Aż 102 mieszkańców na 399 wszystkich uprawnionych do głosowania z sołectwa Piastoszyn przybyło na zebranie wybierać swojego, nowego sołtysa. - Jestem dumny z Piastoszyna i dzisiejszej frekwencji. Pokazuje, że wam zależy - mówił do swoich sąsiadów Jarosław Wróblewski. Odszedł z funkcji sołtysa po 18 latach.
Czegoś takiego zebranie sołeckie w Piastoszynie prawdopodobnie jeszcze nie widziało. W czwartek wieczorem (19 lutego) mieszkańcy długo i cierpliwie oczekiwali w kolejce na wejście do świetlicy wiejskiej. Nie zmieścili się w największej sali, więc stojąc wychylali głowy z mniejszych pomieszczeń słuchając co mają do powiedzenia i gospodarze i goście. Entuzjazmu tą sytuacją nie ukrywali wójt Radosław Januszewski i wicewójt Jagoda Has. Pod dużym wrażeniem był Jarosław Wróblewski, który wcześniej oficjalnie ogłosił, że żegna się ze stanowiskiem sołtysa. Służbę tę pełnił przez 18 lat. Jest i pozostanie nadal wieloletnim już radnym gminy. Jeszcze przed zebraniem w "Tygodniku Tucholskim" przyznał, że doba staje się dla niego za krótka.
- Kończy się tutaj jakaś era z moją skromną osobą w tle. Dziękuję za możliwość współrządzenia miejscowością. Zawsze starałem się mieszkańców łączyć, a nie dzielić. To współrządzenie polegało na tym, żeby umieć dogadać się. Nowa władza będzie to kontynuować, ale na pewno wiele rzeczy zrobi lepiej
- mówił do mieszkańców Wróblewski. A tych na zebranie przyszło... 102. To 1/4 wszystkich mieszkańców sołectwa Piastoszyn uprawnionych do głosowania, jest ich 399. Warto podkreślić, że taka frekwencja i proporcje to rzadkość. A mówimy o trzecim najliczniejszym sołectwie w całej gminie Kęsowo.
- Żyje w spokojnej wsi. Nigdy nie powiem o niej złego słowa. Jestem dumny z Piastoszyna i dzisiejszej frekwencji. Pokazuje, że wam zależy. A ja zapewniam, że nadal będę walczyć o dobro swojego sołectwa
- zwracał uwagę i zapowiadał Jarosław Wróblewski. W długiej wypowiedzi wytłumaczył powód odejścia, prostując potencjalne spekulacje czy plotki. Usprawiedliwił się, że od czasu zmiany pracy, do domu wraca późno.
- Nie jestem w stanie robić wszystkiego z pełnym zaangażowaniem
- przyznał Wróblewski. A skoro nie może funkcji sołtysa sprawować na sto procent, to woli pole oddać innym: młodym, albo chociaż młodszym od niego.
Podczas zebrania mieszkańcy wskazali dwie kandydatury na stanowisko sołtysa i już przed samym głosowaniem wiadomo było, że Piastoszynem będzie teraz rządzić kobieta. Nie były to kandydatki wyjęte z kapelusza, a panie znane z aktywności. Arleta Iwicka wcześniej jako radna gminy Kęsowo, a Weronika Aszyk działająca w miejscowych stowarzyszeniach. Tajne głosowanie wskazało, że to Iwicka zostanie sołtyską Piastoszyna zdobywając 66 głosy. Na kontrkandydatkę zagłosowały 32 osoby. 4 głosy były nieważne. Z całego serca dziękuję za okazane zaufanie. To dla mnie ogromny zaszczyt i odpowiedzialność. Nie obiecuję cudów, a uczciwą pracę, otwartość na rozmowę, szacunek dla każdego głosu i zaangażowanie w sprawy ważne dla mieszkańców. Drzwi do mnie zawsze będą otwarte, zarówno dla tych którzy mają pomysły jak i dla tych którzy mają problemy - odczytywała przemówienie Arleta Iwicka.
Nowa sołtyska była radną gminy 9 lat.
- Doświadczenie chce teraz wykorzystać w nowej funkcji. Nauczyłam się tego, jak działa samorząd i jak rozmawiać z ludźmi, szukać kompromisów i jak walczyć o ważne rzeczy dla wsi
- mówi "Tygodnikowi" Arleta Iwicka, która w Piastoszynie mieszka od 26 lat. Jak mówi, ludzie ją znają.
- Wieś to nie tylko miejsce na mapie, a wspólnota - podkreśla sołtyska. Co widzi wśród wspomnianych ważnych rzeczy, którymi w Piastoszynie należałoby się zająć?
- Mamy w Piastoszynie piękną Bożą Mękę [kapliczkę, miejsce modlitw - red.]. Chciałabym ją odnowić, zobaczymy czy mi się uda. To na początek, bo sołtys sam nie zrobi nic. Ważna jest współpraca z radą sołecką
- tego zdania jest Arleta Iwicka.
Nowa sołtyska w Piastoszynie wychowała dzieci i doczekała się wnucząt. Na co dzień pracuje zawodowo w Zakładach Mięsnych Skiba.
[FOTORELACJA]5268[/FOTORELACJA]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz