A kto chciałby zostać żużlowcem? Dzieci pytał o to właśnie sam żużlowiec, czyli Szymon Woźniak, który w przedszkolu w Cekcynie pojawił się w asyście sponsora bydgoskiej Polonii ? składywęgla.pl.
O sukcesach Szymona Woźniaka – mimo dopiero jego 20 lat na jego karku – pisaliśmy niejednokrotnie. Jako że tegoroczny sezon żużlowy już prawie dobiegł końca, Szymon znalazł czas, by odwiedzić najmłodszych kandydatów na kibiców w powiecie tucholskim. Dzięki zaangażowaniu jednego z jego lokalnych sponsorów oraz sponsora tytularnego bydgoskiej Polonii (dotychczasowy polski klub Woźniaka), czyli firmy składywęgla.pl młody żużlowiec ostatni piątek poświęcił dzieciom z Przedszkola Gminnego w Cekcynie.
Szymon odpalił motocykl, a z dziećmi gonił się... „Węgiel”
Sportowiec witany przez tamtejszą dyrektorkę Renatę Staniłko pojawił się w placówce z jednym ze swoich żużlowych motocykli, dzięki któremu od razu zyskał sobie zainteresowanie wszystkich, także tych zdezorientowanych obecnością nowej osoby dzieci. Szymon nie tylko opowiadał o swoich przygodach na torze, ale też sam wypytywał najmłodszych, czy kiedykolwiek „były na żużlu” albo czy chciałyby spróbować swoich sił w tej dyscyplinie. Zarówno w jednym, jak i drugim przypadku pojawiło się kilka pozytywnych odpowiedzi. Maluchy miały nawet okazję przebrać się w kevlary, czyli żużlowe kombinezony czy przymierzyć kaski, które chronią głowy żużlowców podczas biegów.
Nie mniej radości dzieciakom sprawił wspomniany już sponsor klubu Szymona, dzięki któremu po przedszkolu biegał... „Węgiel” (maskotka przygotowana przez składywęgla.pl), która bawiła się razem z nimi, a w zanadrzu miała upominki.
Młodzi – niepokorni i szpital dziecięcy
Podczas rozmowy z nami Szymon przyznał, że spośród spotkań z fanami właśnie te z najmłodszymi są najbardziej wymagające, bo im słuchacze młodsi, tym odważniejsi i potrafiący zadawać trudniejsze pytania. Zdarzają się też spotkania trudne, ale z zupełnie innych powodów.
– Najbardziej zapadło mi w pamięć spotkanie w pewnej rodzinnej placówce z młodymi – niepokornymi. Po prostu nagle zrobiło się groźnie. Chyba lepiej o tym nie pisać – z uśmiechem przyznał Szymon, który podkreślił, że też innych, międzysezonowych spotkań z fanami zapomnieć się nie da, np. takich w szpitalu dziecięcym.
Wciąż jestem z Tucholi
Na sam koniec zdążyliśmy spytać sportowca, czy nadal czuje się z tucholaninem, czy – w związku z dotychczasową przynależnością klubową – bliżej mu do Bydgoszczy.
– Oczywiście, że jestem tucholaninem! Zawsze nim będę niezależnie od tego, w jakim klubie jeździłem i w jakim będę jeździć. Tu, na torze w Plaskoszu, zaczynałem. Tu pomagał mi obecny z nami pan Adam [Adam Wielewski – wyj.red.]. Tak, wciąż jestem z Tucholi – zapewnił nas Szymon, wskazując przy okazji odpowiedzi akurat na to pytanie jeszcze na jeden element na swoim busie, którym jeździ na zawody. Ten element to herb powiatu tucholskiego, który wspiera Woźniaka.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz