Zamknij

Karolina Urbam, lekkoatletka z gm. Cekcyn: Uśmiech, choć przez łzy

10:30, 16.09.2021 | (red.)
Skomentuj Z lewej strony Aleksandra Walczak - od długiego czasu trenerka Karoliny Urban.
REKLAMA

Zdobycie srebrnego medalu mistrzostw Polski to zawsze powód do dumy i czysta radość. Gdy jednak zabraknie do złota dosłownie centymetrów, poczucie sportowego niedosytu rodzi rozterki. To uczucia towarzyszące ostatnimi czasy Karolinie Urban. 

Lekkoatletka pochodząca z gminy Cekcyn Karolina Urban niezmiennie szlifuje formę i widać tego efekty na każdym kroku. Sama twierdzi, że nie ma czasu na wytchnienie, bo ona nie umie odpoczywać bez sportu i ruchu. Mało tego – angażuje się społecznie, ma plany także pozasportowe i nie ustaje w biegu – dosłownie i w przenośni. Jej starty to burza nie tylko na kole, gdy całą mocą wyrzuca dysk na imponujące odległości. Zanim do tego dojdzie, są ciche nadzieje, oczekiwania, jakiś plan minimum, analizy możliwości rywalek, rozmowy z trenerką, krytyczne podejście do samej siebie, określenie mocnych i słabych stron.

Srebrny medal Karoliny Urban, jak w porzekadle – ma dwie strony. Z jednej nic, tylko się cieszyć, bo tytuł wicemistrzyni kraju w seniorskim gronie to na pewno chluba. Nie można jednak nie uwzględnić faktu, że do najwyższego miejsca na podium zabrakło odległości na długość małego palca u dłoni, nawet mniej.

Karolina Urban bez problemów zakwalifikowała się do finału rzutu dyskiem podczas 97. PZLA Mistrzostw Polski Poznań 2021. Wystąpiła tam w doborowej stawce krajowej. Trafiła na czas ze świetną formą.

 - Przede wszystkim byłam przygotowana psychicznie – wyznaje sportsmenka. - Jechałam na te zawody z wiarą, choć bezcenne są tu również pokora i zachowany margines, dystans wobec wszystkiego, co może zdarzyć się podczas startu. Nie zawiodłam swoich oczekiwań, jednak świadomość, że mogło być jeszcze lepiej, a zabrakło kilku centymetrów, wydawała się nie do zniesienia.

Karolina nie ukrywa, że po policzkach potoczyły się łzy. Z jednej strony szczęścia, z drugiej, nazywa to lekkoatletka wprost – zawodu. Można by przypuszczać, że Karolina zbyt wiele od siebie oczekuje, jednak Borowiaczka przyznaje, że to nie tak. Nie spodziewała się życiowego rekordu, bo taki w Poznaniu ustanowiła (57,86 m). To już ją zaskoczyło, a fakt, że tak niewiele zadecydowało o złocie dla innej zawodniczki, wywołało płacz w samotności. Jak to określa, było rewelacyjnie, a od nieba dzielił ją skrawek. Karolina jest jednak optymistką.

 - Gratuluję koleżance, bo to ona była lepsza o owe cztery centymetry – mówi Karolina Urban. – Musiało minąć trochę czasu, bym zrozumiała, że srebro to też wielki sukces. Ktoś w końcu musi przegrać, by ktoś wygrał. Nie ma zwycięstw jednych bez porażek innych, na tym polega sport. Co ciekawe, w ostatnim, co prawda spalonym, ale dalekim rzucie, dysk pofrunął na ponad 59 metrów. To cieszy.

Mityngi honorowej krwiodawczyni

Zawodniczka AZS AWFiS Gdańsk od niemalże roku oddaje krew dla potrzebujących. Nie po raz pierwszy lekkoatletka udziela się charytatywnie – w czasie pandemii pomagała seniorom, teraz też daje się porwać pracy nie tylko na stadionie czy w siłowni.

 - Rano mogę komuś ratować życie czy zdrowie, po południu konsekwentnie pracuję dla siebie i na swój sukces – przyznaje cekcynianka. – Potrafię na co dzień pogodzić ze sobą różne kategorie życia, aspekty codzienności są dla mnie do przyjęcia i takie tempo mi odpowiada.

W letnich miesiącach, poza startem w mistrzostwach kraju, Karolina brała udział w innych wydarzeniach. Zajęła trzecią lokatę w Cetniewie na Festiwalu Rzutów im. Kamili Skolimowskiej. Po tych zawodach nie była z siebie zadowolona, mimo że dysk wylądował w punkcie 57,01 m. Dwa pierwsze miejsca potwierdziły solidną formę sportsmenki. Karolina triumfowała w mityngach lekkoatletycznych w Gdańsku i Łodzi. Niezmiennie trenuje, rozwijając wytrzymałość i doskonaląc technikę rzutu. Nie sposób opisać w szczegółach jej napiętego dnia, bo czasami, jak sama przyznaje, wiele rzeczy zmienia się jak w kalejdoskopie. Karolina Urban jest na drugim roku studiów pedagogicznych i wybrała specjalizację terapia uzależnień. Pracuje także zarobkowo. Nie ukrywa, że ciągnie ją też do munduru, bo dla niej to nowe wyzwania.

 - Na tym polega urok życia. Gonię, póki mam siły, chęci, uśmiech w środku i na twarzy, których oby nigdy nie zabrakło. Mam w głowie długą listę podziękowań i słów wdzięczności dla wszystkich, którzy mnie wspierają na różne sposoby – najbliższych, trenerki, szkoleniowców, kolegów i koleżanek, oczywiście sponsorów, również tych ze stolicy Borów – kończy rozmowę z „Tygodnikiem” aktualna wicemistrzyni Polski.

Mistrzostwa Polski – rzut dyskiem kobiet

1. Daria Zabawska (AZS UMCS Lublin) – 57,90

2. Karolina Urban (AZS AWFiS Gdańsk) – 57,86

3. Karolina Sygutowska (ZLKL Zielona Góra) – 52,04

((red.))

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%