Po sukcesie ? w tym frekwencyjnym ? premiery cyklu ?Literacka Kuźnia? można mieć taką nadzieję. Jeśli nawet akurat nie odkryjemy nowego talentu, na pewno będziemy mieli szansę uczestniczyć w niezwykłym wieczorze autorskim.
Burmistrz z otwartą głową
Poniatowski organizował obiady czwartkowe, Kasica-Kołomyjska spróbuje... piątkowe. Od porównania – oczywiście z lekkim przymrużeniem oka – do legendarnych spotkań z drugiej połowy XVIII wieku zaczęła opisywać swoje premierowe przedsięwzięcie poetka Barbara Kasica – Kołomyjska. Przypomniała, jak było z pomysłem „Literackiej Kuźni” (nazwa od tucholskiej restauracji), w której zgłosiła się do burmistrza Tadeusz Kowalskiego. Jako że ten do idei odniósł się pozytywnie, nie szczędziła mu komplementów za jego podejście kultury i sztuki określając go nawet mianem mecenasa imprezy oraz mówiąc, że Kowalski to „burmistrz z otwartą głową”.
Nie tylko pięknie napisane, ale i wzorowo opowiedziane
Kasica-Kołomyjska i wspierający ją w organizacji i prowadzeniu imprezy Kazimierz Rink kilkukrotnie na wstępie przekonywali, że to absolutnie nie oni są bohaterami wieczoru.
– W jej poezji są wiara, nadzieja i miłość, jej wiersze są nie tylko piękne napisane, ale też wzorowo opowiedziane – to tylko jedno z wielu zdań pozytywnej rekomendacji, które pomysłodawczyni wieczoru służyły za zapowiedź Łucji Gocek. Wyjaśnijmy tylko, że to postać ściśle związana z literackim światem Chojnic, tamtejszą Nocą Poetów czy Ogólnopolskimi Spotkaniami Poetyckimi Chojnice – Charzykowy. Dodajmy jeszcze, że to laureatka niezliczonych konkursów poetyckich. Gocek w piątek przytoczyła m.in. swoje utwory o różnych rodzajach miłości, np. o tej dla niej najważniejszej, czyli macierzyńskiej oraz wiersze, w których mierzy się ze światem. Gdy nie czytała Łucja Gocek, z aktorskim zacięciem robili to Kasica-Kołomyjska i Rink, gdy nie czytał nikt, śpiewem i grą wszystkich oczarowywała Dagmara Górnowicz, którą śmiało określić drugim, nie tak cichym bohaterem wieczoru.
Krytyki się nie bać
Spotkanie autorskie przeistoczyło się w końcu w „Literacką Kuźnię” talentów, która miała przybrać formę warsztatów. Część gości wyłożyła swoje notesy i inne zapisane kartki swoimi wersami i mniej lub bardziej odważnie je prezentowała. A można było być mniej odważnym, bo organizatorka spotkania słuchaczy zachęcała do krytyki, a autorów do przyjmowania jej z otwartością i bez obrazy. By ta krytyka nie była zbyt ostra, a w konsekwencji demotywująca, prosił natomiast burmistrz. Wśród przedstawionych wierszy wybrano ten najlepszy – jego autorką okazała się Małgorzata Skwirowska.
Kto będzie kolejnym laureatem warsztatowej części „Literackiej Kuźni”, a kto gwiazdą jej wieczoru autorskiego, dowiemy się najprawdopodobniej w styczniu, bo właśnie na ten miesiąc zaplanowano następne spotkanie.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz