Trafiły się przypadkowe osoby, które przecierały oczy ze zdumienia widząc sobotniego poranka pod kościołem samochód ze swastyką i niemieckich żołnierzy. Podejrzenia zaczął jednak budzić przebrany za księdza... sołtys Bysławia Wojciech Słupiński. O tej porze teren kościoła i plebanii zamienił się w plan filmowy "Pięciu z Borów Tucholskich - Medalik".
Fundacja Ocalić - Pamięć przeszła z zapowiedzi do działania. Ruszyły zdjęcia do kilkukrotnie przez nas zapowiadanego filmu o charakterze dokumentalnym "Pięciu z Borów Tucholskich - Medalik". Fundacja ma profil historyczny, zrzesza pasjonatów. Prezesem jest pochodzący z Tucholi Kazimierz Woźniak, wielbiciel historii, niegdyś członek grup rekonstrukcyjnych. O działaniach jego i współpracowników, którzy zazwyczaj są dobrymi znajomymi, głośniej w regionie zrobiło się w ubiegłym roku po zrealizowaniu i premierze filmu "Las tajemnic". To podobny profil do aktualnej produkcji "Pięciu z Borów (...)". Dokument, wywiady ze świadkami historii, fabularyzowane elementy i długa opowieść. "Las tajemnic" opowiadał historię kilku rodzin z powiatu świeckiego z początku II wojny światowej. Premiera odbyła się jesienią w Społecznym Ośrodku Kultury w Świeciu i wypełniła widownię po brzegi. Film pokazały niektóre szkoły, można było go zobaczyć w kinie w Tucholi czy Lubiewie czy na festiwalu kina historycznego.
Mimo iż fundacja do realizacji produkcji angażuje firmy wideo z doświadczeniem, to nadal są one pasjonackie. Tworzą je i nadzorują amatorzy, przygotowując się za każdym razem od zera. Sami też w nim grają zapraszając do udziału w roli statystów okolicznych mieszkańców. To także na ich głowie jest zadbanie o wszelkie elementu filmu, łącznie z mozolnie ciułanym budżetem. Ten udaje się złożyć w całość dzięki instytucjom, sponsorom, patronatom, przychylności i zainteresowaniu mediów, które nagłaśniają przedsięwzięcie. Jeśli jest okazja, trzeba startować po stosunkowo niewielkie pieniądze w konkursach dla organizacji pozarządowych i pytać o mikrogranty. Przydaje się organizacja zrzutki w internecie. Dokładnie w taki sposób powstaje budżet już realizowanego filmu "Pięciu z Borów Tucholskich - Medalik". Internetowa zrzutka trwa. Fundacja, jak wiele innych organizacji pozarządowych, niedawno otrzymała coroczne dofinansowanie z Powiatu Tucholskiego. Kazimierz Woźniak i Danuta Chodur-Eszer szukają wsparcia na bieżąco. Spośród gminy z naszego terenu zainteresowanie filmem wyraziła gmina Lubiewo. To na jej terenie w sobotę 18 kwietnia rozpoczęto zdjęcia.
Lubiewo, a właściwie Bysław, nie są przypadkiem. Akcja filmu "Pięciu z Borów Tucholskich - Medalik" toczy się wokół księży, którzy życie stracili z ręki niemieckich najeźdźców na początku II wojny światowej, m.in. w październiku 1939 roku. W tym gronie jest owiana chwałą w Bysławiu i okolicach postać duchownego Piotra Sosnowskiego. Tutejszą parafię jako proboszcz prowadził przez 5 lat, od 1934 roku do momentu rozstrzelania w Rudzkim Moście. Sosnowski był w jednej z grup, którą zawieziono tam na śmierć w odwecie Niemców za rzekome podpalenie stodoły Hugo Fritza, niemieckiego rolnika z Piastoszyna. Nie było to podpalenie, a zostało wykorzystane jak prowokację. To z postacią Sosnowskiego związany jest też tytułowy "medalik". Jak tłumaczą twórcy filmu, to ten przedmiot pozostał po rozstrzelaniu duchownego. W sobotę kościół pw. Przemienia Pańskiego w Bysławiu stał się planem filmowym. Nagrywano m.in. część nabożeństwa i moment schwytania proboszcza przez Niemców. To jeden z epizodów, który w sposób fabularyzowany ma pojawić się w filmie. Jeszcze tego samego dnia, ekipa filmowa zajrzała do Cekcyna, a dzień kończyła w parafii w Bysławku.
- To na pewno nie koniec efektownych momentów. Ciekawe sceny tego lata będziemy nagrywać w centrum Tucholi - zapowiada nam Kazimierz Woźniak.
W planach jest nawet zainscenizowanie wspomnianego pożaru stodoły. Szczegółów tych nagrań i terminów realizacji dowiemy się wkrótce.
Podkreślić trzeba ważny aspekt samego projektu. Kilka miesięcy przed zdjęciami podczas konferencji prasowej w Rudzkim oście przedstawiciele Fundacji tłumaczyli nam, że chcą obudzić i pielęgnować w mieszkańcach powiatu tucholskiego pamięć do najtrudniejszej historii, której są jeszcze żywi świadkowie. Fundacja więc zaprasza ludzi do udziału w jego realizacji. W sobotę w Bysławiu nie zabrakło Bysławian, którzy stali się aktorami i statystami. Wśród nich była np. rodzina Bilińskich, która na co dzień prowadzi Grupę Odtwórstwa Historycznego "Czarna Olsza". Zazwyczaj w swoich inicjatywach sięga do historii Słowian. Teraz pokonała nieco krótszą podróż w czasie. W nową życiową rolę wcielił się np. sołtys Wojciech Słupiński, który w sytuacji alarmowej na planie, bez wahania zgodził się być na chwilę dublerem dla roli księdza Sosnowskiego.
- Na planie często dzieją się rzeczy nieprzewidywalne i potrzeba niekonwencjonalnych pomysłów - uśmiecha się Kazimierz Woźniak.
On sobotnimi zdjęciami i atmosferą w Bysławiu był podekscytowany i zmotywowany do dalszej pracy. Rozochociła go też liczna obecność mediów: telewizja, radio, portal internetowy i oczywiście "Tygodnik Tucholski". Nasze relacje z planu w mediach społecznościowych praktycznie od razu spotkały się z szerokim entuzjazmem odbiorców.
FOTORELACJA:
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"5454"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz