Zamknij

Dominika Jasionowicz z Raciąża o wielkiej, sportowej przygodzie

09:33, 01.10.2018 | Jarosław Kania
REKLAMA
Skomentuj

400 metrów przez płotki i sztafeta 4x400 metrów. Dominika Jasionowicz z Raciąża w barwach Zawiszy ma wielką, sportową przygodę za sobą.

Wszystko to podczas Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży, czyli Lekkoatletycznych Mistrzostw Polski U-18. Przepustką dla Borowiaczki był warszawski mityng lekkoatletyczny traktowany jako ostatni dzwonek dla wszystkich młodych sportowców mających ambicję startu w Chorzowie na gigancie - Stadionie Śląskim.

- W biegu przez płotki dostałam się na mistrzostwa Polski z ósmym czasem 65,11 sekundy. Jednocześnie był to mój rekord życiowy, który dał mi wiarę w siebie - opowiada Dominika. - W ten sposób znalazłam się w 24 - osobowej kadrze. Po czempionacie okażemy się najlepsi w kraju jako drużyna młodzieżowa (CWZS Zawisza Bydgoszcz) i jednocześnie pierwsi w zestawieniu najlepszych województw.

Cztery dni pobytu na Śląsku były, jak zakładała sportsmenka, nie tylko okazją do zaprezentowania się z jak najlepszej, sportowej strony, ale też zawarcia nowych znajomości, kontaktów, wymiany doświadczeń z trenerami i rówieśnikami.

Liczba kroków – raz lepiej, raz gorzej

Siedemnastoletnia Dominika Jasionowicz (jeszcze juniorka młodsza, od przyszłego roku juniorka) została z resztą kadry Zawiszy zakwaterowana w bursie w Gliwicach. Była to decyzja odgórna, dlatego taka odległość dzieliła Borowiaczkę od Stadionu Śląskiego. Nie przejęto się jednak tym, a miejscowy, gliwicki obiekt służył doraźnie jako miejsce porannych rozruchów.

- Morderczy upał dał się we znaki. Tartanowej nawierzchni nie można było dotknąć, tak była rozpalona. Dopiero krótka ulewa w ostatnim dniu pobytu na Śląsku lekko schłodziła powietrze - opowiada sportsmenka.

W drugim dniu zawodów Dominika Jasionowicz startowała w eliminacjach 400 metrów przez płotki. Ponieważ start przewidziano na godzinę 11.00, pobudka nastąpiła już o 7.00. Lekkie śniadanie, dojazd, rozgrzewka - wszystko to następowało błyskawicznie, a czas wolno płynął - wszystko to przez lekkie spięcie przed startem. W Chorzowie Dominikę prowadził Artur Kohutek - były brązowy medalista mistrzostw Europy i rekordzista Polski w biegu na 110 metrów przez płotki, czterokrotny mistrz Polski na tym dystansie. Swój start w ważnym biegu Dominika relacjonuje szczególnie dokładnie:

- Przed samym startem byłam skupiona, zmotywowana, ponadto czułam się w formie. Wskazywały na to typowo sportowe parametry - liczba stawianych kroków między rozstawionymi płotkami na dystansie – opowiada Dominika. – W samym starcie jednak nie poszło tak, jak przewidywałam. Chyba siadły mi psychika i samodyscyplina. Zbyt wiele kroków postawiłam przy dobiegu do pierwszego płotka. Poskutkowało to też większą liczbą kroków na samym dystansie. Zaliczyłam jeden przewrócony płotek, co zaburzyło rytm biegu. Ostatecznie zameldowałam się czwarta na mecie. Zapewniło mi to start w finale B, czyli nie w walce o medale. Tu winna jestem słowa wdzięczności wobec trenera, który po niezbyt dla mnie samej satysfakcjonującym starcie stwierdził, iż nie jest źle i na najlepsze przyjdzie jeszcze czas.

Dziesiąta w Polsce – kolejna życiówka!

Start indywidualny w finale B miał się rozpocząć w trzecim dniu mistrzostw. Był tym razem po południu, co Dominice dało możliwość pełnego wyspania się i przygotowania do startu. Jak sama raciążanka przyznaje, tu już było na luzie. Wśród ośmiu zawodniczek Dominika była rozstawiona na piątym torze. Wystrzeliła z bloku idealnie i…

- Przez około 390 metrów biegłam na pierwszym miejscu. Nagle jak spod ziemi wyrosła przede mną rywalka – Klaudia Ryszewska z Torunia. Wyprzedziła mnie o zaledwie 8 setnych sekundy. Sama podczas tego startu pobiłam kolejny raz rekord życiowy; osiągnęłam czas 64,88 sek.

Dominika Jasionowicz została sklasyfikowana na 10 miejscu w Polsce – w biegu na 400 metrów przez płotki.

Bez zarzutu w sztafecie!

Kolejny ważny start Borowiaczki to tym razem działanie w grupie – sztafeta 4x400 metrów. Dziewczęta z Zawiszy awansowały po warszawskim mityngu z czwartego miejsca. Dominika biegła na pierwszej zmianie. W strefie zmian miała znaleźć się w pierwszej trójce – takie było założenie. Startowała z siódmego toru, przekazała pałeczką właśnie jako trzecia. Później, jak to określa Dominika. „posypało się” na dystansie. Zakończyło się na szóstym miejscu mistrzostw Polski w sztafecie

- Pozostaje po tej wielkiej dla mnie imprezie poczucie straty, mówiąc wprost. Indywidualnie zabrakło mi finału A. Nie przeczę, to był mój główny cel. Gdyby nie ów błąd kroków i przewrócony płotek… - wzdycha Dominika. – Mniej mnie zawiodła sztafeta, tam zrobiłam swoje. Trener powiedział, że jestem w formie, która daje mi możliwość startu w mistrzostwach Polski seniorów. Mimo niespełnionych marzeń w mistrzostwach Polski wierzę, że będzie dobrze. Prowadzi mnie świetny duet trenerski – Bartosz Sobowiec i Artur Kohutek. Nic, tylko się rozwijać.

Tekst ukazał się w papierowy wydaniu "Tygodnika Tucholskiego" 13 września.

(Jarosław Kania)
REKLAMA

Komentarze (1)

bartekprusbartekprus

0 0

niezła laseczka
12:10, 18.10.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

© tygodnik.pl | Prawa zastrzeżone