Wiadomości

Zamknij

"Wiele spraw musimy odchorować". ROZMOWA Z prezeską sądu w Tucholi

Piotr Paterski Piotr Paterski 13:06, 07.05.2026 Aktualizacja: 13:07, 07.05.2026
Skomentuj "Wiele spraw musimy odchorować". ROZMOWA Z prezeską sądu w Tucholi Sąd Rejonowy w Tucholi

Sędzia Magdalena Kunter-Kwiatkowska przyznaje w rozmowie z „Tygodnikiem Tucholskim”, że najbardziej w pamięć zapadają jej sprawy, w których ofiarami są dzieci albo zwierzęta. Chciałaby, aby ludzie mieli świadomość, że sędziowie też noszą bagaż emocjonalny, a nie są maszynami od wydawania wyroków. Kunter-Kwiatkowska od ponad 10 lat jest sędzią wydziału karnego, a od jesieni 2025 roku prezeską Sądu Rejonowego w Tucholi.

Jesienią ubiegłego roku dwie czteroletnie kadencje na stanowisku prezesa Sądu Rejonowego w Tucholi zakończył sędzia Marcin Dobies. Pozostaje on przewodniczącym I Wydziału Cywilnego. Sędzia Dobies nie mógł więc ubiegać się o kolejny okres na tym stanowisku, bo tak przewiduje ustawa o sądach powszechnych. Prezesów powołuje Minister Sprawiedliwości, a takie powołanie poprzedzone jest głosowaniem zgromadzenia sędziów. W przypadku Tucholi dotyczyło dwóch kandydatur. Zgromadzenie jednogłośnie wskazało na sędzię Magdalenę Kunter-Kwiatkowską, która później przyjęła powołanie z rąk ministra.

Bydgoszczanka Magdalena Kunter-Kwiatkowska w Sądzie Rejonowym w Tucholi rozpoczęła pracę w 2015 roku. Ale jak tłumaczy „Tygodnikowi Tucholskiemu”, w sądach pracowała od początku kariery zawodowej. Wcześniej kolejne szczeble pokonywała w Sądzie Rejonowym w Bydgoszczy (asystent sędziego, referendarz sędziego). Wystartowała w konkursie na stanowisko sędziego w Tucholi. Cel – wydział karny. Konkurs zakończyła pomyślnie.

To nie jest, że po 10 latach tej pracy, człowiek staje całkiem obojętny

Prezeska sądu karnie rozstrzyga w tucholskim sądzie od 10 lat. Pytamy, jakiego formatu czy kalibru sprawy, najbardziej zapadły jej w pamięć. Okazuje się, że nie jest to temat głośny medialnie, który dotyczył wyroku dla byłego burmistrza Debrzna. Ten został skazany na rok więzienia za nakłanianie do zastraszania byłego przewodniczącego tamtejszej rady miejskiej. To właśnie ta sprawa prowadzona w sądzie w Tucholi, wybija się w internecie, gdy wyszukujemy informacji po nazwisku Magdaleny Kuter-Kwiatkowskiej.

- Akurat ta sprawa nie zapadła mi w pamięć, choć jej przedmiot z pewnością był ciekawy. Niestety zdecydowanie bardziej pamiętam sprawy, w których ofiarami są dzieci albo zwierzęta. Te tematy są mi bliskie. Mimo doświadczenia zawodowego i obycia, zawsze przy rozpatrywaniu ich odczuwam duży dyskomfort... – przyznaje prezeska sądu. Wątek emocjonalny dla sędzi okazuje się być istotny i zależy jej tym, aby wybrzmiał.

- To nie jest tak, że po 10 latach tej pracy, człowiek staje całkiem obojętny. To są przeżycia, których nie widzi się na sali sądowej. Sędziowie podczas wielu spraw, w których decyzje podejmowane są na podstawie materiału dowodowego, postrzegani są z bezdusznej perspektywy. A my wszyscy jesteśmy ludźmi. Wracamy do swoich rodzin i domów. Emocjonalnie przeżywamy naszą pracę. Zwłaszcza, gdy prowadzone przez nas sprawy dotyczą osób bezbronnych, przemocy, wykorzystania seksualnego… To dramatyczne sytuacje, które wymagają dużego zaangażowania emocjonalnego i są odchorowywane przez wszystkich sędziów. Wysłuchanie historii w tzw. niebieskim pokoju nie należy do przyjemnych czynności – Magdalena Kunter-Kwiatkowska opowiada o trudnym i niewidocznym z perspektywy sali sądowej wymiarze pracy sędziego wydziału karnego. Życzyłaby sobie, aby sędziowie nie byli odbierani przez społeczeństwo jak maszyny od wydawania wyroków.

Wyzwania kadrowe. Osoby z wykształceniem prawniczym w Tucholi długo nie usiedzą

Kunter-Kwiatkowska aktualnie wykonuje obowiązki z tytułu nowego stanowiska, ale i pozostaje sędzią w wydziale karnym. Ułatwieniem w łączeniu zadań jest zmniejszony wpływ spraw.

- Ubiegałam się o to zmniejszenie, ale należało to zrobić z głową. Skład sędziów karnistów w Tucholi zmniejszył się. Jeden z nich został oddelegowany do pracy na rok do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy – tłumaczy monitorując sytuację w swoim wydziale. Generalnie, w tucholskim sądzie, wyzwań nie brakuje, przede wszystkim kadrowych.

- Z nimi próbował uporać się mój poprzednik. I ja też próbuje się uporać – nie ukrywa szefowa sądu. Tłumacząc w skrócie, położenie sądu w małym mieście niesie za sobą proste konsekwencje.

- Tereny są piękne i wyjątkowe, ale nie pod względem zatrudnienia osób z wykształceniem prawniczym… Takie osoby z powiatu tucholskiego życie zawodowe lokują przede wszystkim w Bydgoszczy – zwraca uwagę. Konsekwencje niosą za sobą także zmiany w przepisach dotyczące przenoszenia się na inne stanowisko w przypadku referendarzy sądowych. Aktualnie ono często rotuje, a referendarz jest potrzebny w księgach wieczystych i w wydziale cywilnym. Dochodzi więc do łączenia odpowiedzialnych obowiązków. W Tucholi konkurs na stanowisko referendarza będzie ogłoszony w maju.

Lojalni pracownicy

W Sądzie Rejonowym w Tucholi na bieżąco czynione są starania stworzenia lokalnej kadry orzeczniczej. Na ile to możliwe. Nie może być to kryterium zasadnicze. Ostatecznie o wyborze sędziego decyduje wynik konkursu, a nie miejsce zamieszkania. W Tucholi dużą część sędziów stanowią tutejsi mieszkańcy.

Gdy pytamy, czy lokalne pochodzenie to na pewno zaleta, prezeska reaguje zdecydowanie.

- Jeśli pytanie dotyczy bezstronności sędziów, ja nie mam żadnych wątpliwości – zapewnia. Tłumaczy, że wiedza sędziów dotycząca lokalnej społeczności jest w ich pracy atrybutem. Ponadto nie brakuje zdarzeń, które wymagają natychmiastowej obecności sędziego. Ich lokalne miejsce zamieszkania jest plusem.

- Ja przez 10 lat pracy również wrosłam w tutejsze środowisko – uważa Magdalena Kunter-Kwiatkowska. Dobrze poznała pracowników sądu i mówi o nich w superlatywach.

- Mamy fantastycznych grupę. Absolutnie nie zgodzę się z opiniami niektórych petentów sądu, którzy twierdzą, że w sądzie „popija się kawę”. Mamy tutaj ludzi, którzy ciężko i solidnie pracują. To są ludzie, bez których sędzia nie wyszedłby na salę. Bez dobrego sekretarza, niewiele mógłby zdziałać. Nasi pracownicy wykonują odpowiedzialne zadania, a przy tym są bardzo lojalni – ocenia prezeska sądu.

Dodajmy. Oprócz dużych wyzwań kadrowych i wzmocnienia personalnego, na które na razie niestety nie można liczyć, tucholskiemu sądowi przydałby się remont i o to również stara się Kunter-Kwiatkowska. Tym razem chodzi o modernizację dachu i odświeżenie wnętrza budynki. Wnioski w tej kwestii zostały złożone do prezesa sądu okręgowego.

A po pracy?

Magdalena Kunter-Kwiatkowska podkreśla, że swoją pracę lubi, czuje, że się w niej rozwija. Daje satysfakcję, bo za jej pośrednictwem wymierzana jest sprawiedliwość. Samo stanowisko, które objęła jesienią zeszłego roku, jest jej ukoronowaniem dotychczasowej kariery zawodowej.

A po pracy? Przyznaje nam, że koncentruje się na swojej rodzinie i dzieciach oraz domu, ogrodzie i zwierzętach - jej pupilach.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%