Zamknij

Pożar zaczął się od dziecięcego łóżeczka! ZDJĘCIA

Tekst i fot. Łukasz Zep 09:24, 25.07.2014 Aktualizacja: 02:08, 27.10.2025
Skomentuj

Pożar w Tucholi! Doszło do niego dziś po godz. 7.00 na osiedlu LOP. Ogień pojawił się w łóżeczku, w którym spało kilkuletnie dziecko.

Około 7.20 na Alei LOP pojawiło się kilka zastępów strażackich. Dym wydobywał się z okna na pierwszym piętrze jednego z bloków. Mieszkańcy tej części budynku zostali ewakuowani. Na szczęście wśród tych, którzy wyszli o własnych siłach była rodzina zajmująca mieszkanie zniszczone przez ogień.

W tym momencie było już wiadomo, że bardzo niewiele zabrakło do dużo większej tragedii. Ogień pojawił się bowiem w łóżeczku w którym spało kilkuletnie dziecko. To ono swoim płaczem obudziło matkę. Ze wstępnych ustaleń strażaków wynika, że przyczyną nieszczęścia było elektryczne urządzenie ogrzewające. Kobieta ustawiła je przy łóżeczku by cieplej było choremu dziecku. Niestety urządzenie doprowadziło do nadmiernego nagrzania się mebla.

Poniżej artykuł z 31 numeru Tygodnika Tucholskiego:

Piątek zaczął się na tucholskim osiedlu przy alei LOP bardzo źle. Ogień zaczął się wydobywać z jednego z bloków. Paliło się mieszkanie na pierwszym piętrze. Ten lokal jest wynajmowany przez młode małżeństwo z małym dzieckiem.

Właśnie w dziecięcym łóżeczku rozpoczął się pożar. Synek płaczem obudził matkę i oboje zdążyli samodzielnie się wydostać z zagrożonej strefy. Ludzie w tym zdarzeniu więc nie ucierpieli. Nie można tego powiedzieć o mieszkaniu, które na pewno będzie potrzebować remontu, a przede wszystkim gruntownego malowania.

Ustalenia na temat przyczyn zdarzenia jeszcze na miejscu przekazywał nam Waldemar Kierzkowski, tucholski komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej. Według wstępnych ustaleń jego podwładnych wszystko zaczęło się od elektrycznego urządzenia ogrzewającego. Kobieta ze względu na chorobę synka ustawiła je bardzo blisko łóżeczka i mebel nadmiernie się nagrzał.

Po zdarzeniu rodzinie pomogli strażacy – ochotnicy, którzy wynosili zniszczone sprzęty do kontenera podstawionego przez służby miejskie. Teraz samorządowcy pracują nad dalszą formą pomocy dla pogorzelców, którzy doraźne schronienie znaleźli u swojej rodziny. Odmalowaniem okopconej klatki schodowej – według deklaracji obecnego na miejscu zdarzenia burmistrza Tadeusza Kowalskiego – ma się zająć spółdzielnia mieszkaniowa, do której blok należy.

(Tekst i fot. Łukasz Zep)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%