fot. Bartosz Standio)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%